21.09.2024, 12:46 ✶
Myśl o egzaminach końcowych chyba nieco stresowała Basiliusa, a przynajmniej tak można było wytłumaczyć jego nerwowość z każdym kolejnym miesiącem zbliżającym go do końca jego edukacji w Hogwarcie i fakt, że podczas ostatniej przerwy świątecznej był w stanie kłócić się z kuzynami i bliższą rodzina, jeśli ci tylko wpadli na głupi pomysł odciągania go od nauki w celu wspólnego spędzenia czasu, czy czegoś takiego. Podobny stan rzeczy utrzymywał się, po powrocie z przerwy do szkoły, aż w pewien styczniowy weekend, gdy planował nie iść do Hogsmeade, a siedzieć I się uczyć, nie dopadły go straszne myśli, że w sumie to on nic nie umie. A potem, że skoro nic nie umie, a materiału jest za dużo, to chyba po prostu nie zda, nie dostanie się na kurs na uzdrowiciela i tyle z jego planów i jedyne co będzie mieć wspólnego z Mungiem to to, że kiedyś pewnie w nim umrze. A potem uznał, że chyba trochę histeryzuje i powinien się jednak uspokoić i może rzeczywiście przejść się do Hogsmeade zanim całkowicie oszaleje. Dlatego też ubrał się ciepło i szybko, to znaczy może nie aż tak szybko bo jednak w Hogwarcie było strasznie dużo schodów, dołączył do grupy uczniów, którzy akurat mieli wychodzić i odnalazł swojego brata.
– Dobra. Masz dzisiaj jakieś plany, czy chcesz się przejść do Herbaciarni, bo chyba muszę zrobić coś głupiego – rzucił podchodząc do niego, nawet jeśli jeszcze wczoraj gdy rozmawiali trzy razy zarzekał się, że nie ma czasu na takie głupstwa, jak wycieczki do pobliskiego miasteczka. – Mona? Chcesz się przyłączyć? – dodał, zauważając obok Icarusa znajomą Krukonkę, którą całkiem lubił, nawet jeśli czasem gadała dziwne rzeczy.
– Dobra. Masz dzisiaj jakieś plany, czy chcesz się przejść do Herbaciarni, bo chyba muszę zrobić coś głupiego – rzucił podchodząc do niego, nawet jeśli jeszcze wczoraj gdy rozmawiali trzy razy zarzekał się, że nie ma czasu na takie głupstwa, jak wycieczki do pobliskiego miasteczka. – Mona? Chcesz się przyłączyć? – dodał, zauważając obok Icarusa znajomą Krukonkę, którą całkiem lubił, nawet jeśli czasem gadała dziwne rzeczy.