16.01.2023, 22:41 ✶
Sauriel… dobrze się bawił. To był chyba jego najlepszy dzień od kilku ostatnich lat. Nawet nie chyba - na pewno. Tylko w sumie dlaczego? Nie dlatego, że tak ją magicznie polubił. Przecież nie polubił. Nie to, że wcale, bo jak zostało zapisane i to zgodnie z prawdą - ich relacje się poprawiły. Znacząco? Ten czerwony pasek z sismow spadał dość gładko, ale żeby mówić, że było w nim teraz zielono to chyba nad wyrost. Lecz fakt - wrogość zniknęła. U Sauriela pojawiła się ciekawość. A do tego psota, zeby samemu sobie trochę dogodzić. I jej razem ze sobą. To też był sposób na poznanie, tylko na jego zasadach. Czuł się swobodnie w sytuacji, kiedy to od niego zależało to, co się wydarzy do sporego stopnia. A że diabeł nie był taki straszny jak go malowano - to oto byli.
Kiedy dotknął jej dłoni ta jego była cieplejsza. Żeby nie było jej nieprzyjemnie - dotykać trupa. Tak, pomyślał o wszystkim, a przynajmniej tak mu się wydawało. Tak samo też jak mu się wydawało, że to mogłyby być jego urodziny. Że chciałby je spędzać w taki sposób. Pociągnął ją pewnie. Był umięśniony, był silny i prowadzenie panienki w tańcu nie stanowiło dla niego żadnego problemu, chociaż żaden był z niego wielki tancerz to i nadrabiał wyczuciem rytmu. A tańczyć lubił. W końcu to też związane było z muzyką.
Kiedy babeczki się skończyły piec to skupienie przeniosło się na nie. Zresztą trochę sobie potańczyli, jego zmęczenie nie dotyczyło, ale ją już jak najbardziej. Z taką maluuutką dozą ekscytacji zaciągnął Tori do piecyka, z którego Strzałka wyciągnęła babeczki i zaczął nad nimi machać ręką, żeby je ostudzić. Zarządził przy tym, że babeczki pakują i wychodzą. I żeby Tori się ciepło ubrała. Ale najpierw dwie odłożył i wręczył Strzałce.
- Gdzie najbardziej lubisz chodzić, jak chcesz się odciąć od tego gówna? Nie musisz odpowiadać. Punkt wycieczki został już zaplanowany.
Teleportowali się z kominka na Promise Hill. Cichy, śpiący park rozjaśniony latarniami i widok na błyszczący Londyn - przy takich pustkach, w nocy, widok ten był na wyciągnięcie ręki. Sauriel poprowadził ją do ławki z najlepszym widokiem i usiadł na niej.
Kiedy dotknął jej dłoni ta jego była cieplejsza. Żeby nie było jej nieprzyjemnie - dotykać trupa. Tak, pomyślał o wszystkim, a przynajmniej tak mu się wydawało. Tak samo też jak mu się wydawało, że to mogłyby być jego urodziny. Że chciałby je spędzać w taki sposób. Pociągnął ją pewnie. Był umięśniony, był silny i prowadzenie panienki w tańcu nie stanowiło dla niego żadnego problemu, chociaż żaden był z niego wielki tancerz to i nadrabiał wyczuciem rytmu. A tańczyć lubił. W końcu to też związane było z muzyką.
Kiedy babeczki się skończyły piec to skupienie przeniosło się na nie. Zresztą trochę sobie potańczyli, jego zmęczenie nie dotyczyło, ale ją już jak najbardziej. Z taką maluuutką dozą ekscytacji zaciągnął Tori do piecyka, z którego Strzałka wyciągnęła babeczki i zaczął nad nimi machać ręką, żeby je ostudzić. Zarządził przy tym, że babeczki pakują i wychodzą. I żeby Tori się ciepło ubrała. Ale najpierw dwie odłożył i wręczył Strzałce.
- Gdzie najbardziej lubisz chodzić, jak chcesz się odciąć od tego gówna? Nie musisz odpowiadać. Punkt wycieczki został już zaplanowany.
Teleportowali się z kominka na Promise Hill. Cichy, śpiący park rozjaśniony latarniami i widok na błyszczący Londyn - przy takich pustkach, w nocy, widok ten był na wyciągnięcie ręki. Sauriel poprowadził ją do ławki z najlepszym widokiem i usiadł na niej.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.