23.09.2024, 18:19 ✶
Posiadanie tarczy i hełmu brzmiało dumnie, zawsze miło było pooglądać podobne antyki. Jedynie drzwi łazienki powstrzymały Peregrinusa przed pociągnięciem tematu i wykorzystaniem okazji do przechwalania się, bo tarcza tarczą, ale wiesz, co ma mój tata? Mój tata był kolekcjonerem, antykwariuszem, zjeździł świat i zwiózł z niego stosy takich przedmiotów, które sprzedawał potem w Londynie. Mój tata wiedział wszystko o historii i widział na pewno dziesiątki takich tarcz i hełmów. Przeciwko martwemu tacie nastolatek nie mógł się zbuntować, mógł za to wyidealizować pamięć po nim i tak właśnie było.
Od paru lat wychowywała go jednak wyłącznie mama. I to dzięki tej mamie Marta nie wywołała w nim aż takiej irytacji, jak w koledze z domu. Aurora Trelawney nauczyła go cierpliwości, łagodności oraz szacunku do dziewczynek. To, co sam sobie dopisał podatny na zewnętrzne wpływy chłopiec, to przekonanie o tym, że większość dziewczynek to histeryczki, ale trzeba im to wybaczać, bo taka jest ich uroda. Mały Peregrin miał sporo woniących mizoginem poglądów, które miała zweryfikować rzeczywistość.
Wybaczył więc i Marcie, raczej zmieszany jej wybuchem niż podenerwowany. Nawet gdy zaczęła szaleć po łazience i krzyczeć, gdy Basilius próbował przemówić jej do rozsądku. Chociaż… z tego, co słyszał, Marta często krzyczała i szalała.
— Możesz dostać prawdziwy prezent! — zawołał, rozglądając się po łazience po tym, jak zdezorientowała ich swoim zniknięciem. To było pierwsze, co przyszło mu do głowy. Może nie powinien tak robić, może to była uległość i słabość. Nie lubił jednak marnować czasu na komplikacje, których dało się uniknąć. Przeszukiwanie każdej kabiny po kolei było obrzydliwe, krzyki ducha nie uczyniłyby tego przyjemniejszym, a Merlin jeden wie, czy nie zastawili na nich jeszcze jakiejś pułapki. — Prezent od przyjaciół. Wymienimy się, jak przyjaciele. Damy ci prezent, a ty, w geście wdzięczności, powiesz nam, gdzie są. Co ty na to?
Na chwilę w łazience zapanowała cisza. Słychać było jedynie miarowe kapanie kropel wody oraz kroki przemykających po korytarzu uczniów. Peregrinus ponownie spojrzał na Basila, wzruszając ramionami.
Duch wyłonił się spod podłogi, ocierając nieistniejące łzy. Marta patrzyła chwilę na dwójkę czarnowłosych Krukonów, jakby wcale nie do końca im ufała, lecz finalnie pokiwała bez entuzjazmu głową.
— Chcę to najpierw zobaczyć.
Od paru lat wychowywała go jednak wyłącznie mama. I to dzięki tej mamie Marta nie wywołała w nim aż takiej irytacji, jak w koledze z domu. Aurora Trelawney nauczyła go cierpliwości, łagodności oraz szacunku do dziewczynek. To, co sam sobie dopisał podatny na zewnętrzne wpływy chłopiec, to przekonanie o tym, że większość dziewczynek to histeryczki, ale trzeba im to wybaczać, bo taka jest ich uroda. Mały Peregrin miał sporo woniących mizoginem poglądów, które miała zweryfikować rzeczywistość.
Wybaczył więc i Marcie, raczej zmieszany jej wybuchem niż podenerwowany. Nawet gdy zaczęła szaleć po łazience i krzyczeć, gdy Basilius próbował przemówić jej do rozsądku. Chociaż… z tego, co słyszał, Marta często krzyczała i szalała.
— Możesz dostać prawdziwy prezent! — zawołał, rozglądając się po łazience po tym, jak zdezorientowała ich swoim zniknięciem. To było pierwsze, co przyszło mu do głowy. Może nie powinien tak robić, może to była uległość i słabość. Nie lubił jednak marnować czasu na komplikacje, których dało się uniknąć. Przeszukiwanie każdej kabiny po kolei było obrzydliwe, krzyki ducha nie uczyniłyby tego przyjemniejszym, a Merlin jeden wie, czy nie zastawili na nich jeszcze jakiejś pułapki. — Prezent od przyjaciół. Wymienimy się, jak przyjaciele. Damy ci prezent, a ty, w geście wdzięczności, powiesz nam, gdzie są. Co ty na to?
Na chwilę w łazience zapanowała cisza. Słychać było jedynie miarowe kapanie kropel wody oraz kroki przemykających po korytarzu uczniów. Peregrinus ponownie spojrzał na Basila, wzruszając ramionami.
Duch wyłonił się spod podłogi, ocierając nieistniejące łzy. Marta patrzyła chwilę na dwójkę czarnowłosych Krukonów, jakby wcale nie do końca im ufała, lecz finalnie pokiwała bez entuzjazmu głową.
— Chcę to najpierw zobaczyć.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie