23.09.2024, 18:41 ✶
Mona obserwowała ich droczenie z pewną mieszanką rozbawienia i… może nawet odrobiną zazdrości. Icarus i Basil ciągle się przekomarzali, ale w sposób, który zdecydowanie zdradzał ich bliskość. Zresztą, może obaj byli do siebie zbyt podobni, żeby tak naprawdę poważnie się pokłócić. To musiało być miłe; mieć kogoś takiego z rodziny, żeby dzielić się sekretnymi planami, sprzeczać się albo po prostu mieć kogoś, kto zawsze byłby obok. Właściwie to miała tylko Icarusa od szturchania go i okazjonalnego wbijania mu palca w żebra.
Szybko jednak wróciła do rozmowy o herbacie, bo choć przez chwilę pozwoliła sobie na szczerość wobec samej siebie, to nie chciała popadać w zbyt poważne tematy. Zamrugała, kiedy usłyszała propozycję Basila. Nigdy wcześniej nie widziała go od tej strony. Zawsze wydawał się spokojniejszy, bardziej rozsądny, a tu nagle... Zastanowiła się przez chwilę, patrząc na Krukona z nową ciekawością. Wyglądało na to, że rodzina Prewett lubiła ryzyko.
— Zawsze musicie wybierać te niebezpieczne opcje — westchnęła. — Skąd w ogóle ten pomysł? I wchodzę w to. A ty, Ari? Chyba że wolisz zagrać bezpiecznie? – zapytała ze słodkim uśmiechem.
Mona także zatrzymała wzrok na sporej zaspie śnieżnej tuż obok nich. Już wiedziała, co siedziało w głowie Basila. Jeden z nich zaraz zmierzy się z niebezpieczną opcją, która nie miała nic wspólnego z herbatą.
— Jeśli planujecie te herbaty z efektami, to będę potrzebowała jeszcze więcej cukru. Może wtedy jakoś je zniosę — wymamrotała potem tylko.
Co mogła poradzić na to, że lubiła, jak napój nie atakował jej gorzkością? Dla niej herbata musiała być słodka, najlepiej z dużą dawką miodu. Natomiast tutaj, w Hogwarcie, lub gdziekolwiek poza jej domem, herbata wydawała się... zbyt cierpka, gorzka. Ohydna. Nie mogła tego znieść, dlatego zawsze, niezmiennie, dosypywała przynajmniej trzy łyżeczki cukru, aby nadać napojowi jakiś smak. Właściwie słodziła do tego stopnia, że łyżka potrafiła stać pionowo w naczyniu.
Szybko jednak wróciła do rozmowy o herbacie, bo choć przez chwilę pozwoliła sobie na szczerość wobec samej siebie, to nie chciała popadać w zbyt poważne tematy. Zamrugała, kiedy usłyszała propozycję Basila. Nigdy wcześniej nie widziała go od tej strony. Zawsze wydawał się spokojniejszy, bardziej rozsądny, a tu nagle... Zastanowiła się przez chwilę, patrząc na Krukona z nową ciekawością. Wyglądało na to, że rodzina Prewett lubiła ryzyko.
— Zawsze musicie wybierać te niebezpieczne opcje — westchnęła. — Skąd w ogóle ten pomysł? I wchodzę w to. A ty, Ari? Chyba że wolisz zagrać bezpiecznie? – zapytała ze słodkim uśmiechem.
Mona także zatrzymała wzrok na sporej zaspie śnieżnej tuż obok nich. Już wiedziała, co siedziało w głowie Basila. Jeden z nich zaraz zmierzy się z niebezpieczną opcją, która nie miała nic wspólnego z herbatą.
— Jeśli planujecie te herbaty z efektami, to będę potrzebowała jeszcze więcej cukru. Może wtedy jakoś je zniosę — wymamrotała potem tylko.
Co mogła poradzić na to, że lubiła, jak napój nie atakował jej gorzkością? Dla niej herbata musiała być słodka, najlepiej z dużą dawką miodu. Natomiast tutaj, w Hogwarcie, lub gdziekolwiek poza jej domem, herbata wydawała się... zbyt cierpka, gorzka. Ohydna. Nie mogła tego znieść, dlatego zawsze, niezmiennie, dosypywała przynajmniej trzy łyżeczki cukru, aby nadać napojowi jakiś smak. Właściwie słodziła do tego stopnia, że łyżka potrafiła stać pionowo w naczyniu.