23.09.2024, 19:55 ✶
– Ja mówię tylko i wyłącznie prawdę, zawsze – skłamał Icarus.
Chociaż to, co mówił o Electrze naprawdę uważał za prawdziwe. Jego siostrzyczka może była demonem chaosu, ale nie mógł jej nie kochać. Mimo, że była jeszcze dzieciakiem, Icarus uwielbiał z nią rozmawiać i żartować. Zawsze potrafiła go rozśmieszyć i chłopak potrafił jej wszystko wybaczyć. Nawet kiedy pewnego dnia pomalowała starożytny, bezcenny manuskrypt kolorowymi kredkami. Icarus pamiętał, jak zdenerwowany był wtedy ojciec. Nawet nie na Electrę, ale na Elise, że nie upilnowała córki. Icarus pamiętał, jak wtedy uspokajał płaczącą siostrzyczkę i chwalił jej obrazki, mówiąc, że idealnie pasują do treści manuskryptu.
Kiedy przechodzili koło zaspy, uznał, że odgryzie się zarówno Monie, jak i Basilowi. Że niby uważali go za tchórza? Wypiłby nawet herbatę o smaku najostrzejszej papryczki chilli, żeby im pokazać, że się nie bał. To nie była jednak kwestia brawur, oj nie. To by było z jego strony zbyt gryfońskie. Chodziło o dumę.
– Ranicie moje uczucia. Niebezpieczeństwo to moje drugie imię. Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett – uśmiechnął się szeroko. – Co wiecej, nawet gdyby dali mi herbatę o smaku ognistej whisky, nawet bym nie... Aaaa! – jego tyrada zakończyła się dość drastycznie.
Idąc i koncentrując się na drodze, Icarus postawił stopę na oblodzonej części drogi. No i... runął plecami prosto w zaspę. Całe szczęście śnieg nie dostał się mu za szalik ani za pasek, ale wciąż poczuł upadek. Szczególnie, obijając sobie tyłek na bardziej ubitej warstwie śniegu.
– Ani słowa – wycedził przez zęby i spróbował wstać. Jednak, gdy spróbował, wpadł z powrotem w śnieg, bo nie mógł znaleźć pod nogami nieśliskiego podłoża. – Wiem, że to przezabawne, ale moglibyście mi łaskawie pomóc?
Chociaż to, co mówił o Electrze naprawdę uważał za prawdziwe. Jego siostrzyczka może była demonem chaosu, ale nie mógł jej nie kochać. Mimo, że była jeszcze dzieciakiem, Icarus uwielbiał z nią rozmawiać i żartować. Zawsze potrafiła go rozśmieszyć i chłopak potrafił jej wszystko wybaczyć. Nawet kiedy pewnego dnia pomalowała starożytny, bezcenny manuskrypt kolorowymi kredkami. Icarus pamiętał, jak zdenerwowany był wtedy ojciec. Nawet nie na Electrę, ale na Elise, że nie upilnowała córki. Icarus pamiętał, jak wtedy uspokajał płaczącą siostrzyczkę i chwalił jej obrazki, mówiąc, że idealnie pasują do treści manuskryptu.
Kiedy przechodzili koło zaspy, uznał, że odgryzie się zarówno Monie, jak i Basilowi. Że niby uważali go za tchórza? Wypiłby nawet herbatę o smaku najostrzejszej papryczki chilli, żeby im pokazać, że się nie bał. To nie była jednak kwestia brawur, oj nie. To by było z jego strony zbyt gryfońskie. Chodziło o dumę.
– Ranicie moje uczucia. Niebezpieczeństwo to moje drugie imię. Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett – uśmiechnął się szeroko. – Co wiecej, nawet gdyby dali mi herbatę o smaku ognistej whisky, nawet bym nie... Aaaa! – jego tyrada zakończyła się dość drastycznie.
Idąc i koncentrując się na drodze, Icarus postawił stopę na oblodzonej części drogi. No i... runął plecami prosto w zaspę. Całe szczęście śnieg nie dostał się mu za szalik ani za pasek, ale wciąż poczuł upadek. Szczególnie, obijając sobie tyłek na bardziej ubitej warstwie śniegu.
– Ani słowa – wycedził przez zęby i spróbował wstać. Jednak, gdy spróbował, wpadł z powrotem w śnieg, bo nie mógł znaleźć pod nogami nieśliskiego podłoża. – Wiem, że to przezabawne, ale moglibyście mi łaskawie pomóc?