16.01.2023, 23:57 ✶
Był człowiekiem (heh), który na tyle nawykł do ciszy, że kiedy była zakłócana przez inne elementy to potrafił robić się niespokojny. Nie chodziło o muzykę, czy o to, że siedzieli i rozmawiali. Chodziło o kroki, które ciszę potrafiły przeciąć. Rozmowy toczone gdzieś z boku, przy których zastanawiasz się z niepokojem, czy to o tobie mówią. Cienie, które się przesuwają, a których nie słyszysz - zobaczysz je tylko kątem oka. Było wiele dźwięków, które potrafiły zepsuć idealną harmonię. W tym parku ich nie było - nie o tej godzinie. Wieczorem kręcili się tu pewnie jacyś ludzie, nawet w tym miesiącu, ale nie w środku nocy. Mieli cały park dla siebie. Z całego tego parku wystarczyła Saurielowi jednak tylko ta jedna ławeczka.
- Uprawiasz na tej Pokątnej, jak to ładnie mówią, shopping? - Zaakcentował celowo to słowo i zapakowane babeczki położył (albo wcisnął) na kolana Victorii. - Smacznego. - Tak by to wychodziło, skoro zażyczył sobie babeczek, a potem żeby je spakować, to że zabiera je dla siebie. Nic bardziej mylnego!
- Ay. - Czuł coś, co nazwałby dreszczem, kiedy wrażenia dnia stygły, schodziły po ciele i wkraczała ta znajoma cisza. Ten spokój.Przechodził po ciele i zostawiał po sobie jedno wrażenie: dobrego i udanego dnia, z którego nie było czego żałować. - Teraz jest pusto, ale jak tu przychodziłem kiedyś za dnia to park jest pełen ludzi. I Londyn widać jeszcze lepiej. Jakby mieli mi stawiać nagrobek to totalnie tu. Nie ma innej opcji, będę miał widok na cały Londyn!
- Uprawiasz na tej Pokątnej, jak to ładnie mówią, shopping? - Zaakcentował celowo to słowo i zapakowane babeczki położył (albo wcisnął) na kolana Victorii. - Smacznego. - Tak by to wychodziło, skoro zażyczył sobie babeczek, a potem żeby je spakować, to że zabiera je dla siebie. Nic bardziej mylnego!
- Ay. - Czuł coś, co nazwałby dreszczem, kiedy wrażenia dnia stygły, schodziły po ciele i wkraczała ta znajoma cisza. Ten spokój.Przechodził po ciele i zostawiał po sobie jedno wrażenie: dobrego i udanego dnia, z którego nie było czego żałować. - Teraz jest pusto, ale jak tu przychodziłem kiedyś za dnia to park jest pełen ludzi. I Londyn widać jeszcze lepiej. Jakby mieli mi stawiać nagrobek to totalnie tu. Nie ma innej opcji, będę miał widok na cały Londyn!
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.