24.09.2024, 12:34 ✶
Tego wieczoru nie było wielu klientów w Convivium, więc Icarus mógł sobie pozwolić na wypicie trochę więcej z kuzynem. Nalał sobie więc whisky, ale nie bez komentarza.
– Dzięki za pozwolenie, szefie – odparł z lekką ironią w głosie. – A co do Lammas, to twoja własna siostra zaleciła mi odpoczynek. Wyobraź sobie, że przyszła do nas pod dom jakaś nawiedzona baba i zaczęła się drzeć i walić w drzwi. A jak z Basilem wyszliśmy, żeby się z nią rozmówić, sprała nam tyłki. Jestem pewny, że ktoś rzucił na nią klątwę.
Icarus żałował trochę, że ominęła go afera na Lammas. Jego kuzyn zdzielił w twarz samego Philipa Notta? I to świeczką? Cóż, gwiazdeczka Quidditcha musiała sobie na to zasłużyć. Atreus przecież chyba nie lał po mordzie byle kogo.
Ciekawość wzięła nad Icarusem górę i otworzył pudełko z prezentem. Zawartość sprawiła, że... obraz sytuacji przedstawianej przez kuzyna się jakoś dopełnił. Oczywiście takie rzeźby dla eks-historyka nie były niczym nowym. Starożytni bardzo cenili sobie wzorce falliczne, szczególnie zważywszy na patriarchalny charakter społeczeństwa.
– Nott naprawdę jest taki pruderyjny? – spytał z lekkim rozbawieniem. Nie wyciągał jednak świeczki z pudełka. Ile by plotek powstało, gdyby właściciel Convivium był widziany, trzymając w ręku coś, co podejrzanie przypominało dildo?– W każdym razie, zrobiłeś dobrze. A co do samotnych i opuszczonych...
Już miał poruszyć temat Basila, gdy nagle zauważył brak dość ważnego elementu wystroju Convivium. Popiersie Juliusza Cezara gdzieś zniknęło. Icarus rozejrzał się w panice, ale szybko odnalazł wzrokiem zgubę niesioną przez młodego chłopaka ubranego w stare, zniszczone ubrania.
– Wracaj mi tu z tym posągiem! – krzyknął w stronę dzieciaka i nie musiał długo czekać, żeby chłopaka chwycił za ramiona Richie, gość z gangsterskich rodzinnych kręgów, który pomagał Icarusowi w ochronie baru.
Dzieciak wyglądał na przerażonego. Był chyba mniej więcej w wieku Electry, dopiero co musiał skończyć Hogwart. Richie wyrwał mu z rąk posążek i odstawił na miejsce na barze.
– Patrz, Atreusie. Tak mnie zaangażowałeś rozmową, że nie zauważyłem, jak ten tutaj zwijał stąd Cezara – uśmiechnął się do kuzyna. Nawet nie był szczególnie wściekły na tego chłopaka. Szczególnie, że ten wyglądał na absolutnie przerażonego, oczy mu się szkliły od łez.
– P-przepraszam, naprawdę, błagam... – wyjąkał złodziej drżącym głosem.
Icarus zignorował go. Ponownie zwrócił się do Atreusa. W takich momentach czuł się jak Prewett z krwi i kości.
– Co o nim uważasz, kuzynie? Mamy wzywać Brygadę Uderzeniową? – spytał Icarus, tak naprawdę absolutnie nie mając takiego zamiaru. Złodziei trzeba było tylko trochę postraszyć.
– Dzięki za pozwolenie, szefie – odparł z lekką ironią w głosie. – A co do Lammas, to twoja własna siostra zaleciła mi odpoczynek. Wyobraź sobie, że przyszła do nas pod dom jakaś nawiedzona baba i zaczęła się drzeć i walić w drzwi. A jak z Basilem wyszliśmy, żeby się z nią rozmówić, sprała nam tyłki. Jestem pewny, że ktoś rzucił na nią klątwę.
Icarus żałował trochę, że ominęła go afera na Lammas. Jego kuzyn zdzielił w twarz samego Philipa Notta? I to świeczką? Cóż, gwiazdeczka Quidditcha musiała sobie na to zasłużyć. Atreus przecież chyba nie lał po mordzie byle kogo.
Ciekawość wzięła nad Icarusem górę i otworzył pudełko z prezentem. Zawartość sprawiła, że... obraz sytuacji przedstawianej przez kuzyna się jakoś dopełnił. Oczywiście takie rzeźby dla eks-historyka nie były niczym nowym. Starożytni bardzo cenili sobie wzorce falliczne, szczególnie zważywszy na patriarchalny charakter społeczeństwa.
– Nott naprawdę jest taki pruderyjny? – spytał z lekkim rozbawieniem. Nie wyciągał jednak świeczki z pudełka. Ile by plotek powstało, gdyby właściciel Convivium był widziany, trzymając w ręku coś, co podejrzanie przypominało dildo?– W każdym razie, zrobiłeś dobrze. A co do samotnych i opuszczonych...
Już miał poruszyć temat Basila, gdy nagle zauważył brak dość ważnego elementu wystroju Convivium. Popiersie Juliusza Cezara gdzieś zniknęło. Icarus rozejrzał się w panice, ale szybko odnalazł wzrokiem zgubę niesioną przez młodego chłopaka ubranego w stare, zniszczone ubrania.
– Wracaj mi tu z tym posągiem! – krzyknął w stronę dzieciaka i nie musiał długo czekać, żeby chłopaka chwycił za ramiona Richie, gość z gangsterskich rodzinnych kręgów, który pomagał Icarusowi w ochronie baru.
Dzieciak wyglądał na przerażonego. Był chyba mniej więcej w wieku Electry, dopiero co musiał skończyć Hogwart. Richie wyrwał mu z rąk posążek i odstawił na miejsce na barze.
– Patrz, Atreusie. Tak mnie zaangażowałeś rozmową, że nie zauważyłem, jak ten tutaj zwijał stąd Cezara – uśmiechnął się do kuzyna. Nawet nie był szczególnie wściekły na tego chłopaka. Szczególnie, że ten wyglądał na absolutnie przerażonego, oczy mu się szkliły od łez.
– P-przepraszam, naprawdę, błagam... – wyjąkał złodziej drżącym głosem.
Icarus zignorował go. Ponownie zwrócił się do Atreusa. W takich momentach czuł się jak Prewett z krwi i kości.
– Co o nim uważasz, kuzynie? Mamy wzywać Brygadę Uderzeniową? – spytał Icarus, tak naprawdę absolutnie nie mając takiego zamiaru. Złodziei trzeba było tylko trochę postraszyć.