17.01.2023, 09:38 ✶
To było strasznie pokręcone, strasznie niezdrowe. Patrzył na świat swoimi czarnymi oczyma i w ciszy spoglądał na mijających go ludzi prosząc, by pomógł mu ktokolwiek. Jednocześnie nigdy nie wypowiedział tych słów na głos. Mijały lata, przemijało więcej ludzi, a zamiast trzymać ich coraz bliżej to coraz bardziej ich odpychał. Koniec końców odwracał się plecami i szedł w swoją stronę sądząc, że każde ramię, którego się złapie, zatonie razem z nim. Jeśli więc miał tonąć - wolał w samotności. Przyzwyczaił się do zimnej wody w płucach. Do tej ciszy, kiedy jesteś tą wodą wypełniony i już tylko dryfujesz bezwiednie. I choć przestał już wierzyć w to, że jest jeszcze dla niego nadzieja, że ktokolwiek mógłby mu pomóc, to czasem miał te chwile słabości, że znowu tego chciał i znowu czuł, że tego potrzebuje.
- Ludzie mnie męczą, Tori. Każdy ma swoje oczekiwania, każdy czegoś chce, a koniec końców mają paskudny zwyczaj wieszania się na moim ramieniu, żeby wylewać swoje żale. - A ja nie mam siły do tego, żeby ich dźwigać. Już nie. - Lubię ciche i puste miejsca. Nie czuję się tu samotny. Samotny czuję się na zatłoczonej ulicy miasta. - Tam, gdzie niby było tyle osób - a jednak byłeś sam. To właśnie w tłumie człowiek był najbardziej samotny. Choć odczucie to bywało różne, w zależności od osoby. On akurat zawsze szukał schronienia tam, gdzie nie ścigały go spojrzenia ludzkie. A najlepiej tam, gdzie za to on miał świetne widoki.
- Yhym. Dokładnie. - Może i plan przejrzała, ale Sauriel był nieprzejęty tym faktem, już było bowiem za późno, żeby zdołała go powstrzymać! - Warto było. - Zapewnił ją. Jakoś wiedział, że żartuje. Już się tego nauczył? Na pewno będzie jeszcze wiele sytuacji, w których tego nie wyłapie. Ale powoli, powooli chyba brnęli w jakimś sensownym kierunku.
- A co jak mi zepsuje fryzurę? Wiesz ile godzin zajmuje ułożenie takiej? - Przeczesał palcami parę razy swoje włosy, które żyły własnym życiem i zdecydowanie nikt ich nie układał. Może czesane były. MOŻE. - Niniejszym uznaję nasz zakład za zamknięty. A ja się zbieram do domu.
- Ludzie mnie męczą, Tori. Każdy ma swoje oczekiwania, każdy czegoś chce, a koniec końców mają paskudny zwyczaj wieszania się na moim ramieniu, żeby wylewać swoje żale. - A ja nie mam siły do tego, żeby ich dźwigać. Już nie. - Lubię ciche i puste miejsca. Nie czuję się tu samotny. Samotny czuję się na zatłoczonej ulicy miasta. - Tam, gdzie niby było tyle osób - a jednak byłeś sam. To właśnie w tłumie człowiek był najbardziej samotny. Choć odczucie to bywało różne, w zależności od osoby. On akurat zawsze szukał schronienia tam, gdzie nie ścigały go spojrzenia ludzkie. A najlepiej tam, gdzie za to on miał świetne widoki.
- Yhym. Dokładnie. - Może i plan przejrzała, ale Sauriel był nieprzejęty tym faktem, już było bowiem za późno, żeby zdołała go powstrzymać! - Warto było. - Zapewnił ją. Jakoś wiedział, że żartuje. Już się tego nauczył? Na pewno będzie jeszcze wiele sytuacji, w których tego nie wyłapie. Ale powoli, powooli chyba brnęli w jakimś sensownym kierunku.
- A co jak mi zepsuje fryzurę? Wiesz ile godzin zajmuje ułożenie takiej? - Przeczesał palcami parę razy swoje włosy, które żyły własnym życiem i zdecydowanie nikt ich nie układał. Może czesane były. MOŻE. - Niniejszym uznaję nasz zakład za zamknięty. A ja się zbieram do domu.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.