26.09.2024, 14:33 ✶
Komu przeszkadza cykl życia kotła? Gdyby go nie wyciągnął teraz, jak już się zabrali dobrze do roboty, to nie wyciągnąłby go w ogóle w tym sezonie, bo by zawsze było nie po drodze. Wtedy Asena mogłaby narzekać, że stary znów się opierdala i nic nie robi, bo mądrala przecież sama nie pójdzie szperać w tych śmieciach. A tak to gar stał, może deko zawadzał, ale w jakiż praktyczny sposób!
Nie do końca Woody kupował tę deklarację o tradycji pieczenia chleba. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że Fenris piekł z dziewczynkami cokolwiek innego niż toksyczne i radioaktywne odpady, ale nie podważał odpowiedzi, bo sam zadał to głupie pytanie. U niego w domu zawsze się przecież piekło chleb: zarówno u mamy, jak i u żony w kuchni, tylko niekoniecznie jego rękami. Nie mogło to być jednak takie trudne, szczególnie że ciasto mógł wyrobić im Magicmix. W międzyczasie okazało się, że istnieje już coś takiego na forum i nazywa się Termomiciołek. Założyć należy zatem, że ten, który mieli u siebie, nie był aż tak wypasiony i przywędrował z chińskiego targu, dlatego pasował tak dobrze do tego barłogu.
Nie mógł też być aż tak trujący, skoro nie rzygali jak koty po każdym posiłku. Może i odkładały im się w tkankach jakieś szkodliwe metale, ale — jak głosi przysłowie — Bezpieczeństwo Hamuje Pracę. A Brak Higieny Popłaca, stąd czapka kucharska pozostała na łysej głowie Tarpa, który nie zamierzał sobie zawracać głowy takimi drobnostkami jak kurz.
— Znakomicie. — Klasnął w dłonie pełen zapału i otworzył księgę przepisów na zaznaczonej wcześniej stronie. — Mąka… jajka? — Zmarszczył brwi, przeglądając po jej sugestii listę składników — Nie ma żadnych jaj. Mąka, woda, oliwa, drożdże i sól. Proste jak budowa cepa. Mieszasz i zostaje do wyrośnięcia, a potem hyc do pieca.
W pełnym tajemnic Rejwachu mieli piękny stary piec opalany drewnem, a największą jego tajemnicą była data ostatniego czyszczenia. Prawdopodobnie groził zapaleniem się popiołów i pożarem, ale za to jaki dawał dobry, tradycyjny posmak.
Woody przetarł pierwszą lepszą ścierą najpierw ręce, potem blat, po czym wyciągnął stolnicę oraz potrzebne składniki.
— Będę ci czytać, a ty dodawaj. — Szef kuchni rozsiadł się jak król na rozklekotanym stołku, studiując po raz ostatni przepis, po czym wydeklamował głośno proporcje.
Nie do końca Woody kupował tę deklarację o tradycji pieczenia chleba. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że Fenris piekł z dziewczynkami cokolwiek innego niż toksyczne i radioaktywne odpady, ale nie podważał odpowiedzi, bo sam zadał to głupie pytanie. U niego w domu zawsze się przecież piekło chleb: zarówno u mamy, jak i u żony w kuchni, tylko niekoniecznie jego rękami. Nie mogło to być jednak takie trudne, szczególnie że ciasto mógł wyrobić im Magicmix. W międzyczasie okazało się, że istnieje już coś takiego na forum i nazywa się Termomiciołek. Założyć należy zatem, że ten, który mieli u siebie, nie był aż tak wypasiony i przywędrował z chińskiego targu, dlatego pasował tak dobrze do tego barłogu.
Nie mógł też być aż tak trujący, skoro nie rzygali jak koty po każdym posiłku. Może i odkładały im się w tkankach jakieś szkodliwe metale, ale — jak głosi przysłowie — Bezpieczeństwo Hamuje Pracę. A Brak Higieny Popłaca, stąd czapka kucharska pozostała na łysej głowie Tarpa, który nie zamierzał sobie zawracać głowy takimi drobnostkami jak kurz.
— Znakomicie. — Klasnął w dłonie pełen zapału i otworzył księgę przepisów na zaznaczonej wcześniej stronie. — Mąka… jajka? — Zmarszczył brwi, przeglądając po jej sugestii listę składników — Nie ma żadnych jaj. Mąka, woda, oliwa, drożdże i sól. Proste jak budowa cepa. Mieszasz i zostaje do wyrośnięcia, a potem hyc do pieca.
W pełnym tajemnic Rejwachu mieli piękny stary piec opalany drewnem, a największą jego tajemnicą była data ostatniego czyszczenia. Prawdopodobnie groził zapaleniem się popiołów i pożarem, ale za to jaki dawał dobry, tradycyjny posmak.
Woody przetarł pierwszą lepszą ścierą najpierw ręce, potem blat, po czym wyciągnął stolnicę oraz potrzebne składniki.
— Będę ci czytać, a ty dodawaj. — Szef kuchni rozsiadł się jak król na rozklekotanym stołku, studiując po raz ostatni przepis, po czym wydeklamował głośno proporcje.
piw0 to moje paliwo