26.09.2024, 21:19 ✶
Tego środkowego palucha nie skomentował, chociaż wydawało się, że kącik ust Rodolphusa drgnął na ten niewybredny gest. I to nie w dół, by wykrzywić brzydko jego twarz w grymasie niezadowolenia. Starał się nad sobą panować, w końcu Atreus był Aurorem i był jego - chcąc nie chcąc - współpracownikiem, więc zamiast prychnąć z rozbawieniem, po prostu odchrząknął, by ten dźwięk zamaskować.
- Być może są, ale nikt nie zaprzątał sobie głowy, by je sprawdzać. Raczej ich nie dotykali - odpowiedział Atreusowi, marszcząc brwi. On również nie chciał ich dotykać, zanim nie przyszła tu ta dwójka. Być może Bulstrode miał rację i w środku znajdowały się runy? Lestrange przyjrzał się maskom. Nie wyglądały na cienkie jak kartka papieru. On sam nie znał się na runach, ale z tego co pamiętał z Hogwartu, to można je było nakładać nie tylko na kamień, ale też na ten przykład na drewno. Jeżeli w środku maski znajdowała się odpowiednio gruba skóra, to może...?
Drgnął jednak na skojarzenie Scylli. Zerknął w jej kierunku nieco zaskoczony tokiem jej rozumowania, lecz w oczach błysnęła duma. Niemalże braterska, chociaż przecież nie tylko nie byli rodziną, ale również jej rodzina mocno zalazła za skórę jego mentorowi. I chociaż nie żywił do kobiety żadnych głębszych, ciepłych uczuć, to nie mógł odmówić jej rozumkowi pokrętnej logiki, która zdawała się być klejem wśród z pozoru niepasujących do siebie puzzli.
- Mars... W Starożytnej Grecji Ares - powiedział, sięgając pamięcią do mitologii, częściowo wspólnej dla mugoli i czarodziejów. - Rzymianie przejęli grecką kulturę w starożytności.
Dodał, ale na tym jego wiedza się kończyła. Pamięć lizała wspomnienia z historii magii, ale nie poświęcano bogom mugolskim wiele uwagi na tamtych zajęciach, a on sam nigdy nie czuł potrzeby, by się dowiedzieć więcej na własną rękę. Jeszcze czego.
- Mapę... - oczywiście że nie mieli tu żadnej mapy. Westchnął ciężko i spojrzał na Atreusa, a potem przesunął wzrok na Scyllę. - Nie dotykajcie tego gołą ręką. Spróbuj może obrócić którąś zaklęciem? Za chwilę wrócę z mapą.
Rodolphus opuścił pomieszczenie, zostawiając tę dwójkę samych sobie. Poszedł po tę cholerną mapę, skoro była potrzebna. W tym czasie Atreus mógł albo bawić się w pokazywanie kobiecie fakersów, albo spróbować zaklęciem podnieść i obejrzeć maskę. Wątpił, żeby był na tyle głupi, by pchał tam palce. Ba, sądził nawet, że jest na tyle rozsądny, że przypilnuje ich wieszczki, by ta nie pacała łapą tam, gdzie nie powinna. Zdobycie mapy nie zajęło mu więcej niż kwadrans. Gdy wrócił do pomieszczenia, nieco obawiał się co w nim zastanie, ale jeżeli wszystko było w porządku, podał mapę Anglii Scylli.
- Być może są, ale nikt nie zaprzątał sobie głowy, by je sprawdzać. Raczej ich nie dotykali - odpowiedział Atreusowi, marszcząc brwi. On również nie chciał ich dotykać, zanim nie przyszła tu ta dwójka. Być może Bulstrode miał rację i w środku znajdowały się runy? Lestrange przyjrzał się maskom. Nie wyglądały na cienkie jak kartka papieru. On sam nie znał się na runach, ale z tego co pamiętał z Hogwartu, to można je było nakładać nie tylko na kamień, ale też na ten przykład na drewno. Jeżeli w środku maski znajdowała się odpowiednio gruba skóra, to może...?
Drgnął jednak na skojarzenie Scylli. Zerknął w jej kierunku nieco zaskoczony tokiem jej rozumowania, lecz w oczach błysnęła duma. Niemalże braterska, chociaż przecież nie tylko nie byli rodziną, ale również jej rodzina mocno zalazła za skórę jego mentorowi. I chociaż nie żywił do kobiety żadnych głębszych, ciepłych uczuć, to nie mógł odmówić jej rozumkowi pokrętnej logiki, która zdawała się być klejem wśród z pozoru niepasujących do siebie puzzli.
- Mars... W Starożytnej Grecji Ares - powiedział, sięgając pamięcią do mitologii, częściowo wspólnej dla mugoli i czarodziejów. - Rzymianie przejęli grecką kulturę w starożytności.
Dodał, ale na tym jego wiedza się kończyła. Pamięć lizała wspomnienia z historii magii, ale nie poświęcano bogom mugolskim wiele uwagi na tamtych zajęciach, a on sam nigdy nie czuł potrzeby, by się dowiedzieć więcej na własną rękę. Jeszcze czego.
- Mapę... - oczywiście że nie mieli tu żadnej mapy. Westchnął ciężko i spojrzał na Atreusa, a potem przesunął wzrok na Scyllę. - Nie dotykajcie tego gołą ręką. Spróbuj może obrócić którąś zaklęciem? Za chwilę wrócę z mapą.
Rodolphus opuścił pomieszczenie, zostawiając tę dwójkę samych sobie. Poszedł po tę cholerną mapę, skoro była potrzebna. W tym czasie Atreus mógł albo bawić się w pokazywanie kobiecie fakersów, albo spróbować zaklęciem podnieść i obejrzeć maskę. Wątpił, żeby był na tyle głupi, by pchał tam palce. Ba, sądził nawet, że jest na tyle rozsądny, że przypilnuje ich wieszczki, by ta nie pacała łapą tam, gdzie nie powinna. Zdobycie mapy nie zajęło mu więcej niż kwadrans. Gdy wrócił do pomieszczenia, nieco obawiał się co w nim zastanie, ale jeżeli wszystko było w porządku, podał mapę Anglii Scylli.