Stella czuła, że w jej kierunku spogląda wiele osób. Nie zmieniło się to, gdy przestała grać. Bardzo dobrze wiedziała, że jest to spowodowane urokiem, z którego korzystała podczas swojej pracy. Miała świadomość, jak on działał na innych. Czasem nawet nie do końca spodziewała się, że efekt będzie tak silny. Właściwie uważała, że ułatwiało jej to życie, nie musiała się bronić jedynie swoimi muzycznymi umiejętnościami, miała coś więcej, gdyby powinęła się jej noga. Z drugiej jednak strony, oni byli zapatrzeni w jej osobę, średnio ich obchodziło, co i jak gra. Nieco ją to czasem dołowało, jednak aby dostawać kolejne zlecenia musiała dbać o to, żeby zostać zapamiętaną.
Stella szła przed siebie, powoli, nie spieszyło jej się specjalnie. Czuła, że nadal zmierzają za nią spojrzenia, musiał to być naprawdę dobry dzień dla jej wiłych umiejętności, oby jednak urok przestał działać, bo nie dadzą jej stąd wyjść. Kilka razy już jej się to przydarzyło.
Udało jej się dotrzeć do baru bez większych komplikacji, wyciągnęła rękę, aby sięgnąć po kieliszek z szampanem, nie dotarła jednak do szkła. Poczuła dotyk, podniosła wzrok, aby zobaczyć, kto pozwolił sobie na obłapywanie jej. Nie dostrzegła, że Theon zmierzał tu za nią, Stella nie była specjalnie spostrzegawcza. Spojrzała Yaxleyowi w oczy, powinna go uderzyć, jednak sprawa wcale nie była taka prosta. Miała świadomość, że zachowywał się tak przez urok. Złapała więc jego rękę swoją wolną dłonią i delikatnie, spokojnie odsunęła ją od ręki, którą chwilę wcześniej dotykał. Nie odrywała przy tym spojrzenia od jego twarzy. - Nie chcesz tego.- Szepnęła jeszcze cicho, aby nikt obok nie usłyszał tego, co miała mu do powiedzenia. - To tylko urok.- Nigdy nie było jej dane do końca zoruzmieć, jak działa ta umiejętność na innych, próbowała jednak to sobie wyobrazić, miała nadzieję, że jej słowa dotrą do mężczyzny, choć wydawał się być bardzo oczarowany.