27.09.2024, 00:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2024, 00:50 przez Basilius Prewett.)
Basilius skrzywił się nieco na stwierdzenie, że była to niebezpieczna opcja, bo przecież on nie pakował się w niebezpiecznego sytuację. W końcu to była jedynie herbata, czyż nie? Głupia zabawa bez żadnych poważnych konsekwencji. To nie tak, że kazał im skakać z mostów, czy coś takiego. Zresztą to nie było nic niebezpiecznego też dlatego, że w oczach starszego Prewetta niebezpieczne pomysły były też tymi, których nie byłby w stanie wykonać i których od zawsze mu zakazywano.
– Samo w sumie przyszło mi do głowy. Zresztą nie nazwałbym tego niebezpiecznym. Te efekty nie są poważne i masz osób pije te herbaty. Po prostu postanowiłem to nieco urozmaicić – powiedział niby od niechcenia. – Nawet Ari da radę.
Chociaż, jeśli dobrze usłyszał to co mruknęła pod nosem Mona, to groził im również szok cukrowy, ale był zbyt zadowolony z tego, że ta dwójka przystała na ten pomysł, aby się tym przejmować.
A potem Icarus, jak na dobrego młodszego brata przystało, zrobił coś, co sprawiło, że Basilius nie musiał się już silić na jakiekolwiek złośliwości, bo to co właśnie zrobił pan Zawsze-Mówię-Prawdę-Niebezpieczeństwo-Prewett było widowiskiem samym w sobie.
Spadający na ziemię śnieg zdecydowanie nie mógł równać się widokowi wpadającego w śnieg brata.
– No nie wiem Ari. Brzmi jakby Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett trochę się poddawał.– powiedział Basilius, nawet nie kryjąc się z rozbawieniem ta całą sytuacją. To co jednak już trochę ukrywał to to, że, zoczy Krukona uważnie przyglądały się Icarusowi w poszukiwaniu jakichkolwiek potencjalnie niebezpiecznych obrażeń. – Mono jak sądzisz? – spytał, zerkając na drugą Krukonkę. – Chyba powinniśmy mu raczej zaoferować wsparcie emocjonalne, tak by wiedział, że wierzymy że może zrobić to sam. Nie chcemy w końcu niszczyć jego legendy.
Z tymi słowami oczywiście wyciągnął rękę w stronę brata, aby mu pomóc i nawet nie planował ponownie go popchnąć.
– Samo w sumie przyszło mi do głowy. Zresztą nie nazwałbym tego niebezpiecznym. Te efekty nie są poważne i masz osób pije te herbaty. Po prostu postanowiłem to nieco urozmaicić – powiedział niby od niechcenia. – Nawet Ari da radę.
Chociaż, jeśli dobrze usłyszał to co mruknęła pod nosem Mona, to groził im również szok cukrowy, ale był zbyt zadowolony z tego, że ta dwójka przystała na ten pomysł, aby się tym przejmować.
A potem Icarus, jak na dobrego młodszego brata przystało, zrobił coś, co sprawiło, że Basilius nie musiał się już silić na jakiekolwiek złośliwości, bo to co właśnie zrobił pan Zawsze-Mówię-Prawdę-Niebezpieczeństwo-Prewett było widowiskiem samym w sobie.
Spadający na ziemię śnieg zdecydowanie nie mógł równać się widokowi wpadającego w śnieg brata.
– No nie wiem Ari. Brzmi jakby Icarus „Niebezpieczeństwo” Prewett trochę się poddawał.– powiedział Basilius, nawet nie kryjąc się z rozbawieniem ta całą sytuacją. To co jednak już trochę ukrywał to to, że, zoczy Krukona uważnie przyglądały się Icarusowi w poszukiwaniu jakichkolwiek potencjalnie niebezpiecznych obrażeń. – Mono jak sądzisz? – spytał, zerkając na drugą Krukonkę. – Chyba powinniśmy mu raczej zaoferować wsparcie emocjonalne, tak by wiedział, że wierzymy że może zrobić to sam. Nie chcemy w końcu niszczyć jego legendy.
Z tymi słowami oczywiście wyciągnął rękę w stronę brata, aby mu pomóc i nawet nie planował ponownie go popchnąć.