17.01.2023, 20:33 ✶
Nie spodziewał się jej, to fakt. Z początku nie życzył sobie żadnego towarzystwa lecz spotkanie Heather przypomniało mu, że dziś nie zamienił żadnego słowa z żywym człowiekiem. Nie mógł tak się wiecznie zachowywać bo zdziczeje. Postanowił więc wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu z powodu nietypowego spotkania.
- Mnie pomaga od rana.- uśmiechnął się lecz zabrakło w tym wesołości. Zdradził też przy okazji, że ucieka przed czymś konsekwentnie. Uch, przebywanie głową nad wodą dłużej niż chwilę momentalnie zmniejszało temperaturę ciała. Teoretycznie miał kombinezon pływacki utrudniający ucieczkę ciepła z organizmu lecz jednak stopy i ręce były bose, zziębnięte i solidnie pomarszczone.
- Zwariowałem?- zapytał i na poważnie to analizował. Gdyby okazało się to prawdą to miałby na co zrzucić winę za ostatnie niepowodzenia, które doprowadziły go do takiego stanu średniej używalności.
Popłynął za Heather, nie chcąc narażać jej na przeziębienie. Mówiła mu, że jest uparta a on nie miał sił woli aby się dzisiaj opierać. Robiło się coraz zimniej, dobrze będzie ciepło się odziać i odpocząć… wszystko po to, aby nazajutrz tu powrócić.
Po powrocie na zimny ląd nie wziął do ręki różdżki… bo jej nie miał. Straszliwie mu jej brakowało lecz nie mógł nabyć nowej dopóki nie zobaczy się z Fergusem. Niejako w ten sposób karał siebie za to, do czego dopuścił. Dodawał sobie dyskomfortu, niepokoju aby czuć się gorzej po swoim zaniedbaniu. Zamiast magii wyciągnął zza krzaków torbę. Znajdowały się tam ręczniki i termos z gorącą herbatą. To pierwsze narzucił na swoją głowę i kark, a termos wyciągnął w stronę dziewczyny.
- Herbata wiśniowa z goździkami. Szybko rozgrzewa.- choć i sam miał sine usta, choć drżał to ignorował to na rzecz wpojonej kultury, gdzie najpierw należy się troszczyć o kobiety, dopiero później u siebie. Nie proponował ręcznika bo dosyć szybko się osuszyła. Pozostałe położył na trawie i na jednym z nich usiadł, oferując miejsce obok skoro chciała porozmawiać. Podwinął kolana bliżej siebie i wytarł ręcznikiem włosy. Brrr. Wolał wrócić do wody… wyszedł z niej a jej podwodne ciepło go wołało.
- Problemy zawodowe, moralne, być może sercowe, do tego wszystkiego dochodzi paraliżujące przerażenie przyszłością, brak chęci do interakcji społecznych i zawieszenie w pracy. - wymieniał, odhaczając po kolei palce dłoni. Westchnął ciężko, tęskniąc za ciepłą wilgocią jeziora.
- Uciekam sobie do wody bo w niej nie muszę myśleć o lądzie. Przestaję się męczyć w swojej głowie. Ty kochasz quidditch, ja pływanie. Jak coś boli to robisz to, co koi ból. Prawda?- uzmysłowił sobie, że potrzebował kogoś kto podejdzie do niego i zapyta co się dzieje. Odkrył, że pragnie chociażby ogólnikowo powiedzieć, że mu źle, że jest winny, że się boi. Heather była jego klientką więc oczywistym jest, że nie będzie wtajemniczać jej w historię o tym jak doprowadził Fergusa do szpitala jakieś dwa tygodnie po tym gdy odkrył, że mu się podoba. Utkwił wzrok w niezmąconej tafli wody. Tonięcie kojarzy się ze stanem nieważkości ciała, a chyba nie powinno…?
- Mnie pomaga od rana.- uśmiechnął się lecz zabrakło w tym wesołości. Zdradził też przy okazji, że ucieka przed czymś konsekwentnie. Uch, przebywanie głową nad wodą dłużej niż chwilę momentalnie zmniejszało temperaturę ciała. Teoretycznie miał kombinezon pływacki utrudniający ucieczkę ciepła z organizmu lecz jednak stopy i ręce były bose, zziębnięte i solidnie pomarszczone.
- Zwariowałem?- zapytał i na poważnie to analizował. Gdyby okazało się to prawdą to miałby na co zrzucić winę za ostatnie niepowodzenia, które doprowadziły go do takiego stanu średniej używalności.
Popłynął za Heather, nie chcąc narażać jej na przeziębienie. Mówiła mu, że jest uparta a on nie miał sił woli aby się dzisiaj opierać. Robiło się coraz zimniej, dobrze będzie ciepło się odziać i odpocząć… wszystko po to, aby nazajutrz tu powrócić.
Po powrocie na zimny ląd nie wziął do ręki różdżki… bo jej nie miał. Straszliwie mu jej brakowało lecz nie mógł nabyć nowej dopóki nie zobaczy się z Fergusem. Niejako w ten sposób karał siebie za to, do czego dopuścił. Dodawał sobie dyskomfortu, niepokoju aby czuć się gorzej po swoim zaniedbaniu. Zamiast magii wyciągnął zza krzaków torbę. Znajdowały się tam ręczniki i termos z gorącą herbatą. To pierwsze narzucił na swoją głowę i kark, a termos wyciągnął w stronę dziewczyny.
- Herbata wiśniowa z goździkami. Szybko rozgrzewa.- choć i sam miał sine usta, choć drżał to ignorował to na rzecz wpojonej kultury, gdzie najpierw należy się troszczyć o kobiety, dopiero później u siebie. Nie proponował ręcznika bo dosyć szybko się osuszyła. Pozostałe położył na trawie i na jednym z nich usiadł, oferując miejsce obok skoro chciała porozmawiać. Podwinął kolana bliżej siebie i wytarł ręcznikiem włosy. Brrr. Wolał wrócić do wody… wyszedł z niej a jej podwodne ciepło go wołało.
- Problemy zawodowe, moralne, być może sercowe, do tego wszystkiego dochodzi paraliżujące przerażenie przyszłością, brak chęci do interakcji społecznych i zawieszenie w pracy. - wymieniał, odhaczając po kolei palce dłoni. Westchnął ciężko, tęskniąc za ciepłą wilgocią jeziora.
- Uciekam sobie do wody bo w niej nie muszę myśleć o lądzie. Przestaję się męczyć w swojej głowie. Ty kochasz quidditch, ja pływanie. Jak coś boli to robisz to, co koi ból. Prawda?- uzmysłowił sobie, że potrzebował kogoś kto podejdzie do niego i zapyta co się dzieje. Odkrył, że pragnie chociażby ogólnikowo powiedzieć, że mu źle, że jest winny, że się boi. Heather była jego klientką więc oczywistym jest, że nie będzie wtajemniczać jej w historię o tym jak doprowadził Fergusa do szpitala jakieś dwa tygodnie po tym gdy odkrył, że mu się podoba. Utkwił wzrok w niezmąconej tafli wody. Tonięcie kojarzy się ze stanem nieważkości ciała, a chyba nie powinno…?