08.10.2024, 07:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2024, 09:18 przez Vakel Dolohov.)
Pierwszy raz od dłuższego czasu Vasilij musiał się nad czymś zastanowić. Czy to go przerażało? Nie, na pewno nie. Bo jego ogólnie niewiele rzeczy przerażało. Zauważyłby to już wcześniej, to nieprzyjemne uczucie, które kojarzył niestety z własnym ojcem i własnym domem. Strach. To na pewno nie był strach - to co czuł wobec tej myśli. Zobojętnienie? Być może. Ale tam było coś jeszcze.
- Nie. - Odparł wreszcie, odrobinę zażenowany tym ile zajęło mu dojście do prawdy, a i tak wyjaśnił ją dosyć pokrętnie. Głęboka charyzma nie była wszystkim, w mówieniu i opowiadaniu, przedstawianiu swoich tez potrzebował jeszcze nieco wprawy. - To nie jest tylko moja cecha... to cecha większości ludzi. - Kontynuował niezgrabnie, niby nieprzygotowany do tej wypowiedzi, ale przy takich osobach jak on ciężko było brać cokolwiek za pewnik. - Kiedy znasz się za dobrze, zaczynasz dostrzegać swoje wady, wtedy próbujesz je zmienić - przepoczwarzasz się - i przestajesz się znać. - A co za tym szło ciężko było znać samego siebie. Tak to postrzegał jako nastolatek, który codziennie budził się zupełnie innym człowiekiem.
Gorące wyznanie zdawało się nie wywołać w Vakelu reakcji tak silnej, jakiej się można było po nim spodziewać. Owszem, niby się wyłonił na jego policzkach delikatny rumieniec i nawet nie próbował go ukryć, ale tym co rozbłysło w jego oczach była głównie... ciekawość.
- I nie zapytasz mnie? - Uniósł w górę brwi, lekko zdumiony. - O to czy możesz to zrobić? - Gdzieś pomiędzy wierszami skryte było to ciche boisz się mnie? Tego co mógłbym powiedzieć? Nie powiedział tego, pozostawił tę rzecz w domyśle. - Ale przecież chcesz mnie dotykać. To po co to powstrzymujesz? - Odsunął swoją głowę, do tej pory wspartą o jego, ale zrobił to tylko po to żeby się w niego wpatrywać z tej bliskiej odległości i wyczekiwać reakcji.
- Nie. - Odparł wreszcie, odrobinę zażenowany tym ile zajęło mu dojście do prawdy, a i tak wyjaśnił ją dosyć pokrętnie. Głęboka charyzma nie była wszystkim, w mówieniu i opowiadaniu, przedstawianiu swoich tez potrzebował jeszcze nieco wprawy. - To nie jest tylko moja cecha... to cecha większości ludzi. - Kontynuował niezgrabnie, niby nieprzygotowany do tej wypowiedzi, ale przy takich osobach jak on ciężko było brać cokolwiek za pewnik. - Kiedy znasz się za dobrze, zaczynasz dostrzegać swoje wady, wtedy próbujesz je zmienić - przepoczwarzasz się - i przestajesz się znać. - A co za tym szło ciężko było znać samego siebie. Tak to postrzegał jako nastolatek, który codziennie budził się zupełnie innym człowiekiem.
Gorące wyznanie zdawało się nie wywołać w Vakelu reakcji tak silnej, jakiej się można było po nim spodziewać. Owszem, niby się wyłonił na jego policzkach delikatny rumieniec i nawet nie próbował go ukryć, ale tym co rozbłysło w jego oczach była głównie... ciekawość.
- I nie zapytasz mnie? - Uniósł w górę brwi, lekko zdumiony. - O to czy możesz to zrobić? - Gdzieś pomiędzy wierszami skryte było to ciche boisz się mnie? Tego co mógłbym powiedzieć? Nie powiedział tego, pozostawił tę rzecz w domyśle. - Ale przecież chcesz mnie dotykać. To po co to powstrzymujesz? - Odsunął swoją głowę, do tej pory wspartą o jego, ale zrobił to tylko po to żeby się w niego wpatrywać z tej bliskiej odległości i wyczekiwać reakcji.
with all due respect, which is none