Kobiety i mężczyźni potrafili nadawać na falach dla siebie niezrozumiałych. Ciągi myślowe i skojarzeniowe niewiast potrafiły być całkowicie czarną magią dla umysłów, które potrafiły się wsadzić do czarnego pudełka i nie myśleć wcale. Oczywiście później dochodzimy do myślenia, że płeć to tylko taki koncept społeczny, ale nie było w tym niczego bardziej bzdurnego. Były wyjątki, większość ludzi nie była zero jedynkowa, a niektórzy rzeczywiście zarówno biologicznie jak i psychicznie byli gdzieś pomiędzy, albo tworzyli zadziwiającą mieszankę, której odmienność nakazywała im się chować po kątach, żeby ostracyzm społeczny ich nie dopadł. Ona nie potrafiła nie zaprzątać sobie tym myśli, a on - po prostu nie myślał. I tak sobie brnęło to życie, czasami tylko potykasz się o kłody pod nogami i przyglądasz się - co to za dziwy? Kiedy ty to tutaj zostawiłeś i co tutaj robi od samego początku? Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić - zgadza się. Jak wiele rzeczy. Człowiek bywał mocny w gębie, a rzeczywistość wytykała potem palcem, jakie słowa potrafiły być puste.
- He? Potrafisz hipnotyzować? - Historia kariery jak historia kariery, ale jakoś zupełnie nie spodziewał się tego, że interesuje ją ta konkretna dziedzina magii. Sam nie do końca wiedział, na czym hipnoza polegała, bo wiedzieć, czym jest, a dokładnie się na tym znać to dwie różne sprawy. Może powinien się spodziewać? W końcu interesowało ją to, co związane z chronieniem umysłu, a czasem najlepszym sposobem na poznanie możliwości wroga jest dokładne poznanie tej samej magii. Wroga wyimaginowanego, tajemniczego Pana X, który czaił się gdzieś z wahadełkiem, albo czarem Legilimens. Wszystko, byle dostać się do głowy i przejąć kontrolę. - Żartuje sobie. Dobrze mi pod Nokturem i nad Nokturnem. Tam mnie nikt nie rozlicza z... z niczego. - Pewnie, że rozliczali, bo przecież kiedy bierzesz robotę to musi być zrobiona, ale to zupełnie inny poziom. Inne stawki. Poza tym ryzykować, że ktoś zobaczy tatuaż? O tak, to dopiero byłoby wspaniałe. - Choociaż... praca z rodzeństwem Longbottom... fiu fiu~. - Pokiwał głową na boki, uśmiechając się z rozbawieniem. - Nie uwierzysz, ale poznałem Erika w Ministerstwie. I zaprosił mnie na pojedynek do Klubu. Powiem więcej: stwierdził, że powinienem tam udzielać lekcji. Posrało was wszystkich, jestem chujowym nauczycielem. - Powiedział to w taki sposób, ale jednocześnie w pełni rozbawionym tonem.
- No nie wiem, Truskaweczko... może w momencie zawahania się. - Tak, plaśnięcie w udo zdecydowanie nie brzmiało tak zjawiskowo, a Sauriel ani myślał odpędzać przy tym jej rączkę. Za to nieco osłonił się przedramieniem przed groźną bronią w postaci poduszki. - O kurwa! Ręka mi odpada! - Złapał się w dramaturgiczny sposób za przedramię, trochę nim trzęsąc, jakby naprawdę właśnie odpadała i ręka sama w sobie miała przed-agonalne drgawki. Zaraz przestał. - Ja to myślę, że to aurorowanie ci nie służy. Wcale nie wydajesz się zadowolona, a potem są takie akcje i jest jeszcze gorzej.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.