01.10.2024, 10:45 ✶
stoisko potterów -> stoisko nory
Lyssa nie była taka przekonana, czy Smierciożercy nie mieli aż takiego wpływu na to co działo się za kulisami. Nie potrzebowała być nad wyraz sprytna żeby wiedzieć kto najgłośniej krzyczy o czystości krwi - oczywiście ci, w których żyłach krążyła. Ludzie poważni, szanowani, z rodzin o wieloletnich tradycjach i skostniałych przekonaniach. Te osoby już siedziały przy kole fortuny, próbując kręcić nim ostrożnie, a to co działo się w gazetach; napady, ataki, morderstwa... to była tylko zasłona dymna.
Lyssa nie miała o tym wszystkim większego zdania. Była czystokrwistą czarownicą z krwi i kości, jednak w jej domu nikt nie deklarował uwielbienia Grindenwaldowi czy Voldemortowi. Nikt nie klaskał głośno na ich wybryki, a ona miała to do siebie że potrafiła kopiować swoje przekonania od ludzi, na których najbardziej jej zależało. Teraz wciąż była niezapisaną kartą, którą łatwo byłoby przy odpowiednim podejściu zagospodarować i ustawić tam gdzie się chciało.
- Nie szkodzi. Osiemnastu lat braku kontaktu nie nadrobi się w jeden dzień - odpowiedziała kobiecie, uśmiechając się do niej lekko. I to też nie było tak, że jej zależało. Charles i Leonard byli jej absolutnie obojętni, a do Sophie zawsze mogła napisać.
Posłała Lorien jeszcze jeden uśmiech; taki o wiele bardziej porozumiewawczy i zadowolony, że w pewnym sensie trafiła w dziesiątkę ze swoją odpowiedzią. I tak wiedziała, że miała rację i nie potrzebowała od pani Mulciber chociaż odrobiny aprobaty, ale i tak było miło zobaczyć ten jej zawadiacki uśmieszek.
Pokręciła się jeszcze chwilę, oglądając ze znudzeniem wystawione produkty, ale wciąż trzymając się blisko Lorien i czekając na znak, a kiedy kobieta wreszcie się wyprostowała znad oglądanych wystawek, to było właśnie to. Umówili się na spotkanie przy słodkościach Nory, więc i w tamtą stronę udały się teraz kobiety, w czasie czego Lyssa postanowiła zagadać przyszywaną ciotkę, czy ta kiedykolwiek może była w Paryżu - ot, by zapchać ewentualną ciszę i nie wyjść na niegrzeczną.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.