01.10.2024, 11:02 ✶
Uniósł lekko kącik ust, gdy dostrzegł przechodzącą przejściem kobietę. Nie mylił się i dobrze zrobił, obserwując ją z daleka nie tylko przy pomocy swoich oczu. Wiedza była potęgą, a swojego przeciwnika trzeba było rozgryźć jak najszybciej, by móc wyprowadzić ciosy, które zabolą. Sęk w tym, że w przypadku Agathy zaledwie część rytuałów była powtarzalna. Uważał, że kobieta była niezrównoważona psychicznie, dlatego do tej pory starał się ignorować to, co wyczyniała. Po prostu usunął się w cień i obserwował, trzymając rękę na pulsie. Może myślał, że jej przejdzie? Ale mylił się, bo im dalej w las, tym więcej listów i tym więcej plotek, wypełnionych goryczą. Westchnął więc cicho, bo absolutnie nie miał ochoty na konfrontację, szczególnie że kobieta wyglądała na rozedrganą emocjonalnie. Ale z drugiej strony - czy ona kiedykolwiek była spokojna?
- Agatho - odezwał się w końcu, odbijając barkiem od kamiennej ściany. Nie chciał jej rozjuszyć jeszcze bardziej, wyskakując jej zza pleców. Co prawda nie podejrzewał, że cisnęłaby w niego zaklęciem, nie na ulicy Pokątnej przy miejscu swojej pracy, ale... Kurde, z nią to był największy problem: nigdy nie miał pewności, co zrobi. Musiał być przygotowany zarówno na próbę ataku, jak i na próbę uściskania go. Merlinie, za co? Co go podkusiło te lata temu, żeby w ogóle się do niej odezwać?
Nie podejrzewał, jak bardzo ich "zerwanie" wpłynęło na życie Agathy. Nie interesował się tym, nie miał pojęcia że zranił ją tak bardzo. Spotykali się zaledwie miesiąc, może dwa. To były intensywne tygodnie, ale on sam nie nazwałby tego związkiem. Nigdy jej nic nie obiecywał, ale prawda była taka, że również nie mówił jej, że to tylko zabawa. Dla niego w tamtym okresie bawienie się uczuciami innych było chlebem powszednim. Zapewne nawet nie podejrzewał, że złamał jej serce. Raczej uważał, że Agatha robi to po złośliwości.
- Agatho - odezwał się w końcu, odbijając barkiem od kamiennej ściany. Nie chciał jej rozjuszyć jeszcze bardziej, wyskakując jej zza pleców. Co prawda nie podejrzewał, że cisnęłaby w niego zaklęciem, nie na ulicy Pokątnej przy miejscu swojej pracy, ale... Kurde, z nią to był największy problem: nigdy nie miał pewności, co zrobi. Musiał być przygotowany zarówno na próbę ataku, jak i na próbę uściskania go. Merlinie, za co? Co go podkusiło te lata temu, żeby w ogóle się do niej odezwać?
Nie podejrzewał, jak bardzo ich "zerwanie" wpłynęło na życie Agathy. Nie interesował się tym, nie miał pojęcia że zranił ją tak bardzo. Spotykali się zaledwie miesiąc, może dwa. To były intensywne tygodnie, ale on sam nie nazwałby tego związkiem. Nigdy jej nic nie obiecywał, ale prawda była taka, że również nie mówił jej, że to tylko zabawa. Dla niego w tamtym okresie bawienie się uczuciami innych było chlebem powszednim. Zapewne nawet nie podejrzewał, że złamał jej serce. Raczej uważał, że Agatha robi to po złośliwości.