01.10.2024, 12:16 ✶
Icarus zdziwił się, co chłopak z całkiem przyzwoitą wiedzą historyczną robił jako złodziej. Jednak po chwili zorientował się, dlaczego tak było. Nie każdy mógł uczyć się pod okiem historyka. Niestety magiczna społeczność była o wiele węższa od mugolskiej i nie miała czegoś takiego jak uniwersytet (za który swoją drogą też trzeba było płacić). Icarus nawet jako bękart był cholernie uprzywilejowany.
– Jestem Brutus, proszę pana. Brutus Dowe, pół krwi – przedstawił się chłopak, a Icarus aż parsknął śmiechem.
– Et tu, Brute... Dobra, posłuchaj mnie. Jutro przyjdziesz tu ubrany w najlepsze ciuchy, jakie masz i opowiesz, jak to dobrze zmywasz naczynia i jesteś chętny do nauki nowych rzeczy. Widzę, że jesteś inteligentny, wiesz, że prawdziwa praca jest o wiele bardziej dochodowa niż kradnięcie podrobionych posążków i sprzedawanie ich na lewo w jakimś żałosnym lombardzie. I żadnej kradzieży na dziś, okej?
Brutus pokiwał żywo głową. Nie dość, że uniknął kary, to miał wizję podjęcia całkiem porządnej pracy. Może nie był to szczyt marzeń, ale zawsze stanowiło to jakiś pierwszy krok. Niestety świat czarodziejów dawał małe szanse na awans społeczny, ale dało się chociaż przeskoczyć z klasy najniższej do po prostu niższej. Tyle Icarus mógł pomóc temu zdesperowanemu chłopakowi.
Kiedy Richie odprowadził dzieciaka do wyjścia, Prewett jednym chaustem dopił to, co miał w szklance.
– Niezła historia. I jeszcze dzieciak ma na imię Brutus. Genialne – zaśmiał się, po czym nalał sobie i Atreusowi kolejną kolejkę. – Dobra, to na czym skończyliśmy naszą rozmowę? Na napalonych desperatach czy na nadętych celebrytach?
– Jestem Brutus, proszę pana. Brutus Dowe, pół krwi – przedstawił się chłopak, a Icarus aż parsknął śmiechem.
– Et tu, Brute... Dobra, posłuchaj mnie. Jutro przyjdziesz tu ubrany w najlepsze ciuchy, jakie masz i opowiesz, jak to dobrze zmywasz naczynia i jesteś chętny do nauki nowych rzeczy. Widzę, że jesteś inteligentny, wiesz, że prawdziwa praca jest o wiele bardziej dochodowa niż kradnięcie podrobionych posążków i sprzedawanie ich na lewo w jakimś żałosnym lombardzie. I żadnej kradzieży na dziś, okej?
Brutus pokiwał żywo głową. Nie dość, że uniknął kary, to miał wizję podjęcia całkiem porządnej pracy. Może nie był to szczyt marzeń, ale zawsze stanowiło to jakiś pierwszy krok. Niestety świat czarodziejów dawał małe szanse na awans społeczny, ale dało się chociaż przeskoczyć z klasy najniższej do po prostu niższej. Tyle Icarus mógł pomóc temu zdesperowanemu chłopakowi.
Kiedy Richie odprowadził dzieciaka do wyjścia, Prewett jednym chaustem dopił to, co miał w szklance.
– Niezła historia. I jeszcze dzieciak ma na imię Brutus. Genialne – zaśmiał się, po czym nalał sobie i Atreusowi kolejną kolejkę. – Dobra, to na czym skończyliśmy naszą rozmowę? Na napalonych desperatach czy na nadętych celebrytach?