02.10.2024, 17:46 ✶
-Jestem pewien, że znajdziesz różnorodne rośliny również w Londynie.- Powiedział, odstawiając kaktusa na swoje miejsce.-Nigdy jakoś szczególnie nie interesowałem się zielarstwem, ale w Anglii na pewno są szklarnie w których hodowane są egzotyczne rośliny.- Magia w końcu nie miała granic, prawda? Magiczny Londyn był całkiem spory a Isaac z własnego doświadczenia wiedział, że do kraju sprowadzano naprawdę różnorodne produkty.
Na kolejne usłyszane słowa, przeniósł spojrzenie na chłopaka i zamyślił się na chwilę. Chciał odpowiednio dobrać słowa, żeby przekazać to, co o tym sądził.
-Nie wydaje mi się, żeby było to niesprawiedliwie. Mugole mają swoje talenty, coś, czego my nigdy nie będziemy w stanie posiąść. My używamy magii, oni zaś posługują się technologią, umysłem i sprytem w sposób, który czasem jest dla nas zupełnie obcy. Każdy ma swoje ograniczenia i swoje dary. I oczywiście to, że nasze drogi są różne, nie oznacza, że jedna z nich jest lepsza.- Powiedział.-Dla mnie życie z magią jest tak samo naturalne, jak dla ciebie bez magii. I to nic złego, jeśli nie chcesz jej używać...- Przerwał w półzdania, gdy z cichym pyknięciem w sypialni Neila, pojawiła się jego domowa skrzatka. Jak zwykle ubrana była w koronkową sukienkę uszytą ze starej firanki, a na głowie miała mały, elegancki kapelusik.
-Dobry wieczór!- Pisnęła cicho i zacisnęła palce na brzegu sukienki.-Czas do domu, paniczu. Przyszła wiadomość...- Powiedziała, prześlizgując wzrok na Neila.
Isaac skinał głową, ale widać było, że miał nieco strapioną minę. Prawdopodobnie stało się coś, co wymagało jego pilnej interwencji.
-Neil, dziękuję za zaproszenie i mam nadzieję, że będziemy w kontakcie. Trzymaj się i postaraj nie wpakować w żadne tarapaty, a jeśli już wpakujesz, to daj mi znać.- Uśmiechnął się szeroko, po czym po tym krótkim pożegnaniu, i on i jego skrzatka, zniknęli z cichym pyknięciem.
Na kolejne usłyszane słowa, przeniósł spojrzenie na chłopaka i zamyślił się na chwilę. Chciał odpowiednio dobrać słowa, żeby przekazać to, co o tym sądził.
-Nie wydaje mi się, żeby było to niesprawiedliwie. Mugole mają swoje talenty, coś, czego my nigdy nie będziemy w stanie posiąść. My używamy magii, oni zaś posługują się technologią, umysłem i sprytem w sposób, który czasem jest dla nas zupełnie obcy. Każdy ma swoje ograniczenia i swoje dary. I oczywiście to, że nasze drogi są różne, nie oznacza, że jedna z nich jest lepsza.- Powiedział.-Dla mnie życie z magią jest tak samo naturalne, jak dla ciebie bez magii. I to nic złego, jeśli nie chcesz jej używać...- Przerwał w półzdania, gdy z cichym pyknięciem w sypialni Neila, pojawiła się jego domowa skrzatka. Jak zwykle ubrana była w koronkową sukienkę uszytą ze starej firanki, a na głowie miała mały, elegancki kapelusik.
-Dobry wieczór!- Pisnęła cicho i zacisnęła palce na brzegu sukienki.-Czas do domu, paniczu. Przyszła wiadomość...- Powiedziała, prześlizgując wzrok na Neila.
Isaac skinał głową, ale widać było, że miał nieco strapioną minę. Prawdopodobnie stało się coś, co wymagało jego pilnej interwencji.
-Neil, dziękuję za zaproszenie i mam nadzieję, że będziemy w kontakcie. Trzymaj się i postaraj nie wpakować w żadne tarapaty, a jeśli już wpakujesz, to daj mi znać.- Uśmiechnął się szeroko, po czym po tym krótkim pożegnaniu, i on i jego skrzatka, zniknęli z cichym pyknięciem.