06.10.2024, 08:41 ✶
Opowieść Atreusa sprawiła, że pomyślał o Ellie i Basilu. Przecież oni byli na Lammas. Czy nic im się nie stało? Widział się z nimi rano, nie wyglądali na specjalnie pokrzywdzonych, ale wciąż nie zmieniało to faktu, że uczestniczyli w naprawdę mało bezpiecznym wydarzeniu. Czemu czarodzieje nie mogli żyć w zgodzie? Może chociaż personalne wendetty mogli zabierać do domu? A jeśli już musieli walczyć, Icarus zawsze uważał, że słowo było o wiele lepszym orężem. Choć z drugiej strony popierał Atreusa w tym, co ten robił. Był dobrym człowiekiem, nawet jeśli działał impulsywnie. Tkwiło jednak w tym coś de facto bohaterskiego.
– Niezła historia. Brzmi trochę jak opis przebiegu jakiegoś powstania – skwitował Icarus, nalewając sobie i kuzynowi po kolejnej szklance. – U mnie z kolei, poza oczywistością, czyli atakiem szalonej dyletantki, nic się w gruncie rzeczy nie działo. Ale... Będzie się działo, bo ja i Electra ostatnio zorientowaliśmy się, że naszemu Basilowi trzeba kogoś znaleźć. Wystarczy na niego spojrzeć, wiesz jaki jest gburowaty i samotny. Nie chodzi nawet o kogoś na stałe, choć to by było najlepsze. Ale powinien się trochę zabawić, rozluźnić. A jako, że sam nie jest w stanie nikogo sobie znaleźć, uznaliśmy z Iskierką, że zostaniemy swatkami. A jeśli ty zechciałbyś dołączyć, dać nam jakieś sugesti, to cóż... czuj się zaproszony.
Mówienie Atreusowi o spisku było... ryzykowne. Nie był Florence, która natychmiast by powiedziała wszystko Basilowi, lecz człowiekiem, który robił sporo rzeczy, które wydawały się... nie do końca przemyślane. Czy takie ryzyko podejmowali cesarze, kiedy wysyłali narwanych wodzów na ważną bitwę? Pozbawiali swoje działanie ostrożności, ale dodawali mu stanowczości. Icarus był gotowy podjąć takie ryzyko.
Poza tym, był nietrzeźwy. To był dość ważny fakt.
– Niezła historia. Brzmi trochę jak opis przebiegu jakiegoś powstania – skwitował Icarus, nalewając sobie i kuzynowi po kolejnej szklance. – U mnie z kolei, poza oczywistością, czyli atakiem szalonej dyletantki, nic się w gruncie rzeczy nie działo. Ale... Będzie się działo, bo ja i Electra ostatnio zorientowaliśmy się, że naszemu Basilowi trzeba kogoś znaleźć. Wystarczy na niego spojrzeć, wiesz jaki jest gburowaty i samotny. Nie chodzi nawet o kogoś na stałe, choć to by było najlepsze. Ale powinien się trochę zabawić, rozluźnić. A jako, że sam nie jest w stanie nikogo sobie znaleźć, uznaliśmy z Iskierką, że zostaniemy swatkami. A jeśli ty zechciałbyś dołączyć, dać nam jakieś sugesti, to cóż... czuj się zaproszony.
Mówienie Atreusowi o spisku było... ryzykowne. Nie był Florence, która natychmiast by powiedziała wszystko Basilowi, lecz człowiekiem, który robił sporo rzeczy, które wydawały się... nie do końca przemyślane. Czy takie ryzyko podejmowali cesarze, kiedy wysyłali narwanych wodzów na ważną bitwę? Pozbawiali swoje działanie ostrożności, ale dodawali mu stanowczości. Icarus był gotowy podjąć takie ryzyko.
Poza tym, był nietrzeźwy. To był dość ważny fakt.