— Pewnie za dużo piszesz za Anthony'ego raportów i sprawozdań, dlatego cię nadgarstek boli — stwierdził Morpheus, gdy wziął już kilka głębokich wdechów. Miał całe czerwone uszy i zarumienione policzki, ale wcale nie wyglądał na szczególnie uspokojonego ani rozluźnionego. Wyglądał na niesamowicie przejętego, pomimo wcześniejszego żartu. Przynajmniej nie zasugerował nadmiernej masturbacji.
— Nie ma mowy, że ktokolwiek zmieni cię w pijawkę z impotencją — burknął. Wyprostował się jednak, aż coś strzeliło mu w kręgosłupie. Starość nie radość. — Do rzeczy. Trzy buławy w przeszłości. Stoisz u progu dalszych decyzji. Rozwoju relacji. To był moment, gdy Jean-jak-mu-tam, zaoferował ci przemianę. Potrzeba zaplanowania dalszej wspólnej podróży, abyś stał się jego wiecznym, nieśmiertelnym kompanem. Kolejna karta. Kochankowie. Zanim opowiem ci o znaczeniu, spójrz na obraz. — Postukał kartonik palcem dwukrotnie i przysunął w stronę Jonathana. — Adam i Ewa. Zakazany owoc poznania dobra i zła. Dar, który wedle mitologii chrześcijańskiej, odebrał nam niewinność i dostęp do raju. To wisi teraz przed tobą. Nabrzmiały, wypełniony poczuciem winy, przegniły owoc. Ale jeszcze przecież go nie podnieśli. Jeszcze nie wstydzą się swojej nagości. W znaczeniach to karta miłości, wzajemnego zrozumienia, harmonii i często oznacza, że relacja opiera się na głębokich uczuciach, zgodności i szczerości.
Zostawił Jonathana z ciszą. Czy to było to, co miał z wampirzym hrabią czy może gdzieś indziej, w podziemnej łazience, gdzie rozbrzmiewały śmiechy czterech osób, rozbijające się po suficie. Pomimo ciszy jednak, Morpheus wwiercał się wzrokiem w przyjaciela.
— Karta może również wskazywać na moment podejmowania ważnej decyzji dotyczącej związku lub relacji — ciągnął po chwili — co może dotyczyć zobowiązań, przyszłości lub wyboru między różnymi ścieżkami życiowymi.
Coraz bardziej był zrozumiały histeryczny śmiech Morpheusa. Karty pokazały dokładnie to, o czym mówił Jonathan, gdy karty były tasowane. Na końcu jednak było coś, co ma związek z przyszłością. Ostatnia z trzech akty przedstawiała mężczyznę uciekającego z naręczem mieczy, oglądającego się za siebie.
— To przestroga. Muszą zostać odsłonięte manipulacje. Trzeba je odkryć. To nadchodząca szczerość wobec dawnych klamst i oszustw. Sugeruje nadchodzącą szczerość. Może też oznaczać, że Jean nie da rady tak łatwo wywieść się w pole.