11.10.2024, 12:03 ✶
Isaac, w swojej nowej postaci małej, irytującej muchy, nie mógł powstrzymać ekscytacji. Cały świat nabrał nowego, dziwnie atrakcyjnego wymiaru. Bałagan, który przed chwilą mógł wydawać się odrażający, teraz pulsował kolorami i zapachami, które dla muchy były wręcz ucztą. Smród? Świetnie! Chaos? Cudownie! Gnijące resztki i smugi brudu to teraz był raj. Coś na kształt radości wypełniało go, kiedy obijał się z impetem o ściany i sufit. Czysta, niezaprzeczalna wolność!
-Gruźlica?! Perciu!- Wrzasnął, wpadając na przyjaciela z zawrotną prędkością.-Naprawdę jesteśmy muchami! Rozumiesz?! Muchami! Jakie to cudowne!- Krążył w powietrzu, wykonując akrobatyczne spirale.-Spójrz na to miejsce! Smród, brud, syf! To nasz nowy dom!- Obwieścił dumnie, uderzając znowu w ścianę.
Kiedy już zdążył zaliczyć kilka okrążeń wokół pokoju, jego uwagę przykuła nowa postać, która właśnie weszła do pomieszczenia. Mężczyzna w masce, ubrany w czarną szatę, w dłoni trzymający packę na muchy, a w drugiej różdżkę. Isaac od razu wyczuł zagrożenie. Nie, to nie był zwykły człowiek. To był Śmierciożerca! A Śmierciożerca z packą to coś, co zaintrygowało go jak nic innego.
-Na Merlina, Perciu!- Wybuchnął, gdy tylko dostrzegł przerażającą postać i udało mu się uniknąć śmiertelnego uderzenia packi.-To Śmierciożerca! Próbuje nas wyeliminować!-Z jego muszego ciałka wydobywały się chaotyczne dźwięki, kiedy z prędkością światła zaczął krążyć po pokoju.-Musimy go ugryźć, Perciu! To nasza jedyna szansa! Tego już za wiele!- Jego pisk przerywany był bzyczeniem, a kiedy uderzył w kolejną ścianę, z impetem odbił się, wirując wokół przyjaciela.
-Pragnienie Trelawneyu, posłuchaj mnie dobrze!- Zaczął z dramatycznym akcentem, latając przed nim w kółko.-Jesteśmy muchami! Wielkimi, wolnymi muchami! Czy chcesz żyć w świecie, gdzie muchy są ciemiężone, prześladowane, bzycząc w strachu przed packą? Czy chcesz być jak te inne, bezwolne insekty, które siadają tylko na szybach i stołach, czekając na swoją zgubę?! Nie, Perciu! Nasze miejsce jest w kupie, w gnijącym jedzeniu, w smrodzie i brudzie, tam, gdzie my, muchy, możemy być sobą!- Podczas gdy wygłaszał swoje dramatyczne słowa, co chwila obijał się o meble i latał w najbardziej nieskoordynowany sposób, robiąc przy tym dużo hałasu.
-Walczmy o naszą muszą wolność, Perciu! Ugryźmy go, zanim on ugryzie nas!- Zakończył, wykonując akrobatyczne bzyknięcie w powietrzu, jakby właśnie obwieścił wielką rewolucję.
-Gruźlica?! Perciu!- Wrzasnął, wpadając na przyjaciela z zawrotną prędkością.-Naprawdę jesteśmy muchami! Rozumiesz?! Muchami! Jakie to cudowne!- Krążył w powietrzu, wykonując akrobatyczne spirale.-Spójrz na to miejsce! Smród, brud, syf! To nasz nowy dom!- Obwieścił dumnie, uderzając znowu w ścianę.
Kiedy już zdążył zaliczyć kilka okrążeń wokół pokoju, jego uwagę przykuła nowa postać, która właśnie weszła do pomieszczenia. Mężczyzna w masce, ubrany w czarną szatę, w dłoni trzymający packę na muchy, a w drugiej różdżkę. Isaac od razu wyczuł zagrożenie. Nie, to nie był zwykły człowiek. To był Śmierciożerca! A Śmierciożerca z packą to coś, co zaintrygowało go jak nic innego.
-Na Merlina, Perciu!- Wybuchnął, gdy tylko dostrzegł przerażającą postać i udało mu się uniknąć śmiertelnego uderzenia packi.-To Śmierciożerca! Próbuje nas wyeliminować!-Z jego muszego ciałka wydobywały się chaotyczne dźwięki, kiedy z prędkością światła zaczął krążyć po pokoju.-Musimy go ugryźć, Perciu! To nasza jedyna szansa! Tego już za wiele!- Jego pisk przerywany był bzyczeniem, a kiedy uderzył w kolejną ścianę, z impetem odbił się, wirując wokół przyjaciela.
-Pragnienie Trelawneyu, posłuchaj mnie dobrze!- Zaczął z dramatycznym akcentem, latając przed nim w kółko.-Jesteśmy muchami! Wielkimi, wolnymi muchami! Czy chcesz żyć w świecie, gdzie muchy są ciemiężone, prześladowane, bzycząc w strachu przed packą? Czy chcesz być jak te inne, bezwolne insekty, które siadają tylko na szybach i stołach, czekając na swoją zgubę?! Nie, Perciu! Nasze miejsce jest w kupie, w gnijącym jedzeniu, w smrodzie i brudzie, tam, gdzie my, muchy, możemy być sobą!- Podczas gdy wygłaszał swoje dramatyczne słowa, co chwila obijał się o meble i latał w najbardziej nieskoordynowany sposób, robiąc przy tym dużo hałasu.
-Walczmy o naszą muszą wolność, Perciu! Ugryźmy go, zanim on ugryzie nas!- Zakończył, wykonując akrobatyczne bzyknięcie w powietrzu, jakby właśnie obwieścił wielką rewolucję.