11.10.2024, 13:02 ✶
Isaac uśmiechnął się, kiedy Thomas wspomniał o podróżach. Przez chwilę wpatrywał się w kufel piwa, jakby wspomnienia ożyły wraz z zapachem chmielu i gulaszu unoszącym się w powietrzu. Dopiero po chwili odpowiedział, unosząc szklankę do ust.
-Byłem w wielu krajach Europy. Głównie tych, które dotknęła wojna. Wiele miejsc wciąż boryka się z ruinami, fizycznymi i emocjonalnymi. Byłem we Francji, Niemczech, we Włoszech… mieszkałem w Polsce. Każde z tych miejsc ma swoje blizny po wojnie, ale życie toczy się dalej. Ale kto jak to, ty na pewno dobrze znasz ten temat. W magicznym świecie jest trochę przemilczany, mimo że duża część czarodziejów brała udział w wojnie. Głównie w Europie co prawda, ale nadal.- Zrobił pauzę, nieco zamyślony.-Wiesz, podróżowanie ma jednak swoje konsekwencje. Wróciłem tutaj i… czuję się trochę obco.- Przyznał z lekkim westchnieniem.-To dziwne, ale mimo że to mój kraj, moje miasto, moja przeszłość, to dopiero próbuję na nowo się odnaleźć. Jakby wszystko, co znałem, trochę się zmieniło, i ja sam się zmieniłem. Dlatego cieszę się, że znalazłeś trochę czasu.- Uniósł kufel i stuknął delikatnie w ten należący do Thomasa. Wyszczerzył zęby. Zerknął jednak na chwilę w stronę miejsca, gdzie rozległy się krzyki.
-A co z tobą? Jak ci się żyje? Słyszałem, że zostałeś…- Urwał, ponieważ wyglądało na to, że w lokalu robiło się coraz bardziej "gorąco".
-Coś się dzieje przy tamtym stoliku.- Mruknął Isaac i zaczął zsiadać z barowego stołka na którym siedział. Nigdy nie był obojętny na takie sytuacje.
-Czosnek! Daliście mi czosnek!- Wrzeszczał klient, wypluwając słowa z odrazą.-Wiedzieliście, że nie mogę go jeść! ZAWSZE o tym mówię! Czy wy w ogóle słuchacie klientów?!- Krzyczał coraz głośniej, przyciągając wzrok wszystkich obecnych. Wokół zaczęły podnosić się głosy niezadowolenia, ale nie w jego obronie. Ludzie patrzyli na mężczyznę z niechęcią, unosząc brwi i szeptając między sobą. Napięcie w knajpie rosło, a niektórzy goście zaczęli otwarcie wyrażać swoje opinie.
-To sobie idź, jak ci nie pasuje!- Kzyknął ktoś z drugiego końca sali, wywołując śmiech u kilku osób przy sąsiednich stolikach.
-Zawsze jakiś problem...!- Dorzucił ktoś inny, przewracając oczami.
-Nie podoba się, to won!- Zawołała kobieta stukając głośno kuflem o stół. Zgromadzeni wokół niej przytaknęli, a kilka osób zaczęło z niesmakiem obserwować awanturującego się mężczyznę.
-Byłem w wielu krajach Europy. Głównie tych, które dotknęła wojna. Wiele miejsc wciąż boryka się z ruinami, fizycznymi i emocjonalnymi. Byłem we Francji, Niemczech, we Włoszech… mieszkałem w Polsce. Każde z tych miejsc ma swoje blizny po wojnie, ale życie toczy się dalej. Ale kto jak to, ty na pewno dobrze znasz ten temat. W magicznym świecie jest trochę przemilczany, mimo że duża część czarodziejów brała udział w wojnie. Głównie w Europie co prawda, ale nadal.- Zrobił pauzę, nieco zamyślony.-Wiesz, podróżowanie ma jednak swoje konsekwencje. Wróciłem tutaj i… czuję się trochę obco.- Przyznał z lekkim westchnieniem.-To dziwne, ale mimo że to mój kraj, moje miasto, moja przeszłość, to dopiero próbuję na nowo się odnaleźć. Jakby wszystko, co znałem, trochę się zmieniło, i ja sam się zmieniłem. Dlatego cieszę się, że znalazłeś trochę czasu.- Uniósł kufel i stuknął delikatnie w ten należący do Thomasa. Wyszczerzył zęby. Zerknął jednak na chwilę w stronę miejsca, gdzie rozległy się krzyki.
-A co z tobą? Jak ci się żyje? Słyszałem, że zostałeś…- Urwał, ponieważ wyglądało na to, że w lokalu robiło się coraz bardziej "gorąco".
-Coś się dzieje przy tamtym stoliku.- Mruknął Isaac i zaczął zsiadać z barowego stołka na którym siedział. Nigdy nie był obojętny na takie sytuacje.
-Czosnek! Daliście mi czosnek!- Wrzeszczał klient, wypluwając słowa z odrazą.-Wiedzieliście, że nie mogę go jeść! ZAWSZE o tym mówię! Czy wy w ogóle słuchacie klientów?!- Krzyczał coraz głośniej, przyciągając wzrok wszystkich obecnych. Wokół zaczęły podnosić się głosy niezadowolenia, ale nie w jego obronie. Ludzie patrzyli na mężczyznę z niechęcią, unosząc brwi i szeptając między sobą. Napięcie w knajpie rosło, a niektórzy goście zaczęli otwarcie wyrażać swoje opinie.
-To sobie idź, jak ci nie pasuje!- Kzyknął ktoś z drugiego końca sali, wywołując śmiech u kilku osób przy sąsiednich stolikach.
-Zawsze jakiś problem...!- Dorzucił ktoś inny, przewracając oczami.
-Nie podoba się, to won!- Zawołała kobieta stukając głośno kuflem o stół. Zgromadzeni wokół niej przytaknęli, a kilka osób zaczęło z niesmakiem obserwować awanturującego się mężczyznę.