14.10.2024, 10:52 ✶
- Jednak znajdujesz czas, żeby nękać mnie i moje otoczenie - odpowiedział bez zająknięcia, przechodząc bliżej kobiety. Zagrodził jej drogę, gdyby kobiecie wpadło do głowy by próbować go wyminąć. Nie miał zamiaru na to pozwolić, nie teraz i nie później. Trzeba było z tym skończyć raz na zawsze. - Jeżeli chciałaś pozostać anonimowa, moja droga, trzeba było się bardziej postarać. Nie wiem, wyciąć wycinki z gazety może?
Jego głos i postawa były uprzejme, lecz słowa były cholernie złośliwe. Czy sugerował, że Agatha była głupia? Cóż... Być może tak właśnie było. Nie miał co do niej żadnych sentymentów, chociaż na ten moment starał się rozwiązać sprawę na tyle polubownie, na ile można było to zrobić. Pytanie tylko czy Thompson będzie współpracować w tej materii, bo jego wyobraźnia podsuwała mu wielkie, neonowe słowo "NIE".
- Nie uważasz, że należałoby pójść dalej i zostawić przeszłość za sobą? - zapytał z pozoru niewinnie, niezwykle uprzejmie. Głosem dżentelmena, którym przecież był, prawda? Porządny czarodziej - takim określeniem zwykł się mianować. Bo to, co działo się za zamkniętymi drzwiami, nigdy nie wypływało na powierzchnię. Naprawdę nie chciał posuwać się do ostateczności i grozić kobiecie, bo wiedział że nie osiągnie w ten sposób nic. Ale być może jej jad jeszcze nie zepsuł doszczętnie serca i duszy, może da się dotrzeć do tego pustego łba na tyle, by Agatha znalazła sobie jakiś obiekt westchnień, skoro tak bezpardonowo podbijała do Nicholasa? Chociaż podejrzewał, że robiła to wyłącznie po to, by zrobić mu na złość.
Jego głos i postawa były uprzejme, lecz słowa były cholernie złośliwe. Czy sugerował, że Agatha była głupia? Cóż... Być może tak właśnie było. Nie miał co do niej żadnych sentymentów, chociaż na ten moment starał się rozwiązać sprawę na tyle polubownie, na ile można było to zrobić. Pytanie tylko czy Thompson będzie współpracować w tej materii, bo jego wyobraźnia podsuwała mu wielkie, neonowe słowo "NIE".
- Nie uważasz, że należałoby pójść dalej i zostawić przeszłość za sobą? - zapytał z pozoru niewinnie, niezwykle uprzejmie. Głosem dżentelmena, którym przecież był, prawda? Porządny czarodziej - takim określeniem zwykł się mianować. Bo to, co działo się za zamkniętymi drzwiami, nigdy nie wypływało na powierzchnię. Naprawdę nie chciał posuwać się do ostateczności i grozić kobiecie, bo wiedział że nie osiągnie w ten sposób nic. Ale być może jej jad jeszcze nie zepsuł doszczętnie serca i duszy, może da się dotrzeć do tego pustego łba na tyle, by Agatha znalazła sobie jakiś obiekt westchnień, skoro tak bezpardonowo podbijała do Nicholasa? Chociaż podejrzewał, że robiła to wyłącznie po to, by zrobić mu na złość.