Heath nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać. List, który otrzymała od Brenny nie był specjalnie wylewny. Na całe szczęście partnerka dostrzegła ją na polanie i do niej podeszła. Wood przywitała ją uśmiechem, naprawdę cieszyła się, że nie jest tutaj sama, w końcu była chyba najświeższym narybkiem wśród brygadzistów.
- Hejka Stara.- Powitała Brennę z entuzjazmem. Widać było, że jest pełna energii i gotowa do działania, w końcu to jej pierwszy raz, kiedy przyszło jej ochraniać takie wielkie wydarzenie, dla Heath było to nowe wyzwanie, a ona je bardzo lubiła. Zobaczyła, że kobieta nachyla się w jej stronę, stanęła więc na palcach, aby ułatwić jej podzielenie się informacjami. - Super, chętnie pójdę na Nokturn, może znajdziemy tam jeszcze coś ciekawego, w końcu to jedno z tych miejsc, gdzie przestępcy kręcą się po ulicach!- Myśl o możliwości aresztowania kilku osób ponownie wzbudziła w niej ekscytacje, może ta robota nie będzie wcale taka nudna! - Jasne, obserwować ogniska, czy mogę robić to z góry?- W końcu sama Longbottom wspomniała w liście, żeby wzięła ze sobą miotłę, dużo lepiej czuła się w powietrzu, mogła też mieć większe pole widzenia. - Jakby coś poszło nie tak z ogniem, to pamiętasz o mojej przypadłości?- Miała świadomość, że Brenna jest bardzo szczegółowa i nie mogłaby tego zapomnieć. - Myślę, że nie wszyscy o tym wiedzą, może lepiej też póki co im nie mówić?- Wolałaby nie być wytykana palcami jako ta przeklęta. Jeśli zaś przyjdzie taka potrzeba to skorzysta ze swojego daru, o ile jej się uda, wolała nie mówić o tym głośno, że nie do końca nad tym panuje.
Heather ruszyła za Brenną, aby wrócić na miejsce zbiórki.
Stała z boku, póki co wolała się nie wtrącać, słuchała co mają do powiedzenia Ci bardziej doświadczeni. - Czy czerwone sygnały świetlne mogą nie zostać pomylone z płomieniami? Ogniska podczas sabatu są wysokie, będzie ciemno, wydaje mi się, że może to spowodować zamieszanie.- Dodała od siebie po tym, co powiedział Chester.. - Zgadzam się też z kolegą, wydaje mi się, że z powietrza można mieć na oku cały teren sabatu.- Uśmiechnęła się do Thomasa, bo uważała, że jego pomysł był dobry.