Bren,
uwierzę, bo jesteś zdolna chyba do wszystkiego. Pamiętasz, jak mnie wyciągałaś na bitwę na śnieżki? To tak samo absurdalne jak to zakreślanie dni w kalendarzu. I co wtedy robisz? Każesz, żeby cię przywiązali pasami do łóżka? Czy naklejasz sobie na plecy karteczkę „kopnij mnie, a ten dzień kopnie cię bardziej”?
Żartuję.
Przyznam ci się, że ja nie słyszałam wtedy żadnych pogłosek. W zasadzie to niczego, co by zwiastowało to, co się wydarzyło. A pewnie powinnam, nie? Auror jak z pierdzipuszka trąbka.
PS. Trudno nie zauważyć, że zignorowałaś moje pytanie, pozwolę więc sobie na nie odpowiedzieć samej: nie poszłaś i nie wyspałaś. W takim razie zrób sobie przysługę i dodaj kilka kropel do herbaty, jak będziesz się dzisiaj kładła. Albo rano. Po prostu zrób to, bo w końcu Twój organizm nie wytrzyma i wylądujesz w szpitalu, a wtedy, uwierz mi, zrobię wszystko, żeby moja babcia cię tam przetrzymała przynajmniej tydzień. W zasadzie to napiszę do niej wiadomość jeszcze dzisiaj, żeby przypadkiem to nikomu nie umknęło, jakbym jednak nie wiedziała, że tam trafisz… Co Ty na to?
Do koperty wciśniętą niewielką, ciemną fiolkę, przy której na szyjce przywiązano na kokardkę sznureczek z karteczką „na dobry sen”.