Drogi Thomasie,
nawet nie było mnie dzisiaj na miejscu w Walii. Dzielę ten czas tak, że kilka dni jestem na wykopaliskach, potem na kilka dni wracam do moich dziadków do Pangbourne. Wiesz, jak już jestem tu na miejscu, to chcę spędzić z nimi trochę czasu, którego nigdy nie mieliśmy… Więc tak krążę. Musiałam bardzo szybko przyswoić dużo informacji na temat magicznych zwierząt z Anglii, żeby im móc pomóc w Ostoi dla zwierząt, nie chcę, żeby wszystko robili sami, skoro już tu jestem.
Wiesz, że chodzi tu zaprzyjaźniony niuchacz? Co się go odniesie do ich legowiska, to za kilka dni wraca i robi zamieszanie w domu. Babcia mówi, że Brylancik się przywiązał, i że zwłaszcza ja mu się spodobałam, bo wcześniej tak często im do domu nie wpadał… Robi raban, ale jest kochany, wiesz?
Żałuję więc, że nie udało nam się spotkać, ale! Póki co nie planuję wracać do Egiptu, więc jestem pewna, że okazji będzie jeszcze bez liku. Muszę się tylko trochę zaaklimatyzować, to nie takie proste… A i pracy mamy niemało… Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda się nam spotkać!
Jeśli trafię to bardzo chętnie. Byłam tam niedawno, ale bez mapy to ja się tam gubię, ledwo trafiłam do aptekarza i jakiejś knajpy, gdzie byłam umówiona na konsultacje naukowe z jakimś Niewymownym.