23.10.2024, 10:41 ✶
— Naturalnie. — Peregrinus nieco zmieszał się po uwadze Thomasa o tym, że jego pomysły są nieosiągalne, jakby przyłapano go na rażącej niewiedzy. — Nic nie jest niezdobywalne, tak jak i nie ma rzeczy pewnych. Akceptowalny będzie oczywiście zwyczajny, wysoki poziom ochrony. Połączenie wyjścia ewakuacyjnego ze schronieniem jak najbardziej odpowiada oczekiwaniom. Swoją drogą, czy jest możliwość, aby to wyjście prowadziło tylko w jedną stronę? To jest, aby nie dało się dostać do budynku tą drogą. — Byłoby niefortunnym, gdyby tworząc zabezpieczenia w jednym miejscu, tworzyli nowe luki w drugim.
Poza tym Peregrin potrzebował upewnić się, że mają z Thomasem tę samą wizję tego przedsięwzięcia; rzeczona wizja zaś była w umyśle wróżbity dość mglista. Trelawney nie miał pojęcia o technikaliach; wyobrażać mógł sobie konstrukcje i mechanizmy, jedynie odwołując się do tego, co gdzieś wcześniej widział. Jak to najlepiej przenieść na grunt Praw Czasu? Od tego był już Figg.
Droga ewakuacji prowadząca do mugolskiego Londynu poniekąd zabiła mu ćwieka. Czuł się nieco niekomfortowo z tym pomysłem, ale… być może Figg miał rację i właśnie ten dyskomfort był największym atutem rozwiązania? Zostać rzuconym na obcą ziemię, całkowite przeciwieństwo skojarzenia z bezpieczeństwem. A gdyby prowadziło to nieopodal wejścia na Pokątną, byłoby nawet wygodne? Albo przy Ministerstwie Magii…? Nie, myśl o Ministerstwie natychmiast odrzucił. Vakel prędzej by się przekręcił niż zgłosił organom ścigania, że padł ofiarą czegokolwiek. Ach tak, Vakel, on również musiał przejrzeć ustalenia i je zaakceptować.
— Przedyskutuję z mistrzem Dolohovem temat miejsca, do którego życzyłby sobie mieć drogę ucieczki. Być może ma jakieś preferencje. — Nie pomyślał, aby zapytać szefa wcześniej, w letnim chaosie umknęła mu ta kwestia. A mimo że zabezpieczenia miały służyć im obu, a Vakel wprost dał Peregrinowi wolną rękę w zorganizowaniu ich, to tę kwestię asystent wolał skonsultować. Po części może i dlatego, że on sam nie miał w głowie żadnego pewnego, bezpiecznego miejsca. Bezpiecznym miejscem były mu przecież właśnie Prawa Czasu, na tym kończyła się lista. — Mówimy o ucieczce teleportacyjnej czy fizycznej?
To pytanie nasunęły mu wspomniane tunele. Trudno mu było sobie wyobrazić, że Vakel będzie biegał po zawilgłych podziemiach, choć była to wizja już nieco bardziej realistyczna niż donos. Techniczne podprowadzanie pod Prawa Czasu tuneli również wyglądało na… co najmniej skomplikowane przedsięwzięcie i długą batalię o zezwolenia budowlane.
Peregrinus zaprosił Thomasa z powrotem do poczekalni i zamknął za nimi starannie drzwi gabinetu. Wszechobecne tykanie zegarów umilkło, pozostawszy za nimi.
— Mam dla pana kopię planu parteru. Czy coś jeszcze będzie potrzebne do przygotowania oferty? — zapytał, kucnąwszy za swoim biurkiem. Otworzył jedną z szufladek i wyciągnął z niej płachtę papieru ze schematem.
Poza tym Peregrin potrzebował upewnić się, że mają z Thomasem tę samą wizję tego przedsięwzięcia; rzeczona wizja zaś była w umyśle wróżbity dość mglista. Trelawney nie miał pojęcia o technikaliach; wyobrażać mógł sobie konstrukcje i mechanizmy, jedynie odwołując się do tego, co gdzieś wcześniej widział. Jak to najlepiej przenieść na grunt Praw Czasu? Od tego był już Figg.
Droga ewakuacji prowadząca do mugolskiego Londynu poniekąd zabiła mu ćwieka. Czuł się nieco niekomfortowo z tym pomysłem, ale… być może Figg miał rację i właśnie ten dyskomfort był największym atutem rozwiązania? Zostać rzuconym na obcą ziemię, całkowite przeciwieństwo skojarzenia z bezpieczeństwem. A gdyby prowadziło to nieopodal wejścia na Pokątną, byłoby nawet wygodne? Albo przy Ministerstwie Magii…? Nie, myśl o Ministerstwie natychmiast odrzucił. Vakel prędzej by się przekręcił niż zgłosił organom ścigania, że padł ofiarą czegokolwiek. Ach tak, Vakel, on również musiał przejrzeć ustalenia i je zaakceptować.
— Przedyskutuję z mistrzem Dolohovem temat miejsca, do którego życzyłby sobie mieć drogę ucieczki. Być może ma jakieś preferencje. — Nie pomyślał, aby zapytać szefa wcześniej, w letnim chaosie umknęła mu ta kwestia. A mimo że zabezpieczenia miały służyć im obu, a Vakel wprost dał Peregrinowi wolną rękę w zorganizowaniu ich, to tę kwestię asystent wolał skonsultować. Po części może i dlatego, że on sam nie miał w głowie żadnego pewnego, bezpiecznego miejsca. Bezpiecznym miejscem były mu przecież właśnie Prawa Czasu, na tym kończyła się lista. — Mówimy o ucieczce teleportacyjnej czy fizycznej?
To pytanie nasunęły mu wspomniane tunele. Trudno mu było sobie wyobrazić, że Vakel będzie biegał po zawilgłych podziemiach, choć była to wizja już nieco bardziej realistyczna niż donos. Techniczne podprowadzanie pod Prawa Czasu tuneli również wyglądało na… co najmniej skomplikowane przedsięwzięcie i długą batalię o zezwolenia budowlane.
Peregrinus zaprosił Thomasa z powrotem do poczekalni i zamknął za nimi starannie drzwi gabinetu. Wszechobecne tykanie zegarów umilkło, pozostawszy za nimi.
— Mam dla pana kopię planu parteru. Czy coś jeszcze będzie potrzebne do przygotowania oferty? — zapytał, kucnąwszy za swoim biurkiem. Otworzył jedną z szufladek i wyciągnął z niej płachtę papieru ze schematem.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie