• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
lato 1972 // mortilentia devoratrix

lato 1972 // mortilentia devoratrix
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#3
24.10.2024, 12:56  ✶  
Jeszcze nie tak dawno temu Peregrinus zapewne zareagowałby na rezygnację Vakela podobnie jak Scylla. Wierzył głęboko w prawo do prywatności mistrza i unikał jak ognia ingerowania w nie. Tak było jeszcze początkiem wiosny. Stopniową ewolucją na przestrzeni miesięcy dotarł do etapu, na którym arcyważne, tajemnicze spotkanie Vakela, które wypadło w dniu ich wyprawy na Polanę Ognisk, rozdrażniło go. Nie samym tym, że było arcyważne, ile tym, że było tajemnicze. Mnożyły się w ostatnim czasie w umyśle Trelawneya kolejne znaki zapytania dotyczące tajemnic Dolohova, ale upychał je dzielnie z tyłu głowy, a one gziły się tam ze sobą i płodziły frustrację.
Ugh.
Humor zatem może i zepsuty, lecz Peregrin dołożył wszelkich starań, aby ani kropla jego infantylnego obrażalstwa nie spadła na Scyllę. Po części, aby nie psuć i jej humoru; po części, aby uniknąć pytań, na które nie chciał odpowiadać. Mówił tym samym jeszcze mniej niż zazwyczaj, przez całą drogę sprawiał wrażenie nieobecnego, pogrążonego w myślach i oderwanego od rzeczywistości. Gdy na granicy pstrokatej taśmy poproszono ich o upoważnienia, sprawiał wrażenie zdezorientowanego lunatyka wyrwanego z głębin snu. Z roztargnieniem przetrząsnął torbę, wydobył z niej ostemplowane poręczenie i dostali się z Greyback na Polanę.
Zbliżając się do miejsca prac naukowców, metodycznie wyrzucał z głowy kolejne myśli o Dolohovie, w ich miejsce notował bieżące spostrzeżenia. Może i nie wiedzieli o anomalii wiele, ale teorie mnożyły się w nim szybciej niż negatywne emocje. Nauka, jego pierwsza i najwierniejsza miłość, jak zawsze nie zawiodła, skutecznie odwracając uwagę.
Naturalnie jako pierwsze przyciągnęło go drzewo w sercu kręgów. Bezwiednie ruszył ich śladem, aby przyjrzeć się anomalii dokładnie z każdej strony.
— Tak, jak baobab. Diabelskie drzewo — przytaknął Greyback głosem na tyle cichym, aby nie usłyszeli ich rozmowy inni. Jednocześnie pożerał wzrokiem wyciągnięte ku niebu korzenie, kontynuując leniwe oględziny. Przepadł bez reszty: letni wiatr wywiał z jego głowy jedną hiperfiksację i zaszczepił w tę nową. — Dla niektórych dzieło czarta, dla innych dotyk boskiej ręki. Krążą podania o mugolskich świętych, którzy sadzili drzewa do góry korzeniami, aby dokonać cudu. Oto wzniesienie tego, co ziemskie, ku niebiosom. Inni czczą drzewo kosmiczne, oś świata, axis mundi. Miejsce, w którym zbiega się czas i przestrzeń. Zamienienie jego korzenia z koroną jako zamienienie przeszłości z przyszłością.
Znaczenia przeplatały się w głowie wróżbity, który to latami studiował odczytywanie symboli wszechświata, aby nigdy nic nie umknęło jego odczytom przepowiedni. Wszystko zaś w tym drzewie zdawało się zbiegać do jednego: odwrócenia. Diabła odwracającego porządek rzeczy. Ziemi zmieniającej miejsce z niebem.
Krainy żywych zmieniającej miejsce z krainą umarłych.
— To pokłosie Beltane. Nie wiem, czy księżyc i słońce mają z tym coś wspólnego. Pewnie mistrz Dolohov miałby na ten temat więcej do powiedzenia. — Zdanie nabite na cieniutką szpileczkę wyrzutów w kierunku nieobecnego. — Wiem natomiast, że podczas Beltane żywi weszli do Limbo. — Peregrinus przystanął, kończąc swój spacer dookoła drzewa. — Co jeśli i Limbo wyszło do świata żywych? Jak to drzewo. — Wzniósł oczy, aby sięgnąć najwyższych jego partii. — Świat podziemny przeniesiony na powierzchnię.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (493), Pan Losu (190), Peregrinus Trelawney (1831), Scylla Greyback (2295)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Eutierria - 13.10.2024, 11:38
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 23.10.2024, 22:04
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Peregrinus Trelawney - 24.10.2024, 12:56
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 26.10.2024, 12:58
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Pan Losu - 26.10.2024, 12:58
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Peregrinus Trelawney - 26.10.2024, 15:31
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Eutierria - 29.10.2024, 09:04
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 14.11.2024, 00:05
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Peregrinus Trelawney - 14.11.2024, 13:30
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 30.11.2024, 02:36
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Peregrinus Trelawney - 06.01.2025, 00:35
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 06.01.2025, 02:04
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Peregrinus Trelawney - 08.01.2025, 22:30
RE: lato 1972 // mortilentia devoratrix - przez Scylla Greyback - 20.01.2025, 00:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa