20.01.2023, 19:47 ✶
Layla przeceniała jego możliwości buntowania się przeciwko rodzinie. Nie była wychowana tak jak on, gdzie szanowanie zdania matki i ojca traktowano jak świętość... do pewnego momentu. Z tego też powodu popatrzył na nią z kolejnym wyrazem zdziwienia wymalowanym na twarzy. Nie rozumiał dlaczego uważała go za niemądrego. Poza tym, hej, to było nie ważne. Szczegółowo opowiadał jej o historii Jęczącej Marty i w jego oczach była to historia straszna, gdzie ktoś powinien coś z tym zrobić i to już dawno temu. Nie pojmował dlaczego nauczyciele zbywali temat. Przecież dziewczyna umarła a szkoła dalej sobie prosperuje. Nie było już tam bezpiecznie i z myślą o duchu dziewczyny postanowił przyłożyć się bardziej do nauki pojedynków. Skoro raz kogoś tam zabito to może się to wydarzyć i kolejny raz. Warto umieć się bronić.
- Ale ona płacze i wyje aż się to w uszy wwierca. Cały czas jest rozżalona, wszystkich denerwuje i jest zła o to, że umarła. Nie dziwię się, że nikt nie chce wchodzić do tej łazienki, nawet Irytek, to taki inny duch, dużo gorszy ale jego nie zamordowano. Słyszałem kiedyś jego śpiewy jak wyśmiewał się z Marty, że skoro za życia była ofiarą losu to i będzie nią po śmierci. Merlinie, mówię ci, ale się na niego rzuciła wściekła. Aż ściany się trzęsły i świece w żyrandolu pogasły, tak się kłócili. - opowiadał co rusz kolejną dawkę historii i doświadczeń, pokazując dziewczynie co oni tam mają za cyrki! I to nie takie fajne jak te u Bellów.
- Nie, Lay, ty nie rozumiesz. - poprawił się na tej ziemi i popatrzył na nią z większą uwagą.
- Ducha nie można się przecież ot tak pozbyć. Ledwo wytrzymasz w jej towarzystwie, a wierz mi bo ja mówię prawdę i to nie są kłamstwa. Ona siedzi cały czas w kabinie toalety. Myślisz, że nie pytałem nauczycieli? Oni mówią, że ona jest całkowicie niegroźna i żeby zostawić ją w spokoju. - ożywiony to i dostał wypieków na twarzy bo tak bardzo chciał wszystko jej opowiedzieć.
- W szkole jest dużo duchów, wszystkie straciły życie dawno temu i to z różnych powodów, no ale Marta niedawno. A co jeśli znów ktoś umrze? Nie znaleźli mordercy. Mówią, że to wypadek, że nastolatka umarła w łazience. Przecież to chore. Jeju, jak to mnie denerwuje, wiesz Lay? - o, jednak potrafi się trochę buntować przeciwko ogólnie przyjętym normom.
- Starsi uczniowie straszą nią wszystkich, co idą do szkoły. A my tam śpimy przecież, w sensie w dormitorium. Dobrze, że ja mam pokój w podziemiach i nie muszę codziennie mijać tej łazienki. Nocami słychać tam zawodzenie. Brr, dobra bo ja się tylko złoszczę na to. Muszę się nauczyć bronić skoro Marta umarła. I w ogóle nie dziwię się, że dziewczyny chodzą do łazienki całymi stadami. Też bym się bał na ich miejscu. - wypuścił powietrze z płuc i potrząsnął głową aby się otrząsnąć. Usłyszał z oddali zawołanie, to matka go szukała.
- Muszę się zbierać bo mama mnie woła. Jeszcze podpytam ją trochę o tego ducha i jak coś to wyślę ci list z Hogwartu jak czegoś się dowiem. - podniósł się, otrzepał kolana i pośladki z piachu. Nie wiedział co zrobić - podać rękę, pomachać, przytulić? Tata mówi, żeby dziewczynek nie przytulać tak wcześnie a więc zdecydował się wyciągnąć do Layli rękę.
- To do zobaczenia. I jak spotkasz jakiegoś ducha i będzie ciekawy to napisz mi o nim jak najwięcej. - pomachał jej jeszcze i gdy usłyszał rozzłoszczone "CASTIEL, NATYCHMIAST DO MNIE!" ruszył biegiem z powrotem do rodziny.
- Ale ona płacze i wyje aż się to w uszy wwierca. Cały czas jest rozżalona, wszystkich denerwuje i jest zła o to, że umarła. Nie dziwię się, że nikt nie chce wchodzić do tej łazienki, nawet Irytek, to taki inny duch, dużo gorszy ale jego nie zamordowano. Słyszałem kiedyś jego śpiewy jak wyśmiewał się z Marty, że skoro za życia była ofiarą losu to i będzie nią po śmierci. Merlinie, mówię ci, ale się na niego rzuciła wściekła. Aż ściany się trzęsły i świece w żyrandolu pogasły, tak się kłócili. - opowiadał co rusz kolejną dawkę historii i doświadczeń, pokazując dziewczynie co oni tam mają za cyrki! I to nie takie fajne jak te u Bellów.
- Nie, Lay, ty nie rozumiesz. - poprawił się na tej ziemi i popatrzył na nią z większą uwagą.
- Ducha nie można się przecież ot tak pozbyć. Ledwo wytrzymasz w jej towarzystwie, a wierz mi bo ja mówię prawdę i to nie są kłamstwa. Ona siedzi cały czas w kabinie toalety. Myślisz, że nie pytałem nauczycieli? Oni mówią, że ona jest całkowicie niegroźna i żeby zostawić ją w spokoju. - ożywiony to i dostał wypieków na twarzy bo tak bardzo chciał wszystko jej opowiedzieć.
- W szkole jest dużo duchów, wszystkie straciły życie dawno temu i to z różnych powodów, no ale Marta niedawno. A co jeśli znów ktoś umrze? Nie znaleźli mordercy. Mówią, że to wypadek, że nastolatka umarła w łazience. Przecież to chore. Jeju, jak to mnie denerwuje, wiesz Lay? - o, jednak potrafi się trochę buntować przeciwko ogólnie przyjętym normom.
- Starsi uczniowie straszą nią wszystkich, co idą do szkoły. A my tam śpimy przecież, w sensie w dormitorium. Dobrze, że ja mam pokój w podziemiach i nie muszę codziennie mijać tej łazienki. Nocami słychać tam zawodzenie. Brr, dobra bo ja się tylko złoszczę na to. Muszę się nauczyć bronić skoro Marta umarła. I w ogóle nie dziwię się, że dziewczyny chodzą do łazienki całymi stadami. Też bym się bał na ich miejscu. - wypuścił powietrze z płuc i potrząsnął głową aby się otrząsnąć. Usłyszał z oddali zawołanie, to matka go szukała.
- Muszę się zbierać bo mama mnie woła. Jeszcze podpytam ją trochę o tego ducha i jak coś to wyślę ci list z Hogwartu jak czegoś się dowiem. - podniósł się, otrzepał kolana i pośladki z piachu. Nie wiedział co zrobić - podać rękę, pomachać, przytulić? Tata mówi, żeby dziewczynek nie przytulać tak wcześnie a więc zdecydował się wyciągnąć do Layli rękę.
- To do zobaczenia. I jak spotkasz jakiegoś ducha i będzie ciekawy to napisz mi o nim jak najwięcej. - pomachał jej jeszcze i gdy usłyszał rozzłoszczone "CASTIEL, NATYCHMIAST DO MNIE!" ruszył biegiem z powrotem do rodziny.