21.01.2023, 04:43 ✶
Czuł się okropnie z faktem, że zaproponował Cameronowi wyjście, które miało być wypełnione śmiechem, alkoholem i ewentualnie czymś więcej (w zależności od tego w jakim stanie byliby pod koniec ostatniej butelki), a ostatecznie musieli skupiać się na uzdrawianiu, walczeniu i tematach, od których sam chciał tego wieczora uciec. Nie pokazał po sobie jak okropnie zadziałały na niego słowa Chirstie, z tego co rozumiał, dziewczyna była celem śmierciożerców, bo jej krew nie była odpowiednio czysta. Nie chciał nawet myśleć, jak czułby się na jej miejscu, może miała rację, że nie powinien zawodzić, ba, wręcz nie miał prawa, bo znajdował się w niesamowicie uprzywilejowanej sytuacji. Zaraz jednak, słowa przyjaciela włożyły w pusty łeb Rookwooda pare desek sensownych myśli. Fakt, każdy miał możliwość do wypowiedzenia się, każdego sytuacja była też całkowicie inna, a dopiero co spotkana dziewczyna bardzo mało o nim wiedziała, nie mogła więc znać problemów, z którymi każdego dnia się mierzył.
Filuterny uśmieszek rozciągnął mu usta, gdy zasłyszał kolejną część wypowiedzi Lupina. Spojrzał na niego wręcz od razu, przymrużając powieki i unosząc odrobinę brwi, zignorował na chwilę obecność osoby trzeciej, zresztą nie było to problemem, nie wstydził się, jeżeli o tego typu kwestie chodziło.
- To miejmy nadzieję, że dzisiaj się nimi wykażesz, bo zebrało mi się dużo gorzkich żali, a przecież nie chcielibyśmy przeszkadzać nowej koleżance w przespaniu spokojnie nocy - powiedział z początku niesamowicie poważnie tylko po to, aby zaraz zaśmiać się pod nosem. Christie spojrzała to na jednego, to na drugiego unosząc brwi, niezbyt wiedząc co odpowiedzieć, bo ta wymiana zdań strąciła ją z pantałyku i sprawiła, że zaczerwieniła się odrobinę. Wyglądała jakby chciała zabrać ze sobą kubek i po prostu wymaszerować, ale Charles, bez skrępowania po prostu poklepał ją po ramieniu.
- Nie przejmuj się, zawsze możesz dołączyć - wypalił, biorąc przykład z Camerona i kompletnie nie wyczuwając sytuacji, ignorując filtr społeczny. Blondynka zareagowała natychmiastowo, sprzedając brunetowi przypominający cios w policzek z otwartej dłoni. Charlie na tyle się tego nie spodziewał, przyzwyczajony, że zazwyczaj jak przyprowadzał kogoś do mieszkania, to byli już na znacznie głębszym poziomie wtajemniczenia jeżeli o cielesność i tego typu wyuzdane teksty chodziło, ze po prostu wpatrywał się w nią pusto, jakby była naprawdę dziwnym obrazem sztuki współczesnej na wystawie w Tate Modern.
- Troch-chę kultury, na boga. P-przepraszam, nie chciałam cię uderzyć, ale - zacisnęła usta, było jej definitywnie głupio, zwłaszcza, ze policzek Charliego zaczął się już zaczerwieniać. Chłopak nigdy nie grzeszył opalenizną, więc wszystkie bruzdy i znaki na skórze były bardzo widoczne.
Spojrzał na Camerona zdezorientowany, jakby chciał się zapytać 'Co zrobiłem źle?', ale zaraz się opamiętał. Zamrugał pare razy.
- A nie, wybacz, to moja wina, nie powinienem był tak mówić, to żart był - zaśmiał się nerwowo i spojrzał w bok, przez chwilę nie chcąc dzielić spojrzenia z nikim, bo sytuacja była definitywnie niekomfortowa, co ich uratowany gość definitywnie wyczuł. Diewczyna wzięła swój kubek i pomaszerowała w stronę wyjścia z pomieszczenia.
- Pójdę spać. Jak mi powiesz gdzie jest pokój, w którym mogę spać. Rano sobie pójdę. Dziękuję wam za pomoc i no. Dobranoc - nie chciała przeciągać, poczuła się przypięta do muru. Charlie nie obwiniał jej specjalnie za taką reakcję, dopiero co przeżyła szok, a on wykazał się brakiem jakiejkolwiek delikatności. Dziewczyna sprawiała pozory trzymającej się bardzo dobrze przez to, co powiedziała, więc poczuł się nazbyt rozluźniony.
- Nie przejmuj się, serio. Nie pierwszy nie ostatni raz, w sensie, dostaje w twarz, nie żebym tego jakoś bardzo też nie lubił. Nieważne, może nie powinienem był tego mowić. Sypialnia jest na prawo, łóżko jest pościelone, jakbyśmy rano spali to nas obudź, Cameron mówił, że te zaklęcia mogą nie wytrzymać, tak? Weźmiemy cie do Munga albo cokolwiek - zaproponował i też wycofał się wgłąb pokoju, siadając obok Lupina na podłodze, chcąc przez chwile poczuć się bezpiecznie, nie na szpilkach, a bliskość tak znajomej osoby zawsze mu to zapewniała. Oparł się o niego delikatnie, licząc na to, że tym razem w ryj nie dostanie.
Filuterny uśmieszek rozciągnął mu usta, gdy zasłyszał kolejną część wypowiedzi Lupina. Spojrzał na niego wręcz od razu, przymrużając powieki i unosząc odrobinę brwi, zignorował na chwilę obecność osoby trzeciej, zresztą nie było to problemem, nie wstydził się, jeżeli o tego typu kwestie chodziło.
- To miejmy nadzieję, że dzisiaj się nimi wykażesz, bo zebrało mi się dużo gorzkich żali, a przecież nie chcielibyśmy przeszkadzać nowej koleżance w przespaniu spokojnie nocy - powiedział z początku niesamowicie poważnie tylko po to, aby zaraz zaśmiać się pod nosem. Christie spojrzała to na jednego, to na drugiego unosząc brwi, niezbyt wiedząc co odpowiedzieć, bo ta wymiana zdań strąciła ją z pantałyku i sprawiła, że zaczerwieniła się odrobinę. Wyglądała jakby chciała zabrać ze sobą kubek i po prostu wymaszerować, ale Charles, bez skrępowania po prostu poklepał ją po ramieniu.
- Nie przejmuj się, zawsze możesz dołączyć - wypalił, biorąc przykład z Camerona i kompletnie nie wyczuwając sytuacji, ignorując filtr społeczny. Blondynka zareagowała natychmiastowo, sprzedając brunetowi przypominający cios w policzek z otwartej dłoni. Charlie na tyle się tego nie spodziewał, przyzwyczajony, że zazwyczaj jak przyprowadzał kogoś do mieszkania, to byli już na znacznie głębszym poziomie wtajemniczenia jeżeli o cielesność i tego typu wyuzdane teksty chodziło, ze po prostu wpatrywał się w nią pusto, jakby była naprawdę dziwnym obrazem sztuki współczesnej na wystawie w Tate Modern.
- Troch-chę kultury, na boga. P-przepraszam, nie chciałam cię uderzyć, ale - zacisnęła usta, było jej definitywnie głupio, zwłaszcza, ze policzek Charliego zaczął się już zaczerwieniać. Chłopak nigdy nie grzeszył opalenizną, więc wszystkie bruzdy i znaki na skórze były bardzo widoczne.
Spojrzał na Camerona zdezorientowany, jakby chciał się zapytać 'Co zrobiłem źle?', ale zaraz się opamiętał. Zamrugał pare razy.
- A nie, wybacz, to moja wina, nie powinienem był tak mówić, to żart był - zaśmiał się nerwowo i spojrzał w bok, przez chwilę nie chcąc dzielić spojrzenia z nikim, bo sytuacja była definitywnie niekomfortowa, co ich uratowany gość definitywnie wyczuł. Diewczyna wzięła swój kubek i pomaszerowała w stronę wyjścia z pomieszczenia.
- Pójdę spać. Jak mi powiesz gdzie jest pokój, w którym mogę spać. Rano sobie pójdę. Dziękuję wam za pomoc i no. Dobranoc - nie chciała przeciągać, poczuła się przypięta do muru. Charlie nie obwiniał jej specjalnie za taką reakcję, dopiero co przeżyła szok, a on wykazał się brakiem jakiejkolwiek delikatności. Dziewczyna sprawiała pozory trzymającej się bardzo dobrze przez to, co powiedziała, więc poczuł się nazbyt rozluźniony.
- Nie przejmuj się, serio. Nie pierwszy nie ostatni raz, w sensie, dostaje w twarz, nie żebym tego jakoś bardzo też nie lubił. Nieważne, może nie powinienem był tego mowić. Sypialnia jest na prawo, łóżko jest pościelone, jakbyśmy rano spali to nas obudź, Cameron mówił, że te zaklęcia mogą nie wytrzymać, tak? Weźmiemy cie do Munga albo cokolwiek - zaproponował i też wycofał się wgłąb pokoju, siadając obok Lupina na podłodze, chcąc przez chwile poczuć się bezpiecznie, nie na szpilkach, a bliskość tak znajomej osoby zawsze mu to zapewniała. Oparł się o niego delikatnie, licząc na to, że tym razem w ryj nie dostanie.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you