30.10.2024, 01:17 ✶
Isaac zatrzymał się w połowie ruchu, słysząc znajomy, zabarwiony lekkim sarkazmem ton swojego przełożonego. Przywołał na twarz lekki uśmiech i odwrócił się powoli, żeby spojrzeć na pana Shafiqa. Jego skrzatka zrobiła to samo. Zeszła z księgi na której siedziała i przywitała się cicho, nie chcąc przeszkadzać.
-Cóż, panie Shafiq, w dzisiejszych czasach nie ma wielu chętnych do przesiadywania w bibliotece, a księgi same się nie przeczytają. Więc oto jestem, gotowy poświęcić się temu zapomnianemu rzemiosłu.- Rzucił z lekkim rozbawieniem. Kiedy Anthony zasiadł naprzeciw i zaczął przeglądać tomy, Isaac poczuł niepokój - Shafiq był wprawnym obserwatorem i potrafił czytać między wierszami. Pod jego wzrokiem czuł się jak otwarta księga, a już zwłaszcza po tym, co wydarzyło się ostatnio. W jego słowach wyczuł jednak coś więcej niż tylko ironię. Być może była to subtelna troska, choć wyrażona w typowo chłodny, dystyngowany sposób.
Odruchowo odchrząknął, starając się zamaskować zawahanie.
-Może troszkę.- Odpowiedział nieco wymijająco, udając zainteresowanie tytułami książek leżących przed nim. W jego głowie obrazy tego dnia wciąż wracały: ziemia pękająca pod ich stopami i ten paniczny chaos, gdy próbował pomóc gościom.
Isaac uświadomił sobie, że Anthony może zauważyć, jak niekomfortowo się czuje, więc postanowił szybko przenieść uwagę na temat, który dałoby się przedyskutować bez poruszania bardziej osobistych spraw.
-Sprawdzam wzmianki o magii natury, może znajdę coś, co wyjaśniłoby te dziwne roślinne macki. To... cóż, przyznam, że nie widziałem czegoś takiego wcześniej. A jako historyk magii widziałem już wiele. Czyli typowa ciekawość badacza, panie Shafiq.- Wyjaśnił, opierając podbródek na ręku.-Być może jest to kwestia jakiejś starej magii natury.- Dodał, prześlizgując się wzrokiem po tytułach ksiąg, które przed nimi leżały. Czuł lekki stres, jakby obawiał się, że Anthony zechce wrócić do wydarzeń, które miały miejsce w apartamencie. To delikatne napięcie odbierało mu nieco pewności siebie, a Mimka to wyczuła. W końcu znała go od kołyski. Chrząkneła, chcąc zwrócić na siebie ich uwagę.
-Mimka przyszła sprawdzić, jak się pan czuje, paniczu Isaac.- Powiedziała cicho, po czym przeniosła wzrok na Anthony’ego, z widoczną troską marszcząc czoło.-A pan Shafiq też wygląda, jakby nie spał, jakby się zamartwiał. Chyba brakuje panu snu. Mimka naprawdę nie rozumiem, co wy tam robicie w tej pracy.- Westchnęła kręcąc głową, jakby zmęczona ciągłym upominaniem, że trzeba dbać o swoje zdrowie.-Panie Shafiq, spanie to podstawa zdrowia! Każdy potrzebuje snu, nawet jeśli jest czarodziejem. Brak snu wpływa na pamięć, koncentrację, a nawet nastrój! Panicz Isaac jest przez to bardziej nerwowy, a pan…- Tutaj zawahała się na chwilę, po czym kontynuowała.-... Mimka widzi, że pan też nie wygląda na wyspanego! Wszyscy pracujecie tak ciężko, ale proszę pamiętać, że praca bez odpoczynku może być zgubna. Proszę, niech pan więcej śpi!
Isaac zaskoczony tą szczerością, nie powstrzymał uśmiechu.
-Mimko, może nie wypada tak mówić o panu Shafiqu.- Powiedział, unosząc brew i usiłując przybrać poważny ton, choć rozbawiła go jej prostolinijność.
Skrzatka zdawała się jednak nieco zdezorientowana jego reakcją, więc poprawiła kapelusik i odpowiedziała z pełnym przekonaniem:
-Panicz Isaac zawsze mówił, że jeśli Mimka nikogo nie obraża, to może mówić co myśli. A Mimka tylko się martwi, że pan Shafiq i panicz Isaac za mało sypiają. Spanie jest ważne, panie Shafiq.- Zwróciła się do Anthony’ego, kłaniając się lekko.
Isaac patrzył na Mimkę z wyrazem rozbawienia i wdzięczności, doceniając jej troskę, choć wywołała drobną konsternację. Miał nadzieję, że Anthony nie potraktuje jej w protekcjonalny sposób, bo mimo wszystko była dla niego jak członek rodziny i naprawdę nie chciał, żeby ktoś sprawił jej przykrość.
Nie chcąc wtrącać się w wymianę zdań, sięgnął po księgę trakttująca o historii magicznego społeczeństwa. Kiedy ją podniósł, wypadł z niej stary manuskrypt, który wylądował przed Anthonym.
@Mirabella Plunkett
-Cóż, panie Shafiq, w dzisiejszych czasach nie ma wielu chętnych do przesiadywania w bibliotece, a księgi same się nie przeczytają. Więc oto jestem, gotowy poświęcić się temu zapomnianemu rzemiosłu.- Rzucił z lekkim rozbawieniem. Kiedy Anthony zasiadł naprzeciw i zaczął przeglądać tomy, Isaac poczuł niepokój - Shafiq był wprawnym obserwatorem i potrafił czytać między wierszami. Pod jego wzrokiem czuł się jak otwarta księga, a już zwłaszcza po tym, co wydarzyło się ostatnio. W jego słowach wyczuł jednak coś więcej niż tylko ironię. Być może była to subtelna troska, choć wyrażona w typowo chłodny, dystyngowany sposób.
Odruchowo odchrząknął, starając się zamaskować zawahanie.
-Może troszkę.- Odpowiedział nieco wymijająco, udając zainteresowanie tytułami książek leżących przed nim. W jego głowie obrazy tego dnia wciąż wracały: ziemia pękająca pod ich stopami i ten paniczny chaos, gdy próbował pomóc gościom.
Isaac uświadomił sobie, że Anthony może zauważyć, jak niekomfortowo się czuje, więc postanowił szybko przenieść uwagę na temat, który dałoby się przedyskutować bez poruszania bardziej osobistych spraw.
-Sprawdzam wzmianki o magii natury, może znajdę coś, co wyjaśniłoby te dziwne roślinne macki. To... cóż, przyznam, że nie widziałem czegoś takiego wcześniej. A jako historyk magii widziałem już wiele. Czyli typowa ciekawość badacza, panie Shafiq.- Wyjaśnił, opierając podbródek na ręku.-Być może jest to kwestia jakiejś starej magii natury.- Dodał, prześlizgując się wzrokiem po tytułach ksiąg, które przed nimi leżały. Czuł lekki stres, jakby obawiał się, że Anthony zechce wrócić do wydarzeń, które miały miejsce w apartamencie. To delikatne napięcie odbierało mu nieco pewności siebie, a Mimka to wyczuła. W końcu znała go od kołyski. Chrząkneła, chcąc zwrócić na siebie ich uwagę.
-Mimka przyszła sprawdzić, jak się pan czuje, paniczu Isaac.- Powiedziała cicho, po czym przeniosła wzrok na Anthony’ego, z widoczną troską marszcząc czoło.-A pan Shafiq też wygląda, jakby nie spał, jakby się zamartwiał. Chyba brakuje panu snu. Mimka naprawdę nie rozumiem, co wy tam robicie w tej pracy.- Westchnęła kręcąc głową, jakby zmęczona ciągłym upominaniem, że trzeba dbać o swoje zdrowie.-Panie Shafiq, spanie to podstawa zdrowia! Każdy potrzebuje snu, nawet jeśli jest czarodziejem. Brak snu wpływa na pamięć, koncentrację, a nawet nastrój! Panicz Isaac jest przez to bardziej nerwowy, a pan…- Tutaj zawahała się na chwilę, po czym kontynuowała.-... Mimka widzi, że pan też nie wygląda na wyspanego! Wszyscy pracujecie tak ciężko, ale proszę pamiętać, że praca bez odpoczynku może być zgubna. Proszę, niech pan więcej śpi!
Isaac zaskoczony tą szczerością, nie powstrzymał uśmiechu.
-Mimko, może nie wypada tak mówić o panu Shafiqu.- Powiedział, unosząc brew i usiłując przybrać poważny ton, choć rozbawiła go jej prostolinijność.
Skrzatka zdawała się jednak nieco zdezorientowana jego reakcją, więc poprawiła kapelusik i odpowiedziała z pełnym przekonaniem:
-Panicz Isaac zawsze mówił, że jeśli Mimka nikogo nie obraża, to może mówić co myśli. A Mimka tylko się martwi, że pan Shafiq i panicz Isaac za mało sypiają. Spanie jest ważne, panie Shafiq.- Zwróciła się do Anthony’ego, kłaniając się lekko.
Isaac patrzył na Mimkę z wyrazem rozbawienia i wdzięczności, doceniając jej troskę, choć wywołała drobną konsternację. Miał nadzieję, że Anthony nie potraktuje jej w protekcjonalny sposób, bo mimo wszystko była dla niego jak członek rodziny i naprawdę nie chciał, żeby ktoś sprawił jej przykrość.
Nie chcąc wtrącać się w wymianę zdań, sięgnął po księgę trakttująca o historii magicznego społeczeństwa. Kiedy ją podniósł, wypadł z niej stary manuskrypt, który wylądował przed Anthonym.
@Mirabella Plunkett