31.10.2024, 16:32 ✶
Icarus nie spodziewał się, że Prince od razu uwierzy w cały kit, który mu wciskał. Nie, trzeba było się postarać, pokazać, że zależało mu na dobru i spokoju tego starszego pana. Nie było to oczywiście łatwe. Wymagało diagnozy tego, czego właściwie ten człowiek chciał.
– A dlaczego tak pan myśli? – zapytał Icarus, a w jego głosie wybrzmiał lekki smutek. Oczywiście doskonale wykalkulowany, a jakże inaczej...– Brutus ma dopiero osiemnaście lat, pracuje na utrzymanie rodziny, Christine chce dostać się na praktyki, a ja stworzyłem to miejsce, by dzielić się z innymi moją pasją. Wie pan, że poza sprzedażą alkoholu i przekąsek oferujemy tutaj, można by rzec, podróż w czasie? Starałem się odwzorować tutaj jak najwierniej klimat antycznego Rzymu. Lubi pan historię? Och, co to za pytanie, przecież na pierwszy rzut oka widać, że jest pan wyjątkowo oczytany.
Był w swoim żywiole. To była gra psychologiczna, a wiadomo było powszechnie, że Prewettowie byli świetni we wszelakich grach. No może poza Quidditchem – przynajmniej w wydaniu Icarusa. Jednak Brutus i Chrissy nie wydawali się równie pewni siebie. Wprost przeciwnie, chyba bardzo chcieli wrócić do domów.
– Sprzątaliśmy całą noc specjalnie na pańską wizytę, panie Prince. Czy pozwoliłby pan, żebym zrobił to, co każdy przyzwoity człowiek i zwolnił moich pracowników do domu? – spytał tym razem ze szczerością. Nie chciał już dłużej przetrzymywać tu Chrissy i Brutusa. Starał się być raczej dobrym szefem i z pewnością tą dwójka nie była dla niego „ludzkim zasobem”, lecz pomocą, którą bardzo sobie cenił.
– A dlaczego tak pan myśli? – zapytał Icarus, a w jego głosie wybrzmiał lekki smutek. Oczywiście doskonale wykalkulowany, a jakże inaczej...– Brutus ma dopiero osiemnaście lat, pracuje na utrzymanie rodziny, Christine chce dostać się na praktyki, a ja stworzyłem to miejsce, by dzielić się z innymi moją pasją. Wie pan, że poza sprzedażą alkoholu i przekąsek oferujemy tutaj, można by rzec, podróż w czasie? Starałem się odwzorować tutaj jak najwierniej klimat antycznego Rzymu. Lubi pan historię? Och, co to za pytanie, przecież na pierwszy rzut oka widać, że jest pan wyjątkowo oczytany.
Był w swoim żywiole. To była gra psychologiczna, a wiadomo było powszechnie, że Prewettowie byli świetni we wszelakich grach. No może poza Quidditchem – przynajmniej w wydaniu Icarusa. Jednak Brutus i Chrissy nie wydawali się równie pewni siebie. Wprost przeciwnie, chyba bardzo chcieli wrócić do domów.
– Sprzątaliśmy całą noc specjalnie na pańską wizytę, panie Prince. Czy pozwoliłby pan, żebym zrobił to, co każdy przyzwoity człowiek i zwolnił moich pracowników do domu? – spytał tym razem ze szczerością. Nie chciał już dłużej przetrzymywać tu Chrissy i Brutusa. Starał się być raczej dobrym szefem i z pewnością tą dwójka nie była dla niego „ludzkim zasobem”, lecz pomocą, którą bardzo sobie cenił.