31.10.2024, 23:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2024, 23:31 przez Quintessa Longbottom.)
Sesja odnosząca się do zadania od Mistrza Gry, zleconego o tutaj! Zadanie wykonywane jako jedna z cech lokacji: niewygodni sąsiedzi.
Kolejny nudny wtorek wypełniony tylko i wyłącznie piątym z rzędu ścieraniem półki nad kontuarem.
Kolejna… dziwnie nudna środa, kiedy to w końcu znalazła czas na alfabetyczne skategoryzowanie wszystkich posążków żab; czterech w cylindrach, ośmiu z parasolkami i gustownymi laskami, a także około piętnastu, które po prostu wylegiwały się na liściach, ale ponad połowa z nich trzymała mały kubeczek herbaty.
Kolejny był czwartek — równie statyczny i tutaj Tessa zaczęła się lekko niepokoić. Klientów brak, żadnego nawet nie było widać w zasięgu witryny, którą czyściła w poniedziałek! Pamiętała żeby wystawić nowe zasłonki, dodać zaklęte świeczki i nawet przygotowała się powoli na jesień. Wystawiła całe trzy dynie! I to były bardzo ładne dynie. Ale ewidentnie nikt tego nie doceniał, bo kiedy przyglądała się czarodziejom, przechodzącym obok jej antykwariatu, żaden z nich nawet nie spojrzał w tę stronę!
Jeśli miała kogoś winić, to owszem, miała podejrzanego. Przypałętała się jakaś młoda konkurencja, która nie miała żadnego pojęcia o dobrym biznesie, który przez te kilka lat Tessa zbudowała na zaufaniu sąsiadów i swojej powracającej klienteli. Ale trzymała przekleństwa, cisnące się na usta. Po prostu nie dostaną od niej tarty kajmakowej na powitanie w sąsiedztwie. To powinno ich wystarczająco uderzyć.
Była dzisiaj umówiona z Peregrinusem i to dodawało jej chociaż trochę optymizmu. Wysłała mu sowę kilka dni temu, żeby przyszedł w końcu na herbatę, bo dawno się nie widzieli. Przy okazji mógł też popracować na zapleczu albo pomóc jej przy inwentaryzacji. Chociaż dobrze wiedziała, że i tak skończy się na tym, że będzie go wypytywać o różne rzeczy, Co tam u ciebie?, kiedy tylko poda herbatniki i ciasto z malinami.
Kolejna… dziwnie nudna środa, kiedy to w końcu znalazła czas na alfabetyczne skategoryzowanie wszystkich posążków żab; czterech w cylindrach, ośmiu z parasolkami i gustownymi laskami, a także około piętnastu, które po prostu wylegiwały się na liściach, ale ponad połowa z nich trzymała mały kubeczek herbaty.
Kolejny był czwartek — równie statyczny i tutaj Tessa zaczęła się lekko niepokoić. Klientów brak, żadnego nawet nie było widać w zasięgu witryny, którą czyściła w poniedziałek! Pamiętała żeby wystawić nowe zasłonki, dodać zaklęte świeczki i nawet przygotowała się powoli na jesień. Wystawiła całe trzy dynie! I to były bardzo ładne dynie. Ale ewidentnie nikt tego nie doceniał, bo kiedy przyglądała się czarodziejom, przechodzącym obok jej antykwariatu, żaden z nich nawet nie spojrzał w tę stronę!
Jeśli miała kogoś winić, to owszem, miała podejrzanego. Przypałętała się jakaś młoda konkurencja, która nie miała żadnego pojęcia o dobrym biznesie, który przez te kilka lat Tessa zbudowała na zaufaniu sąsiadów i swojej powracającej klienteli. Ale trzymała przekleństwa, cisnące się na usta. Po prostu nie dostaną od niej tarty kajmakowej na powitanie w sąsiedztwie. To powinno ich wystarczająco uderzyć.
Była dzisiaj umówiona z Peregrinusem i to dodawało jej chociaż trochę optymizmu. Wysłała mu sowę kilka dni temu, żeby przyszedł w końcu na herbatę, bo dawno się nie widzieli. Przy okazji mógł też popracować na zapleczu albo pomóc jej przy inwentaryzacji. Chociaż dobrze wiedziała, że i tak skończy się na tym, że będzie go wypytywać o różne rzeczy, Co tam u ciebie?, kiedy tylko poda herbatniki i ciasto z malinami.
It's such an ancient pitch
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you
But one I wouldn't switch
'Cause there's no nicer witch than you