01.11.2024, 16:24 ✶
Mo, jak byś nazwała taką farbę? Może właśnie „szwedzki krótkopyski”?
Co myślisz Mono? W jakim kolorze go widzisz?
Jak Rowle mogła któremukolwiek odpowiedzieć, kiedy Basilius w niebieskich włosach był TAK niecodziennym widokiem, a na jego słowa o barwnym ombre zaniosła się jeszcze większym śmiechem? Wyobraziła sobie swojego przyjaciela w szalonym kolorze i było to po prostu za dużo. Czy ktoś dosypał jej czegoś do tej herbaty, że nie mogła przestać się rechotać?
— W sumie to Ari obiecał mi, że wybierzemy się na najbliższy mecz naszych przeciwko Slytherinowi — wykrztusiła. Popatrzyła się na Icarusa. — To co, panie Prewett? Szykujemy dla ciebie nowy styl na kolejny mecz? Totalnie reprezentacyjnie, zelony jak twój dom. Będzie szwedzki krótkopyski i zielony walijski, dwójka… — dusiła się, a rechot wcale nie ustawał, gdy kończyła ten wyjątkowo kiepski żart. W tym śmiechu brakowało jednak złośliwości, bo Mona nie była świadoma cichych lęków Prewettów, więc może w innym przypadku zareagowałaby, że hej, w sumie to nie fajnie jest się śmiać z czyichś obaw! Sądziła, że oceaniczna toń była zwyczajnym nawiązaniem do nowego koloru starszego Krukona; tak samo jak słowa o lataniu na miotle przez Ariego, gdy średnio się w ogóle interesował tym tematem. Basil zresztą chyba też? Ale będzie musiała podpytać Icarusa o szczegóły, skoro widziała, że niespecjalnie się do tych żartów garnął.
— Efekt powinien zaraz zejść — odparła do Basila, bo nawet jeśli dzisiaj odnalazła wyjątkowo ogromną przyjemność w śmianiu się z Prewettów, to starała się go pocieszyć. — Mogę podejść i zapytać… — jeszcze raz zmrużyła oczy, bo kropki zaczęły się łączyć, mały chomik w kołowrotku pracować, kiedy odwróciła głowę i spojrzała się na przyjaciela ponownie. To była sprawka Icarusa, prawda? On zamawiał im herbatki i jeszcze wcześniej widziała ten niebezpieczny błysk…
Co myślisz Mono? W jakim kolorze go widzisz?
Jak Rowle mogła któremukolwiek odpowiedzieć, kiedy Basilius w niebieskich włosach był TAK niecodziennym widokiem, a na jego słowa o barwnym ombre zaniosła się jeszcze większym śmiechem? Wyobraziła sobie swojego przyjaciela w szalonym kolorze i było to po prostu za dużo. Czy ktoś dosypał jej czegoś do tej herbaty, że nie mogła przestać się rechotać?
— W sumie to Ari obiecał mi, że wybierzemy się na najbliższy mecz naszych przeciwko Slytherinowi — wykrztusiła. Popatrzyła się na Icarusa. — To co, panie Prewett? Szykujemy dla ciebie nowy styl na kolejny mecz? Totalnie reprezentacyjnie, zelony jak twój dom. Będzie szwedzki krótkopyski i zielony walijski, dwójka… — dusiła się, a rechot wcale nie ustawał, gdy kończyła ten wyjątkowo kiepski żart. W tym śmiechu brakowało jednak złośliwości, bo Mona nie była świadoma cichych lęków Prewettów, więc może w innym przypadku zareagowałaby, że hej, w sumie to nie fajnie jest się śmiać z czyichś obaw! Sądziła, że oceaniczna toń była zwyczajnym nawiązaniem do nowego koloru starszego Krukona; tak samo jak słowa o lataniu na miotle przez Ariego, gdy średnio się w ogóle interesował tym tematem. Basil zresztą chyba też? Ale będzie musiała podpytać Icarusa o szczegóły, skoro widziała, że niespecjalnie się do tych żartów garnął.
— Efekt powinien zaraz zejść — odparła do Basila, bo nawet jeśli dzisiaj odnalazła wyjątkowo ogromną przyjemność w śmianiu się z Prewettów, to starała się go pocieszyć. — Mogę podejść i zapytać… — jeszcze raz zmrużyła oczy, bo kropki zaczęły się łączyć, mały chomik w kołowrotku pracować, kiedy odwróciła głowę i spojrzała się na przyjaciela ponownie. To była sprawka Icarusa, prawda? On zamawiał im herbatki i jeszcze wcześniej widziała ten niebezpieczny błysk…