04.11.2024, 13:59 ✶
– Ciszej proszę. Książki lubią ciszę, podobnie jak inni czytający – powiedział w neutralny, można nawet powiedzieć, że jałowy sposób. Owszem był zmęczony i nikt nie musiał mu o tym przypominać. Wergiliusz, który w bardzo podobny sposób cieszył się na terenie Little Hangleton swobodą, nie musiał już mówić. Wystarczyło, że spojrzał w odpowiedni sposób, że przyniósł melisy, zamiast herbaty czy kolejnej kawy. Ostatecznie jednak to nie skrzat domowy rządził czarodziejem, a czarodziej skrzatem.
– Ciekawość badacza jest zawsze wskazana, szczególnie jeśli zajmuje się tym poza godzinami pracy, – odpowiedział nieco rozbawiony, choć znów, godzina rozmowy i wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni, pozbawiała jego ton zwyczajowego blasku i lekkości. – Cóż, ostatnio coraz więcej jest doniesień o dziwacznych roślinach. Słyszałeś na pewno o tym szkaradztwie z którym musieli zmagać się Selwyn z Remingtonem. – Przerośnięta mandragora w magazynie celnym to był rzeczywiście OMSHMowy news, który jednak szybko został wyparty przez plotki ze spotkań integracyjnych.
– Rośliny szaleją, sądzę, że coś co wydarzyło się podczas tego nieszczęsnego Beltane może mieć z tym związek, ale to już nie nasze... – umilkł, bo manuskrypt upadł przed nim i chociaż Anthony większość życia był politykiem, to Tiara przydziału nie bez powodu umiejscowiła go w domu Kruka, a nie Węża. Ze ściągniętymi brwiami zapoznał się z treścą.
– Zaraz, Kamerun... coś mi to mówi... – Niestety nie mógł posiłkować się swoimi pamiętnikami, ale bywał na czarnym lądzie regularnie - wszak jego ojciec był ambasadorem Egiptu od lat. – Chyba wpadł Ci w ręce trop. Poczekaj, pójdę po Atlasy. Oddał Isaacowi i ruszył do innego, sąsiadującego regału w poszukiwaniu detali dotyczących tamtej okolicy.
– Ciekawość badacza jest zawsze wskazana, szczególnie jeśli zajmuje się tym poza godzinami pracy, – odpowiedział nieco rozbawiony, choć znów, godzina rozmowy i wszystko co wydarzyło się w ciągu ostatnich tygodni, pozbawiała jego ton zwyczajowego blasku i lekkości. – Cóż, ostatnio coraz więcej jest doniesień o dziwacznych roślinach. Słyszałeś na pewno o tym szkaradztwie z którym musieli zmagać się Selwyn z Remingtonem. – Przerośnięta mandragora w magazynie celnym to był rzeczywiście OMSHMowy news, który jednak szybko został wyparty przez plotki ze spotkań integracyjnych.
– Rośliny szaleją, sądzę, że coś co wydarzyło się podczas tego nieszczęsnego Beltane może mieć z tym związek, ale to już nie nasze... – umilkł, bo manuskrypt upadł przed nim i chociaż Anthony większość życia był politykiem, to Tiara przydziału nie bez powodu umiejscowiła go w domu Kruka, a nie Węża. Ze ściągniętymi brwiami zapoznał się z treścą.
– Zaraz, Kamerun... coś mi to mówi... – Niestety nie mógł posiłkować się swoimi pamiętnikami, ale bywał na czarnym lądzie regularnie - wszak jego ojciec był ambasadorem Egiptu od lat. – Chyba wpadł Ci w ręce trop. Poczekaj, pójdę po Atlasy. Oddał Isaacowi i ruszył do innego, sąsiadującego regału w poszukiwaniu detali dotyczących tamtej okolicy.
Wiedza o świecie IV
Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana