Grunt mu się sypał spod stóp. Dziwność była czymś, co mu pozostawało, gdy odjął wszystkie rzeczy, w których uważał, że był najgorszy. Najgorszy w tym sensie, że był w nich dobry, ale nie najlepszy. Próbował być znawcą poezji i opowieści, lecz tutaj na głowę bił go prefekt naczelny. Chciał być czarujący i sympatyczny i spośród psiej braci Longbottomów był francuskim pieskiem kanapowym, ale tutaj prym wiodł niesamowicie czarujący Jonathan Selwyn. W murach Warowni był małym geniuszem swojej matki, ale takich jak on w wieży Krukonów było na pęczki. W końcu był jasnowidzem i był w tym wyjątkowy przez całe dwa lata, gdy korytarze Hogwartu podbiła śliczna gwiazda, Vasilij Dolohov. Pozostało mu być dziwnym.
— Ciężko nie być, gdy twoja matka mówi ci, że widziała, jak umierasz jako ledwie młodzieniec, głosem bogów. Każde zdarzenie wydaje mi się pośpieszne bo może być ostatnią okazją — Już mówił o tym z Shafiq'iem, gdy brzask witał świat swoim blaskiem, ale Antoniusz nie rozumiał wagi przepowiedni, nie rozumiał co to znaczy widzieć świat w wielu czasoprzestrzeniach. Shafiq odnosił się z desperackim zaprzeczeniem do prawdopodobnej śmierci Morpheusa, gdy ten brał ją za pewnik. — Tak. Ciężko mi przepraszać i prosić. Tobie nie? — Oczywiście że myślał o swojej talii, ukrytej w połach jego szaty, w której jedna karta z zagiętym rogiem wzbudzała w nim bardzo wiele uczuć, wszystkie gorące. — Chodźmy, dostaniemy wilka, a ty musisz umyć ręce. Większość w naszym wieku jest dość obrzydliwa, a ty persymonę wyplułeś. Widzę związek.
I chociaż ich cienie nadal były złączone, on podniósł się i wyciągnął w stronę Dolohova rękę, zabierając ze sobą swój ciężar i ciepło. Nadal był cały czerwony, ale jakby próbował racjonalizować swoje odczucia i swoje emocje, układać je w szufladach i teraz spychał je głęboko w dół, bo nie zostały odebrane tak, jak chciał.
— Czy mogę cię przytulić?— To nie było takie trudne i jednocześnie bardzo, bardzo trudne. Dumny syn dumnego ojca nie miał w zwyczaju prosić. Dumny syn swojej matki uważał, że wszystko mu się należy, bo jest specjalny. Może po prostu mówiła na około, że jest dziwny.