• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[10.07.72] Syrenia pieśń

[10.07.72] Syrenia pieśń
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jest mierzącą 160 centymetrów azjatką o przenikliwym spojrzeniu ciemnych oczu. Nie jest ani brzydka, ani za specjalnie ładna - nie dba przesadnie o swoją urodę, nakładając na siebie jedynie minimalistyczny makijaż. Czarne, proste włosy wyglądające na gęste i zdrowe, trzyma rozpuszczone. Na terenie palarni od czasu do czasu można ją spotkać ubraną w Cheongsam lub Qipao, suknie w tradycyjnych chińskich krojach, lecz zazwyczaj preferuje stroje w ciemnej kolorystyce, zapewniające większą swobodę. Spodnie, swetry i szaty według jej filozofii powinny być luźne i nie ograniczać swobody ruchów. Z jej ubrań unosi się woń ciężkiej do zidentyfikowania mieszanki ziół. Mówi typowym, brytyjskim akcentem. Jej głos jest donośny, a jego ton cały czas się zmienia - od chłodnego i wycofanego po pełen (zazwyczaj gniewnej) pasji.

Marlene Chang
#2
05.11.2024, 12:48  ✶  
Zdarzył się cud.
Marlene od zawsze prześladował niesamowity pech. Niefortunne zbiegi okoliczności i przypadkowe nieszczęścia podążały za nią krok w krok, zdawały się nie opuszczać jej nawet na moment. A tu proszę, odnalazła się laska, która miała jeszcze większego pecha od niej. Istny cud.
Gdyby Chang zdecydowała się przejść się po plaży kilka minut wcześniej, to ona byłaby po szyję w gównie, brodząc jak jakaś pomylona prosto w paszczę potwora. Tym razem, rzadkim dla niej dobrym zbiegiem okoliczności, została wyręczona w nieszczęściu przez kogoś innego. Nie mogła ukryć uśmiechu obserwując scenę z daleka, stojąc na bezpiecznym piasku plaży. Nie zamierzała ruszyć z pomocą. Nie była typem bohaterki ryzykującą własnym życiem dla obcych. Blondynka sama wpadła w kłopoty, to niech sama się z nich wyplącze.
Widok ją na tyle zaciekawił, że aż zapomniała, po co właściwie odwiedziła wybrzeże. Nigdy wcześniej nie widziała ataku syreny. Jak właściwie dobijały swoją ofiarę? Przetrącały kark? Wbijały paszczę w szyję niczym wampir? Jak wilkołak rozszarpują ciało pazurami? Takich rzeczy nie uczyli w Hogwarcie, a szkoda, może zainteresowanie opieką nad magicznymi zwierzętami byłoby większe. Oby tylko najpierw nie porwała blondyneczkę pod wodę, bo wtedy Marlenkę ominie cały spektakl i nigdy nie będzie wiedziała.
Marlene przechyliła głowę, tym razem przemyślając całą sprawę pod innym kątem. Takie syrenie łuski, sproszkowane, używa się garściami w eliksirach na zakażenie. Do problemów ze strunami głosowymi lepiej nie podchodzić bez syrenich włosów. Nawet krew jest przydatna w wielu przypadkach. A oczy...  Nie znała żadnych ich zastosowań, ale gdyby trafiły w jej ręce, to mogłaby trochę z nimi poeksperymentować. Taka syrena, gdyby udało się ją ubić i sprowadzić na brzeg, byłaby cennym źródłem składników medycznych.
Musiała rozważyć swoje opcje, a czasu nie było dużo. Nieznajoma z każdą sekundą coraz bardziej zbliżała się do potwora i niedługo nie będzie czego wybierać - pozostanie patrzeć jak dziewczyna znika pod wodą oraz modlić się, by chociaż jej portfel wypłynął na powierzchnie, żeby nie zostać z kompletnie pustymi rękoma.
W końcu podjęła decyzję. Wyjęła różdżkę i, wciąż stojąc na bezpiecznym brzegu, gdyż nie zamierzała ryzykować własnego zdrowia dla nieznajomej, rzuciła drętwotę. Raz, drugi, trzeci. Zaklęcia zdawały się lecieć w nieskończoność, ale pierwsze z nich zdążyło uderzyć w syrenę nim ta położyła łapę na blondynce.
Efekt nie był tak silny, jak Marlene sobie tego życzyła. Czerwony strumień odbił się od głowy jak piłeczka pingpongowa, tylko lekko wytrącając stworzenie z równowagi. Syrena widząc kolejne promienie drętwoty świdrujące powietrze postanowiła szybko zanurkować pod wodą.
- Niech to wszystko dementor weźmie! - wyrzuciła z siebie sfrustrowana Changówna, powstrzymując się przed rzuceniem różdżki o ziemię. Co za pech! Straciła wszystko. Syrenie składniki zniknęły pod wodą, widowiska też nie będzie, nawet portfela z drobniakami nie ma do wyłowienia. Pozostała tylko niepoważna dziewczyna brodząca przez wodę. Marlena nie była zachwycona. Zapowietrzyła się jak smok zbierający w płucach powietrze po to, by zionąć w kogoś ogniem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Mackenzie Greengrass (1151), Marlene Chang (803)




Wiadomości w tym wątku
[10.07.72] Syrenia pieśń - przez Mackenzie Greengrass - 04.11.2024, 16:44
RE: [10.07.72] Syrenia pieśń - przez Marlene Chang - 05.11.2024, 12:48
RE: [10.07.72] Syrenia pieśń - przez Mackenzie Greengrass - 06.11.2024, 10:55
RE: [10.07.72] Syrenia pieśń - przez Marlene Chang - 07.11.2024, 14:38
RE: [10.07.72] Syrenia pieśń - przez Mackenzie Greengrass - 07.11.2024, 15:06

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa