06.11.2024, 18:18 ✶
Nie chciał się kłócić o to, czym była i na czym właściwie osadzała się europejska tradycja świata czarodziejów. Był to temat, na który miał wiedzę wręcz akademicką, a stosowanie jej w praktyce mogło często zrażać ludzi. Nie chciał przecież sprawiać wrażenia, że był przemądrzały, że chciał się jakoś popisać. Tą strategią nic by nie osiągnął. Z drugiej strony, nie doceniał Horacego Prince'a.
Dużym atutem było to, że starszy pan zapałał sympatią do jego pracowników. Nie musiał lubić samego Icarusa, o nie. Ten człowiek wolał ludzi, którzy ciężko pracowali, a nie byli oportunistami. A może... trzeba było podejść do tego człowieka bardziej personalnie? Kim właściwie był Horacy Prince? Starszym panem, który mieszkał nad Convivium. Nie był tu z żoną, co mogło oznaczać, że był osobą samotną. Może w gruncie rzeczy szukał sobie zajęcia na emeryturze? Tacy ludzie niestety byli zapomnieni przez świat, nie mieli dostatecznie dużo wsparcia czy nawet towarzystwa.
Icarus zwolnił krótkimi słowami Brutusa i Chrissy do domów. I tak bardzo mu pomogli. Wykorzystał już w tej grze kartę, którą stanowili. Zresztą bardzo dobrą.
– Panie Prince, czy naprawdę pan ma o mnie takie niskie zdanie? Nie zna mnie pan przecież, nie wie pan, jakim jestem człowiekiem – rzekł, patrząc przenikliwie na mężczyznę. – Choć rzeczywiście istnieje jakiś problem w naszej kamienicy. Nie ma między nami dostatecznego porozumienia, nie tworzymy społeczności. Gdyby taka istniała, wiedziałby pan dokładnie o tym, co tu się robi i nie wynikałyby z tego takie nieporozumienia. Czy nie uważa pan, że musimy ustalać rzeczy tyczące się naszego najbliższego sąsiedztwa wspólnie? Uniknęlibyśmy wtedy plotek, bylibyśmy w stanie rozmawiać ze sobą tak uprzejmie i otwarcie jak my dzisiaj.
Icarus znalazł alternatywne zajęcie dla Horacego Prince'a i był niezwykle zadowolony z tego pomysłu. Sąsiedzka rada była swego rodzaju demokratyczną instytucją, a te miały do siebie to, że podejmowaly decyzje o wiele mniej gwałtownym trybem niż Horacy Prince. W dodatku mogło to zapewnić to, czego starszy pan potrzebował – więzi i projektu do zrealizowania.
Dużym atutem było to, że starszy pan zapałał sympatią do jego pracowników. Nie musiał lubić samego Icarusa, o nie. Ten człowiek wolał ludzi, którzy ciężko pracowali, a nie byli oportunistami. A może... trzeba było podejść do tego człowieka bardziej personalnie? Kim właściwie był Horacy Prince? Starszym panem, który mieszkał nad Convivium. Nie był tu z żoną, co mogło oznaczać, że był osobą samotną. Może w gruncie rzeczy szukał sobie zajęcia na emeryturze? Tacy ludzie niestety byli zapomnieni przez świat, nie mieli dostatecznie dużo wsparcia czy nawet towarzystwa.
Icarus zwolnił krótkimi słowami Brutusa i Chrissy do domów. I tak bardzo mu pomogli. Wykorzystał już w tej grze kartę, którą stanowili. Zresztą bardzo dobrą.
– Panie Prince, czy naprawdę pan ma o mnie takie niskie zdanie? Nie zna mnie pan przecież, nie wie pan, jakim jestem człowiekiem – rzekł, patrząc przenikliwie na mężczyznę. – Choć rzeczywiście istnieje jakiś problem w naszej kamienicy. Nie ma między nami dostatecznego porozumienia, nie tworzymy społeczności. Gdyby taka istniała, wiedziałby pan dokładnie o tym, co tu się robi i nie wynikałyby z tego takie nieporozumienia. Czy nie uważa pan, że musimy ustalać rzeczy tyczące się naszego najbliższego sąsiedztwa wspólnie? Uniknęlibyśmy wtedy plotek, bylibyśmy w stanie rozmawiać ze sobą tak uprzejmie i otwarcie jak my dzisiaj.
Icarus znalazł alternatywne zajęcie dla Horacego Prince'a i był niezwykle zadowolony z tego pomysłu. Sąsiedzka rada była swego rodzaju demokratyczną instytucją, a te miały do siebie to, że podejmowaly decyzje o wiele mniej gwałtownym trybem niż Horacy Prince. W dodatku mogło to zapewnić to, czego starszy pan potrzebował – więzi i projektu do zrealizowania.