22.01.2023, 07:14 ✶
Była to w zasadzie gruba przesada, bo daleko było Saurieliowi do aż takiego niezadowolenia jakie opisywała to Victoria, ale tak naprawdę punkt widzenia zależał od punktu siedzenia. Rzeczy, a tym bardziej ludzi, odbierało się w końcu różnie. Dla niego to była gruba, gruba przesada, ale niej... No cóż, tak to widziała. Chociaż jego mimika faktycznie była daleka od tego co było na początku.
- To nie patrz. - Skoro tak jej przeszkadzała jej mina i to, że ma gorszy humor to nie musiała mu się przyglądać. Naprawdę nie lubił ludzi, którzy cisnęli i nie docierało do nich to, że NIC SIE NIE DZIEJE. To była jego sprawa. Jeżeli zamierzała tak do wszystkiego wtykać nos... A zamierzała. Albo w końcu przestanie się odzywać. W zasadzie to ta druga opcja była gorsza. W końcu dlatego próbowali się dogadać.
- Skoro tak uważasz. - Uniósł brwi i w jego głosie pobrzmiało rozbawienie. Jeżeli nie widziała że jednak też dokładał do tego cegiełki to co miał robić? - To najwyraźniej nie widziałaś mnie naprawdę nie zadowolonego. - A widziała. Wtedy kiedy ojciec przyprowadź go do jej biura, między innymi. - A widziałaś. - Dodał, bo co prawda nie uważała żeby to wymagało dopowiedzenia, ale wolał to dla spokoju dodać. Bo ewidentnie Victoria coś sobie dziennego ułożyła w głowie.
- Cóż zrobię, ludzie już mają mnie za skurwiela. - Przypatrywał się jej. Nie zapominał, ale skąd ona mogła o tym wiedzieć. Zresztą pasowało mu granie tego złego. Czuł się wtedy o wiele bardziej pewny siebie i u orzyskowiowej kontroli, której nie czuł inaczej przy Victoriii. I to też wprawiało go w niepewność.
- Lubię cię, Tori. - Dodał, bo kobieta wydawała się naprawdę zraniona w tym momencie. Nie, była zraniona. Więc obszedł dookoła to, że odbiła sobie to na nim tworząc dziwne historie i w zamian ciosając jego samego. Dobrze, że ta księżniczka i fochy pozostawały tylko w jego głowie. Bo były krzywdzące as fuck i zupełnie niezgodne z rzeczywistością. - Spotkania z tobą traktuję jako przyjemność. I biorę pod uwagę więcej niż ci się wydaje. I jest to dość oczywiste gdybyś spojrzała na początek naszej znajomości, skoro muszę już to punktować.
- To nie patrz. - Skoro tak jej przeszkadzała jej mina i to, że ma gorszy humor to nie musiała mu się przyglądać. Naprawdę nie lubił ludzi, którzy cisnęli i nie docierało do nich to, że NIC SIE NIE DZIEJE. To była jego sprawa. Jeżeli zamierzała tak do wszystkiego wtykać nos... A zamierzała. Albo w końcu przestanie się odzywać. W zasadzie to ta druga opcja była gorsza. W końcu dlatego próbowali się dogadać.
- Skoro tak uważasz. - Uniósł brwi i w jego głosie pobrzmiało rozbawienie. Jeżeli nie widziała że jednak też dokładał do tego cegiełki to co miał robić? - To najwyraźniej nie widziałaś mnie naprawdę nie zadowolonego. - A widziała. Wtedy kiedy ojciec przyprowadź go do jej biura, między innymi. - A widziałaś. - Dodał, bo co prawda nie uważała żeby to wymagało dopowiedzenia, ale wolał to dla spokoju dodać. Bo ewidentnie Victoria coś sobie dziennego ułożyła w głowie.
- Cóż zrobię, ludzie już mają mnie za skurwiela. - Przypatrywał się jej. Nie zapominał, ale skąd ona mogła o tym wiedzieć. Zresztą pasowało mu granie tego złego. Czuł się wtedy o wiele bardziej pewny siebie i u orzyskowiowej kontroli, której nie czuł inaczej przy Victoriii. I to też wprawiało go w niepewność.
- Lubię cię, Tori. - Dodał, bo kobieta wydawała się naprawdę zraniona w tym momencie. Nie, była zraniona. Więc obszedł dookoła to, że odbiła sobie to na nim tworząc dziwne historie i w zamian ciosając jego samego. Dobrze, że ta księżniczka i fochy pozostawały tylko w jego głowie. Bo były krzywdzące as fuck i zupełnie niezgodne z rzeczywistością. - Spotkania z tobą traktuję jako przyjemność. I biorę pod uwagę więcej niż ci się wydaje. I jest to dość oczywiste gdybyś spojrzała na początek naszej znajomości, skoro muszę już to punktować.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.