12.11.2024, 02:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2024, 02:25 przez Isaac Bagshot.)
-Słyszałem.- Przytaknął, kiedy Anthony wspomniał o przygodzie Enzo i Johnatana. Remington opowiadał mu o tym co najmniej trzy razy, i za każdym razem zmieniał nieco historię, jakby chciał aby była bardziej dramatyczna niż w rzeczywistości.
Wzrok Isaac'a spoczął na starym manuskrypcie, który przed nimi wyladowal. Odruchowo po niego sięgnął, ale już po chwili niemal tego pożałował. Kiedy delikatnie podniósł pergamin, poczuł, jak róg który ledwo trącił, kruszy się pod jego palcami. Zaklął w myślach, wstrzymując oddech, by nie naruszyć kruchej struktury dokumentu.
1782 rok, Afryka, Kamerun powoli zaczął czytać, poruszając palcami tak delikatnie, jak tylko potrafił.
Rozmawiałem z mugolami, którzy zamieszkiwali te okolice. Jezioro Nyos dawało życie do tego momentu...
Opisy były coraz bardziej niepokojące. Jezioro, które dawało życie, nagle stało się miejscem śmierci. Pojawiła się dziwna, ogromna roślina, której nigdy wcześniej nie widziano. Isaac miał wrażenie, że każda kolejna linijka odsłaniała przerażającą prawdę. Oczy przelatywały po słowach opisujących to monstrum - ruszające się pędy, żółte i pomarańczowe kwiaty.
W miarę jak pochłaniał opis tej nieznanej rośliny, przypominał sobie pękającą ziemię w sadzie państwa Abbotów i roślinne macki, które pojawiły się nagle, jakby wyrwane z innego wymiaru. A potem dotarł do fragmentu o śmierci. W jego głowie pojawiły się obrazy mugoli i czarodziejów, których ciała pokrył zabójczy pył opadający z kwiatów tej potwornej rośliny. Poparzone płuca... kwas... te słowa wydawały się brzmieć w jego głowie jak echo, przywołując obrazy męczarni, które ci ludzie musieli przeżyć.
Isaac odsunął wzrok od pergaminu, czując niepokój w głębi serca. Czy były to te same rośliny, i gdyby nie szybka reakcja gości, to spotkałby ich podobny los?
-Panie Shafiq?- Uniósł głowę, rozglądając się za Anthonym.
Wzrok Isaac'a spoczął na starym manuskrypcie, który przed nimi wyladowal. Odruchowo po niego sięgnął, ale już po chwili niemal tego pożałował. Kiedy delikatnie podniósł pergamin, poczuł, jak róg który ledwo trącił, kruszy się pod jego palcami. Zaklął w myślach, wstrzymując oddech, by nie naruszyć kruchej struktury dokumentu.
1782 rok, Afryka, Kamerun powoli zaczął czytać, poruszając palcami tak delikatnie, jak tylko potrafił.
Rozmawiałem z mugolami, którzy zamieszkiwali te okolice. Jezioro Nyos dawało życie do tego momentu...
Opisy były coraz bardziej niepokojące. Jezioro, które dawało życie, nagle stało się miejscem śmierci. Pojawiła się dziwna, ogromna roślina, której nigdy wcześniej nie widziano. Isaac miał wrażenie, że każda kolejna linijka odsłaniała przerażającą prawdę. Oczy przelatywały po słowach opisujących to monstrum - ruszające się pędy, żółte i pomarańczowe kwiaty.
W miarę jak pochłaniał opis tej nieznanej rośliny, przypominał sobie pękającą ziemię w sadzie państwa Abbotów i roślinne macki, które pojawiły się nagle, jakby wyrwane z innego wymiaru. A potem dotarł do fragmentu o śmierci. W jego głowie pojawiły się obrazy mugoli i czarodziejów, których ciała pokrył zabójczy pył opadający z kwiatów tej potwornej rośliny. Poparzone płuca... kwas... te słowa wydawały się brzmieć w jego głowie jak echo, przywołując obrazy męczarni, które ci ludzie musieli przeżyć.
Isaac odsunął wzrok od pergaminu, czując niepokój w głębi serca. Czy były to te same rośliny, i gdyby nie szybka reakcja gości, to spotkałby ich podobny los?
-Panie Shafiq?- Uniósł głowę, rozglądając się za Anthonym.
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!