12.11.2024, 03:40 ✶
Może SUMy rzeczywiście nie były żadnym wyznacznikiem, ale Basilius wierzył w swoje rodzeństwo na tyle, aby zakładać, że jeśli byli w stanie nauczyć się na pamięć paru receptur eliksirów, tak aby nie oblać całego egzaminu, tak byliby i w stanie nauczyć się dwunastu cyfr. A jednak... A jednak jednocześnie zaczął wątpić, czy przypadkiem nie popełniał właśnie błędu nie ustawiając kodu, na taki, który można było skojarzyć z czymś ważnym dla kogoś z rodzeństwa Prewettów. No cóż... To nie tak, że cały dom się spali, jeśli Electra lub Icarus wprowadzą zły kod.
– Świetnie. Dziękuję – powiedział podszedł do przekładni, aby lepiej się jej przyjrzeć, a potem sam przetestował, oczywiście pod okiem Florence, jak to wszystko działało.
No dobrze. Teraz gdyby ktoś chciał ich zamordować we śnie będzie musiał przynajmniej męczyć się i wleźć przez okno.
Gdy w przedsionku wszystko było już gotowe, Basilius kiwnął głową w stronę kuchni na znak aby do niej przeszli, a gdy znaleźli się już w pomieszczeniu od razu zaczął szykować herbatę, wciąż słuchając bardzo uważnie tego co mówiła mu kuzynka.
Jednak w pewnym momencie Prewett odwrócił się do Florence ze zmarszczonymi brwiami. To chyba nieważne. Podobnie jak i jej, Basiliusowi od samego początku kojarzyło się to z klątwą. Akceptował oczywiście jej wytłumaczenie, w końcu to ona tutaj tłumaczyła mu rzeczy, ale nie akceptował tego, że mogliby nigdy do końca nie dowiedzieć się co to takiego dokładnie było.
– Nie, to co mówisz ma sens Florence – powiedział w końcu, myśląc nad tym wszystkim. – Na pewno większy, niż teorie niektórych, że Matka chciała nam w ten sposób dać do zrozumienia, że miłość zwycięży wszystko. – Westchnął cicho i podał Florence kubek z jej herbatą. No cóż... Za chwilę miało być Lammas. Może i tam znajdzie się jakiś rytuał i jacyś Śmierciożercy, którzy postanowią go wzmocnić, tak aby oni mogło potwierdzić tę tezę. Na Matkę... W co oni się wszyscy wkopali, że urodzili się w tych czasach? Uwadze Prewetta nie uszedł też fakt, że Florence wypowiadała wprost imię sprawcy tego zamieszania, ale nie do końca był pewny, czy powinien zwrócić na to uwagę na głos. – Więc co trzeba zrobić? Zastanawiam się... Od kiedy opracowano ten rytuał. Myślisz, że na jego podstawie dałoby się łamać też inne więzi? Magiczne więzi. Nie mówię o niczym konkretnym... Ani też bo tego potrzebuję. Po prostu zastanawiam się na ile to wszystko... Może nam udostępnić pewne nowe możliwości.
– Świetnie. Dziękuję – powiedział podszedł do przekładni, aby lepiej się jej przyjrzeć, a potem sam przetestował, oczywiście pod okiem Florence, jak to wszystko działało.
No dobrze. Teraz gdyby ktoś chciał ich zamordować we śnie będzie musiał przynajmniej męczyć się i wleźć przez okno.
Gdy w przedsionku wszystko było już gotowe, Basilius kiwnął głową w stronę kuchni na znak aby do niej przeszli, a gdy znaleźli się już w pomieszczeniu od razu zaczął szykować herbatę, wciąż słuchając bardzo uważnie tego co mówiła mu kuzynka.
Jednak w pewnym momencie Prewett odwrócił się do Florence ze zmarszczonymi brwiami. To chyba nieważne. Podobnie jak i jej, Basiliusowi od samego początku kojarzyło się to z klątwą. Akceptował oczywiście jej wytłumaczenie, w końcu to ona tutaj tłumaczyła mu rzeczy, ale nie akceptował tego, że mogliby nigdy do końca nie dowiedzieć się co to takiego dokładnie było.
– Nie, to co mówisz ma sens Florence – powiedział w końcu, myśląc nad tym wszystkim. – Na pewno większy, niż teorie niektórych, że Matka chciała nam w ten sposób dać do zrozumienia, że miłość zwycięży wszystko. – Westchnął cicho i podał Florence kubek z jej herbatą. No cóż... Za chwilę miało być Lammas. Może i tam znajdzie się jakiś rytuał i jacyś Śmierciożercy, którzy postanowią go wzmocnić, tak aby oni mogło potwierdzić tę tezę. Na Matkę... W co oni się wszyscy wkopali, że urodzili się w tych czasach? Uwadze Prewetta nie uszedł też fakt, że Florence wypowiadała wprost imię sprawcy tego zamieszania, ale nie do końca był pewny, czy powinien zwrócić na to uwagę na głos. – Więc co trzeba zrobić? Zastanawiam się... Od kiedy opracowano ten rytuał. Myślisz, że na jego podstawie dałoby się łamać też inne więzi? Magiczne więzi. Nie mówię o niczym konkretnym... Ani też bo tego potrzebuję. Po prostu zastanawiam się na ile to wszystko... Może nam udostępnić pewne nowe możliwości.