Pewność w tym, że chciała założyć swój własny biznes z każdym dniem w niej narastał, ale budził też lęk. Avelina nie była skora do zmian, a w Eliksirach Raven’a tkwiła już kopę lat. Sama nie była w stanie zliczyć tego czasu, objąć swoją głową i określić w konkretną liczbę, a liczby w jej życiu były dosyć ważne. Wystarczyła szczypta za dużo jakiegoś składniku, a z leku mającego dać energię mogła powstać nawet trucizna, więc liczby były ważne.
Paxton lubiła towarzystwo Mackenzie, ponieważ ona dawała spokój. Była jak ciemne laboratorium alchemiczne, gdzie było duszno, przyjemnie, ciepło i cicho. Jedynie kociołek z miksturą spokojnie bulgotał nad paleniskiem. Tak czuła się przy Greengrass. Cicha, dająca odrobinę wytchnienia i nie zmuszająca do prowadzenia niepotrzebnych rozmów. Wiedzę, którą przekazywała Avelinie chłonęła jak gąbka, poruszając zwoje w swojej głowy do tego, aby uruchomiły uśpioną pamięć o hodowaniu roślin. Miała w domu kilka doniczek z prostymi roślinami do eliksirów i nie tylko. Sama lubiła otaczać się przyrodą w tej postaci. Paxton chciała być wszechstronna, ale nie zawsze jej to wychodziło, bo jeśli zatraciła się w jednym potrafiła w tym przepaść.
Odświeżenie wiedzy z zielarstwa pod hodowanie tych roślin była jej teraz przydatna, ponieważ kupowanie wiecznie roślin od zielarzy wiązało się z dodatkowymi kosztami, więc chciała stworzyć dla siebie swoje własne rośliny. Jej poddasze nadawało się do tego idealnie, ale aktualnie odwiedzała znajomą – to określenie było idealne dla ich relacji. Były znajomymi, spotykały się w kwestii zainteresowań i wspólnego interesu jakim było odświeżenie wiedzy oraz praca nad eliksirem dla jej matki. Było to dla niej ogromne wyzwanie, ale nie oznaczało to nic negatywnego.
Skinęła głową i bez pytania przysunęła nawóz bliżej, aby móc jej pomóc. Babranie się w ziemi i nawozach brzmiało odrobinę obrzydliwie, ale Ave nie bała się ubrudzić. Teraz mogła zaznać odrobinę spokoju od trosk i nigdy nie sądziła, że ostoją spokoju będzie drugi milczek skupiający się na jednym określonym zadaniu.
– Składnik eliksirów związanych z dusznościami – dodała od siebie Avelina. W pewnym sensie ich wiedza się uzupełniała. Kenzie wiedziała jak je hodować, a Avelina wiedziała jak je wykorzystać w swojej dziedzinie. W szkole zawsze dobrze radziła sobie z zielarstwem, nie wiedziała dlaczego przestała to robić. Jej wiedza na ten temat od długiego czasu zaczynała być odblokowywana. Czasami w nocy nawet budziła się z dziwną myślą na temat jakichś roślin o tym, że powinny stać w słońcu, albo powinno się daną roślinkę przesunąć w cień, aby rozkwitła. Prawie jakby śniły jej się lekcje z zielarstwa i miała właśnie odpowiedzieć na pytanie.