14.11.2024, 15:28 ✶
— Hm... Czasami myślę, że gdybym był Matką, byłbym nami wszystkimi na tyle zmęczony, że mógłbym nam wszystkim okazjonalnie zrobić coś takiego – mruknął, przysiadając się do niej z własnym kubkiem gorącej herbaty w ręku. I to nie takiej mocno ziołowej, lecznico-wzmacniającej, a normalnej. Czasem trzeba było w życiu szaleć. No i iść na urlop, ale to dopiero za chwilę, w drugim tygodniu sierpnia.
– Tak, właśnie o tym tak naprawdę pomyślałem. Chociaż nie wiem, czy magia wieczystej przysięgi nie jest bardziej uporządkowana i hm... Logiczniejsza, niż ta z rytuału – przyznał, gdy Florence wspomniała o wieczystej przysiędze, bo ta myśl kołotała mu się z tyłu głowy, gdy tylko kuzynka rzuciła, że rytuał nie był klątwą, ale wolał zaznaczyć, że nie mówił o niczym konkretnym na wypadek, gdyby Bulstrode uznała, że wpadł właśnie na jakiś głupi pomysł. Chociaż on, w przeciwieństwie do reszty rodziny, głupich pomysłów zwykł nie mieć, ale przez sytuację z historyczką magii, Flo chyba miała nieco inne zdanie na ten temat. W każdym razie, przysięga wieczysta, czy też nie, uzdrowicielom zawsze przydawały się nowe sposoby na łamanie klątw, czy rozpraszanie opornych uroków, więc jeśli można byłoby na podstawie tego o czym właśnie rozmawiali, opracować więcej metod na pomoc pacjentom, to tym lepiej dla nich.
Gdy czarownica zaczęła wyjaśniać mu metodę na łamanie rytuału, sam chwycił za swoją różdżkę i w ogromnym skupieniu powtarzał to co pokazywała mu Florence, słuchając przy tym uważnie I zadając pytania, kiedy było trzeba przy okazji, wyciągając swój dziennik, aby taktycznie robić notatki, na wszelki wypadek gdyby musiał do nich potem wrócić.
– Tak, właśnie o tym tak naprawdę pomyślałem. Chociaż nie wiem, czy magia wieczystej przysięgi nie jest bardziej uporządkowana i hm... Logiczniejsza, niż ta z rytuału – przyznał, gdy Florence wspomniała o wieczystej przysiędze, bo ta myśl kołotała mu się z tyłu głowy, gdy tylko kuzynka rzuciła, że rytuał nie był klątwą, ale wolał zaznaczyć, że nie mówił o niczym konkretnym na wypadek, gdyby Bulstrode uznała, że wpadł właśnie na jakiś głupi pomysł. Chociaż on, w przeciwieństwie do reszty rodziny, głupich pomysłów zwykł nie mieć, ale przez sytuację z historyczką magii, Flo chyba miała nieco inne zdanie na ten temat. W każdym razie, przysięga wieczysta, czy też nie, uzdrowicielom zawsze przydawały się nowe sposoby na łamanie klątw, czy rozpraszanie opornych uroków, więc jeśli można byłoby na podstawie tego o czym właśnie rozmawiali, opracować więcej metod na pomoc pacjentom, to tym lepiej dla nich.
Gdy czarownica zaczęła wyjaśniać mu metodę na łamanie rytuału, sam chwycił za swoją różdżkę i w ogromnym skupieniu powtarzał to co pokazywała mu Florence, słuchając przy tym uważnie I zadając pytania, kiedy było trzeba przy okazji, wyciągając swój dziennik, aby taktycznie robić notatki, na wszelki wypadek gdyby musiał do nich potem wrócić.