• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[10.06.72] Zielone palce

[10.06.72] Zielone palce
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#4
15.11.2024, 03:26  ✶  

Rodzice Aveliny byli jej przeciwieństwem. Wiecznie w podróży, zwiedzające zaginione ruiny, szukając tajnych akt, zwojów i artefaktów. Chcieli często swoją córkę zachęcić do tego, aby zaczęła łapać chwile, uciekać z nimi w podróże, zwiedzać świat i nie przejmować się troskami życia londyńskiego, ale Avelina tego nie potrafiła. Lubiła złapać się jednego miejsca, przykleić się do niego jak rzep i rozwijać swoje pasje, a jej pasją były eliksiry. Siekanie, czytania, trzymanie się przepisów, szukanie alternatywnych składników, udoskonalanie, eksperymentowanie – to wszystko w dziedzinie alchemii, zielarstwa, eliksirów. Chciałaby kiedyś stworzyć wywary na nieuleczalne choroby, sprawić, aby ten świat był lepszy. Życie jej rodziców nie było dla niej, często miała do nich żal, że tak ją opuścili. Już nawet nie przyjeżdżali na niedziele. Pojawiali się może raz w miesiącu lub rzadziej. Miała prawie trzydzieści lat, ale jednak tęskniła za ich szaleństwem. Za głosem ojca, który opowiadał jej różne przygody, za matczynymi obiadami, które tak z czułością im podawała poprawiając ojca w szczegółach, które przekręcał.

– Rozumiem – uśmiechnęła się lekko, ciepło, enigmatycznie; zabrała się za przesypywanie ziemi do doniczki, umieszczenie w niej roślinki, była ostrożna, delikatna i nawet starała się być przy tym troskliwa. Opieka nad roślinami była naprawdę przyjemna.

Avelina zapominała o jedzeniu, treningów nigdy nie miała, ale o eliksirach nigdy nie zapominała, czasami wychodziła na spacery do lasu, aby poszukać roślin, sprawdzić informacje przeczytane w pismach naukowych lub książkach, przechadzała się po godzinach po sklepach zielarskich i aptekach. Czasami zaglądała do przyjaciółki w Mungu, aby podpytać o potrzebne zasoby do szpitalnych zapasów. Chodziła po księgarniach nie tylko czarodziejskich, ale też mugolskich, bo mugole o dziwo też korzystali z roślin w swojej medycynie. Ich odkrycia czasami były fascynujące. Ostatnio jednak sen z powiek zabierał jej też Augustus, który mieszał w jej głowie.

Na jej pytanie Avelina westchnęła ciężko. Starała się szukać wszędzie, ale nie miała na to aż tyle czasu, więc poszukiwania trwały dłużej niż by chciała. Testowała wszelkie rośliny, kupowała je, a nawet zbierała. Starała się je łączyć, aby uzyskać odpowiedni efekt dla matki Kenzie, ale póki co jeszcze nic nie odkryła. Czuła jednak, że była blisko.

– Szukam wszędzie, kilka roślin już przetestowałam, ale nie uzyskałam odpowiedniego efektu. Jutro idę do mugolskiej biblioteki popatrzeć na tamtejsze zbiory roślin, może mają jakieś, których nie znamy. Szukam też w zagranicznych księgach, ale ogranicza mnie brak znajomości języka. Za kilka dni jestem umówiona z tłumaczem. Jak będzie trzeba to sama nauczę się potrzebnych języków, ale wygrzebie dla ciebie ten eliksir nawet spod ziemi – zapewniła ją. Avelina nie miała zamiaru się poddawać, a raz poproszona o pomoc nigdy nie odmawiała.

Paxton nie wiedziała jak mocno Greengrass jest męczona brakiem mocniejszego eliksiru, ale i tak miała zamiar dać z siebie wszystko. Dlatego też odświeża wiedzę z zielarstwa, aby w razie potrzeby wyhodować sama jakąś roślinę, bo może będzie zmuszona do stworzenia jakiejś nowej odmiany, ale póki co musiało jej wystarczyć to co miała. Wytarła brudne ręce w ręcznik, aby szybko zanotować w notatniku kilka informacji, które uzyskała dzisiaj od dziewczyny.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (1274), Mackenzie Greengrass (1513)




Wiadomości w tym wątku
[10.06.72] Zielone palce - przez Mackenzie Greengrass - 11.11.2024, 14:38
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Avelina Paxton - 12.11.2024, 14:02
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Mackenzie Greengrass - 12.11.2024, 14:25
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Avelina Paxton - 15.11.2024, 03:26
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Mackenzie Greengrass - 16.11.2024, 12:00
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Avelina Paxton - 24.11.2024, 17:33
RE: [10.06.72] Zielone palce - przez Mackenzie Greengrass - 03.12.2024, 11:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa