Nie odzywała się dłuższą chwilę, bo i nie wiedziała, czy Castiel ma coś jeszcze do dodania. Poza tym zwracał się do sowy, ewidentnie przybity tym, co Regina mu powiedziała. Odchrząknęła, czując się jak posłaniec śmierci i pochyliła głowę, próbując się opanować. Trzy oddechy i spojrzała z powrotem na Castiela, siląc się na pokrzepiający uśmiech, który nie do końca był udany.
— Sowia emerytura to dobrze powiedziane, nie skazuj jej też przedwcześnie na śmierć, ale… Jej czas się zbliża i na to nawet magia nic nie poradzi.
Przeniosła wzrok na Cholerę, która pod wpływem pieszczot młodego Flinta, zamknęła oczy i zapadła w lekką drzemkę. Regina obserwowała ją chwilę i wreszcie podjęła:
— Przede wszystkim powinna mieć spokój i stały dostęp do jedzenia, tylko nieżywego. Poza tym zastanawiam się, ponieważ spotkałam się, że niektórzy zoomedycy przepisują magicznym stworzeniom rozcieńczony wywar wiggenowy, ale nie wiem, czy to nie za dużo dla Cholery.
Sięgnęła do kieszeni płaszcza, skąd tym razem wyciągnęła notatnik i pióro wieczne, po czym zaczęła coś na szybko zapisywać.
— W aptece lub u kogoś, kto zna się na eliksirach, mógłbyś zamówić wywar z soku chrobotka, wody miodowej, sproszkowanej kory z drzewa wiggenowego i dosłownie szczypta rogu jednorożca. Nie potrafię rozpisać dokładnej ilości składników, ale ktoś, kto na co dzień waży eliksiry, powinien coś takiego zrobić bez problemu. Potem mógłbyś na przykład wymoczyć w tym martwe myszy.
Ostatnie dwa skrobnięcia stalówki o papier i na chwilę zastygła, upewniając się, że zapisała wszystko to, co mówiła. Wyrwała kartkę i podała ją Castielowi.
— Dobrą wiadomością jest, że nie jest chora, ani też nie cierpi. To po prostu starość, coś, czego nikt z nas nie uniknie.
Uśmiechnęła się najpierw do mężczyzny, a później do sowy.
— Zresztą ma bardzo dobrze u ciebie, prawda? — i ponownie zwróciła się do Castiela. — Jeżeli poszukujesz sów, to oczywiście możesz wybrać się do centrum Eeylopa na Pokątnej, ale też mogę odezwać się do zaprzyjaźnionego hodowcy, jeżeli poszukujesz wytrzymalszej sowy lub kilku.
Nie chciała się narzucać z tym, by już teraz zakupił nowego posłańca, ale też chciała się upewnić, że Cholera z dniem dzisiejszym przejdzie na emeryturę, a nie za dzień lub dwa.