Właściwie to było z dupy, ale tak - Victoria lubiła wiedzieć. Powiedziała mu to w sumie... kiedy? Nie ważne, ważne, że powiedziała. Zarejestrował, że była kujonką i że nauka sprawiała jej przyjemność. Co prawda mógł powiedzieć coś bardziej, hmm, "użytecznego". Ale tak jakoś się składało, że do głowy przychodziły mu same tego typu rzeczy. Zgoda, nie same. No i dobra, nie przychodziły... ech, po prostu szukał w głowie ciekawostek, które faktycznie były całkiem fascynujące. A to, jak dla niego, było kompletnie odjechane. Zresztą ten człowiek był zupełnie niesamowity, o ile niesamowici mogą być złodzieje. Kiedy spoglądało się na jego historie to głowa pękała, co on narobił i ilu organom śledczym pouciekał.
- Chyba kopalnią wiedzy bezużytecznej. - W jego głosie pobrzmiał śmiech, bo nie uważał tego za nic niesamowitego. Każdy w końcu był w czymś dobry. A potem to już się naprawdę roześmiał, kiedy wyjechała z tym konkursem i Prorokiem Codziennym. - W końcu bym zabłysnął. Z takimi pieniędzmi założyłbym sombrero i wyjechał do Meksyku i ułożyłbym na nowo życie. - Zmieniłby imię, nazwisko i... ach, co by dało się zrobić z tonami galeonów..! - Jak będzie taki konkurs w Proroku to daj znać. Podzielę się z tobą łupem. Chyba że też chcesz zwiedzić Meksyk.
Jak dotąd najlepiej się dogadywali chyba będąc w jakichś rolach. Jak u niej w domu. Jak na tamtej misji, na którą się wybrali. Więc to chyba był jakiś sposób. Na pewno powinni byli zrezygnować z tych pompatycznych restauracji, bo w nich nawet nie mogli być w pełni sobą. Wypadało zachować jakieś maniery, jakoś się prezentować, a bo ktoś może patrzeć, a bo w sumie byli parą, bla, bla, bla. Za dużo zresztą oczu i ten Londyn był nawet za mały, żeby na jakichś znajomych się na przykład nie natknąć.
- Nie powiedziałbym, że to niesamowite. Bardziej że zbędne, ale doceniam. Przydaje się, jak widać, do zabawiania cię.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.