Kochany Laurencie.
Że co zrobił?????
*w tym miejscu nastąpiło kilka zamazanych gryzmołów*Do jasnej cholery, czy Wy nie powzięliście ŻADNYCH środków ostrożności??? Astaroth mówił mi, że nad sobą nie panuje! Kiedy się ze mną spotkał, to musiałam się nagimnastykować i zapewnić go o WSZELKICH środkach i że sobie z nim poradzę, gdyby coś mu odwaliło. Prosił mnie, żebym spróbowała opracować dla niego eliksir na to niepowstrzymywane łaknienie. Błagam Cię nie mów mi, że byliście tak głupi i sobie o tym zapomnieliście, albo że nie wiedziałeś, bo go wskrzeszę i uduszę.
Skierowałam go do Sauriela tak swoją drogą. Niech sobie pogadają jak wampir z wampirem. Nie wiem ile Ci Astaroth o sobie mówił, ale został przemieniony niedawno, a jego wampirzy stwórca zostawił go samemu sobie i musi wszystko odkrywać sam. Sauriel z kolei potrafi się kontrolować jak mało kto, serio. A jeśli chodzi o Geraldine i Astarotha – też nie wiem, jaka jest ich relacja, ale prosił mnie, żebym nie mówiła jej o tym, że bierze udział w moich eksperymentach, więc możesz sobie sam dopisać resztę.
Laurent, naprawdę. Czy możesz choć przez jeden tydzień się w coś nie pakować? Jeden tydzień.
Jak skończyłam swoją robotę, to już nikogo z Was nie było. I nie rozumiem, czemu miałeś go niańczyć. Mógł podpłynąć do jakiegoś zacienienia i się teleportować, nie musiał tam siedzieć cały dzień. Mógł też wypić eliksir ochrony przed ogniem, dałam mu jeden jakiś czas temu. To nie jest małe dziecko, którym trzeba się zajmować, zagubione czy nie.
Tak czy siak, cieszę się, że już nic Ci nie jest. Ja wróciłam późno, a wczorajszy dzień przeleżałam w salonie.
Czy chcesz eliksir nasenny na spokojny sen? Albo popilnować Cię?