21.11.2024, 01:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2024, 01:08 przez Anthony Shafiq.)
Anthony słuchał z uwagą tego co jego błyskotliwy stażysta miał do powiedzenia. A miał całkiem sporo w tej sprawie i nawet jeśli jego rola w tej historii ograniczyła się do przyniesienia atlasu i zweryfikowania nowej nazwy jeziora, to wciąż pozostawało podjęcie kolejnych kroków. Gdy już wysłuchał Isaaca, poczynił notatki z jego wypowiedzi, od razu dodając własne komentarze i ścieżki, kroki, które jako usłużni obywatele nie tylko Anglii ale i świata powinni poczynić - wstał.
– To jest niesamowite, że roślina niewidziana tyle lat nagle objawiła się i to w tak bardzo konkretnym momencie, gdy obok znajdowało się bardzo dużo ludzi. Sabotaż? – Nie chciał oczywiście rzucać czczych oskarżeń bez poparcia, teraz jednak trwali w "burzy mózgów", a jego podwładny stał się obecnie partnerem badawczym. Każda więc odpowiedź była w takim samym stopniu błędna jak prawidłowa. – Abbotowie kochają rośliny, a Mirabella w końcu wywodzi się z domu Greengrassów. W Dolinie znajdują się też ich szklarnie, może mieli sadzonkę, która w kontakcie z uwolnioną w Kniei Magią gwałtownie i niekontrolowanie się rozrosła? – To brzmiało całkiem wiarygodnie, szczególnie że to w jego urzędzie celnym znaleziono przerośniętą mandragorę, którą później badało Towarzystwo Herbologiczne.
Przystanął nagle i zamyślił się.
– To ziarno mogło tam trafić przypadkiem, mogło trafić na życiodajne magiczne soki wspierające rozwój drzew w Sadzie. Koniecznie musimy dać znać Niewymownym, Morpheus będzie tym na pewno bardzo zainteresowany. Sądzę też, że bezwzględnie musimy skontaktować się z Szkołą Magii Uagadou. Nawet jeśli nie oni bezpośrednio, to będą mieli informacje, kto zajmował się badaniem tej sprawy. Skoro mamy kwiaty, można wznowić proces. – Do głowy przychodziło mu kilka pragmatycznych powodów dla których byłoby to warte zrobienia, ale przede wszystkim był nieodrodnym dzieckiem domu kruka - pęd za wiedzą potrafił wysforować się w jego motywacji dość skutecznie, przesłaniając nawet materialne korzyści, czy etyczne zasady, które zwykł naginać, ale raczej nie lubił ich łamać, a przynajmniej nie w kontekście czarodziei.
– Co o tym myślisz Isaacu? Może udałoby się odzyskać kwiaty od pozostałych boahterów? Są bardzo cenne, jeśli oryginalne miejsce w którym się pojawiła roślina już nimi nie dysponuje. Powiedziałbym nawet... bezcenne. – przyłożył palce do ust, ale nie nadgryzł wypielęgnowanych dłoni. – Jeśli jest jedna, może być ich więcej. Napiszę do biura aurorów, gdzieś powinienem mieć nazwisko osoby prowadzącej sprawę. Procedura pozbywania się rośliny i konieczność natychmiastowego pacyfikowania opadu pyłku powinna być powszechnie znana wśród...wśród wszystkich funkcjonariuszy. – Wprawne oko, czy raczej ucho Isaaca wychwyciło tę nagłą zmianę w tonie, zaciśnięte gardło, jakby na moment Shafiq odkrył się i pokazał coś dla siebie szalenie ważnego, choć z jego słów nie wynikało bezpośrednio co lub kto to mógł być.
Wrażenie z resztą tak szybko jak się pojawiło, tak szybko zniknęło, gdy Anthony z wrodzoną sobie elegancją złożył zapisaną pospiesznymi skrobnięciami pióra kartkę i ukrył w swojej kieszeni.
– Bardzo jestem pod wrażeniem pańskiej wiedzy. Jeśli kiedykolwiek znów pan miałby wątpliwości, czemu zależało mi na pańskim powrocie do kraju, proszę przypomnieć sobie ten moment. – Jego uśmiech zdawał się łagodniejszy, życzliwszy niż zwykle, choć może po prostu mężczyzna był zmęczony. – Jeśli coś jeszcze przyszłoby panu do głowy w tej sprawie panie Bagshot, proszę pisać. Będę oczywiście dzielił się z panem efektami naszego małego śledztwa, jeśli Uganda odpowie, a na razie proszę wybaczyć, to był długi dzień. – Pożegnał się skinieniem głowy i wyszedł. To był udany wieczór, kto wie, może przekuje się na premie dla Isaaca. Po takich umysłowych gimnastykach zdecydowanie przyjemniej będzie się spało.
– To jest niesamowite, że roślina niewidziana tyle lat nagle objawiła się i to w tak bardzo konkretnym momencie, gdy obok znajdowało się bardzo dużo ludzi. Sabotaż? – Nie chciał oczywiście rzucać czczych oskarżeń bez poparcia, teraz jednak trwali w "burzy mózgów", a jego podwładny stał się obecnie partnerem badawczym. Każda więc odpowiedź była w takim samym stopniu błędna jak prawidłowa. – Abbotowie kochają rośliny, a Mirabella w końcu wywodzi się z domu Greengrassów. W Dolinie znajdują się też ich szklarnie, może mieli sadzonkę, która w kontakcie z uwolnioną w Kniei Magią gwałtownie i niekontrolowanie się rozrosła? – To brzmiało całkiem wiarygodnie, szczególnie że to w jego urzędzie celnym znaleziono przerośniętą mandragorę, którą później badało Towarzystwo Herbologiczne.
Przystanął nagle i zamyślił się.
– To ziarno mogło tam trafić przypadkiem, mogło trafić na życiodajne magiczne soki wspierające rozwój drzew w Sadzie. Koniecznie musimy dać znać Niewymownym, Morpheus będzie tym na pewno bardzo zainteresowany. Sądzę też, że bezwzględnie musimy skontaktować się z Szkołą Magii Uagadou. Nawet jeśli nie oni bezpośrednio, to będą mieli informacje, kto zajmował się badaniem tej sprawy. Skoro mamy kwiaty, można wznowić proces. – Do głowy przychodziło mu kilka pragmatycznych powodów dla których byłoby to warte zrobienia, ale przede wszystkim był nieodrodnym dzieckiem domu kruka - pęd za wiedzą potrafił wysforować się w jego motywacji dość skutecznie, przesłaniając nawet materialne korzyści, czy etyczne zasady, które zwykł naginać, ale raczej nie lubił ich łamać, a przynajmniej nie w kontekście czarodziei.
– Co o tym myślisz Isaacu? Może udałoby się odzyskać kwiaty od pozostałych boahterów? Są bardzo cenne, jeśli oryginalne miejsce w którym się pojawiła roślina już nimi nie dysponuje. Powiedziałbym nawet... bezcenne. – przyłożył palce do ust, ale nie nadgryzł wypielęgnowanych dłoni. – Jeśli jest jedna, może być ich więcej. Napiszę do biura aurorów, gdzieś powinienem mieć nazwisko osoby prowadzącej sprawę. Procedura pozbywania się rośliny i konieczność natychmiastowego pacyfikowania opadu pyłku powinna być powszechnie znana wśród...wśród wszystkich funkcjonariuszy. – Wprawne oko, czy raczej ucho Isaaca wychwyciło tę nagłą zmianę w tonie, zaciśnięte gardło, jakby na moment Shafiq odkrył się i pokazał coś dla siebie szalenie ważnego, choć z jego słów nie wynikało bezpośrednio co lub kto to mógł być.
Wrażenie z resztą tak szybko jak się pojawiło, tak szybko zniknęło, gdy Anthony z wrodzoną sobie elegancją złożył zapisaną pospiesznymi skrobnięciami pióra kartkę i ukrył w swojej kieszeni.
– Bardzo jestem pod wrażeniem pańskiej wiedzy. Jeśli kiedykolwiek znów pan miałby wątpliwości, czemu zależało mi na pańskim powrocie do kraju, proszę przypomnieć sobie ten moment. – Jego uśmiech zdawał się łagodniejszy, życzliwszy niż zwykle, choć może po prostu mężczyzna był zmęczony. – Jeśli coś jeszcze przyszłoby panu do głowy w tej sprawie panie Bagshot, proszę pisać. Będę oczywiście dzielił się z panem efektami naszego małego śledztwa, jeśli Uganda odpowie, a na razie proszę wybaczyć, to był długi dzień. – Pożegnał się skinieniem głowy i wyszedł. To był udany wieczór, kto wie, może przekuje się na premie dla Isaaca. Po takich umysłowych gimnastykach zdecydowanie przyjemniej będzie się spało.
Postać opuszcza sesję