21.11.2024, 02:47 ✶
Isaac usiadł głębiej w krześle, a w jego głowie wciąż kotłowały się obrazy i opisy, które ledwo przed chwilą odczytał. A potem faktycznie go olśniło - jezioro Lwi. Spoglądając na Anthony’ego, zebrał myśli i zaczął mówić.
Przez kolejne minuty opowiadał o wszystkim, co udało mu się wyczytać z manuskryptu, oraz o tym, o czym sobie przypomniał. Spojrzenie pana Shafiqa zdradzało, że uznał te informacje za cenne. Isaac wiedział, że jego przełożony szybko obmyśli plan działania, bo taka była jego natura. Uśmiechnął się lekko na komplement, a kiedy został sam, wsłuchał się w ciszę panującą w bibliotece.
Kilka minut później wyszedł z budynku, by dać swojemu umysłowi chwilę wytchnienia. Zapalił papierosa, a dym uniósł się powoli w górę. Jego myśli krążyły wokół manuskryptu, jeziora i tej potężnej, nieujarzmionej magii, która wydawała się zarówno fascynująca, jak i przerażająca. Wziął kolejny oddech, pozwalając sobie na chwilę zapomnienia, zanim znowu ruszy w poszukiwaniu odpowiedzi na to, co przygotuje dla niego los.
Po krótkim spacerze wrócił do swojego domu. Zdjął płaszcz i buty, niedbale odkładając je w kącie, po czym położył się na kanapę w salonie. Wpatrzony w sufit, poczuł znużenie. Zamiast walczyć z tym uczuciem, postanowił pozwolić sobie na odpoczynek. Przez resztę dnia nie robił niczego ambitnego. Nie rozkładał kolejnych ksiąg, nie notował teorii ani nie planował następnych kroków. Pozwolił sobie na przerwę, której jego ciało i umysł wyraźnie potrzebowały. Gdy światło dnia powoli gasło za oknem, zasnął.
Przez kolejne minuty opowiadał o wszystkim, co udało mu się wyczytać z manuskryptu, oraz o tym, o czym sobie przypomniał. Spojrzenie pana Shafiqa zdradzało, że uznał te informacje za cenne. Isaac wiedział, że jego przełożony szybko obmyśli plan działania, bo taka była jego natura. Uśmiechnął się lekko na komplement, a kiedy został sam, wsłuchał się w ciszę panującą w bibliotece.
Kilka minut później wyszedł z budynku, by dać swojemu umysłowi chwilę wytchnienia. Zapalił papierosa, a dym uniósł się powoli w górę. Jego myśli krążyły wokół manuskryptu, jeziora i tej potężnej, nieujarzmionej magii, która wydawała się zarówno fascynująca, jak i przerażająca. Wziął kolejny oddech, pozwalając sobie na chwilę zapomnienia, zanim znowu ruszy w poszukiwaniu odpowiedzi na to, co przygotuje dla niego los.
Po krótkim spacerze wrócił do swojego domu. Zdjął płaszcz i buty, niedbale odkładając je w kącie, po czym położył się na kanapę w salonie. Wpatrzony w sufit, poczuł znużenie. Zamiast walczyć z tym uczuciem, postanowił pozwolić sobie na odpoczynek. Przez resztę dnia nie robił niczego ambitnego. Nie rozkładał kolejnych ksiąg, nie notował teorii ani nie planował następnych kroków. Pozwolił sobie na przerwę, której jego ciało i umysł wyraźnie potrzebowały. Gdy światło dnia powoli gasło za oknem, zasnął.
Koniec sesji